23:17 15 Lipiec 2018
Na żywo
    Trader na Nowojorskiej Giełdzie Papierów Wartościowych

    Jak Wall Street przeszkadza Trumpowi wskrzeszać gospodarkę

    © AP Photo / Richard Drew
    Gospodarka
    Krótki link
    Igor Naumow
    2202

    Amerykańskie giełdy papierów wartościowych pod koniec ubiegłego tygodnia znów wstrząsnęły rynkami finansowymi.

    We wtorek, środę i piątek giełdy częściową zrekompensowały straty. W rezultacie w ubiegłym tygodniu, biorąc pod uwagę częściowy wzrost, Dow Jones spadł o 5,16%, NASDAQ — o 4,94, S&P 500 — o 5,11%.

    Na czwartkowej sesji najważniejsze notowania giełdowe USA spadły o 3,8-4,2%. W piątek wzrosły, ale nie na tyle, by zrekompensować straty. Łącznie w ciągu tygodnia amerykański rynek spadł o 5%.

    Dla Białego Domu gorączka na giełdach jest poważnym wyzwaniem. Czy Donald Trump ma szansę, by uczynić amerykańską gospodarkę znowu wielką?

    Raj utracony

    Giełdy w USA we czwartek znów znalazły się w czerwonej strefie. Indeks przemysłowy Dow Jones spadł o 4,15% — do 23 860, 46 pkt, indeks NASDAQ — o 3,9%, do 6777,16 pkt, indeks szerokiego rynku S&P 500 — o 3,75% — do 2581,08 pkt.

    Pierwszy wstrząs amerykańskie giełdy przeżyły w ubiegły poniedziałek, gdy indeksy spadły o 3,8-4,6%. Sygnałem do wyprzedaży akcji dla inwestorów stał się wzrost rentowności amerykańskich obligacji rządowych do 2,86%. Ponadto odegrało rolę oczekiwane przyspieszenie wzrostu stopy procentowej Systemu Rezerwy Federalnej po zmianie jego szefa. Zdaniem analityka agencji Finam Siergieja Drozdowa potencjał spadku rynku papierów wartościowych USA nie jest wyczerpany. W średniej perspektywie możliwy jest spadek o kolejnych 5%, jeśli chodzi o indeks S&P 500.

    Tymczasem administracja Donalda Trumpa twierdzi, że upadek giełd papierów wartościowych nie grozi nowym kryzysem gospodarczym. 

    „Fundamentalnie w długoterminowej perspektywie jesteśmy silni. Poziom bezrobocia jest bardzo niski, poziom zatrudnienia jest wysoki, wynagrodzenia, pożyczki korporacyjne rosną" — mówi zastępca rzecznika Białego Domu Raj Shah.

    Pomimo uspokajających oświadczeń administracji inwestorzy w Europie i Azji reagują dość nerwowo. W piątek w Azji indeks Szanghajskiej Giełdy Shanghai Composite spadł o 4,05%, shenzheńskiej Shenzhen Composite — o 3,19%, hongkoński Hang Seng Index — o 3,1%, południowokoreański KOSPI — o 1,82%, australijski S&P/ASX 200 — o 0,89%, japoński Nikkei 225 — o 2,32%.

    Europejskie indeksy giełdowe również wyszły na minus. Niemiecki DAX, francuski SAS i angielski FTSE na piątkowej sesji spadły w granicach 0,5-1%. Rosyjskie indeksy Mosbirży i RTS spadły o 1,08% i 1,41% odpowiednio.

    Zły znak

    Sytuacja na Wall Street budzi skojarzenia z początkiem Wielkiej Depresji. W „czarny czwartek", 24 października 1929 roku na Nowojorskiej Giełdzie wybuchła panika, kurs akcji gwałtownie spadł. 

    25 października prezydent USA Herbert Hoover zwrócił się do narodu. Zapewnił, że amerykańska gospodarka „stoi na trwałym fundamencie", a panika na giełdzie jest związana z „technicznymi przyczynami". Cztery dni później nastąpiła prawdziwa katastrofa, która prawie na 4 lata pogrążyła w kryzysie czołowe gospodarki świata. 

    W lutym 2018 roku Biały Dom faktycznie cytuje tezy z wystąpienia Hoovera sprzed prawie 90 lat. Zresztą eksperci nie sądzą, że nowy globalny kryzys już się zaczął. Według słów ekonomisty Siergieja Chestanowa na razie wszystko wygląda jak zwykła korekta po długotrwałym wzroście. 

    Amerykańskie indeksy giełdowe straciły 10%. Poważnie mówić o tym, że sytuacja wymknęła się spod kontroli Systemu Rezerwy Federalnej, można byłoby tylko w przypadku, gdyby ceny akcji spadły o 30% — podkreślił Chestanow. 

    Przedstawiciele dużego amerykańskiego biznesu nie wykluczają takiego scenariusza. Między innymi miliarder Сarl Icahn jest przekonany, że spadek indeksów giełdowych zapowiada wstrząsy gorsze od Wielkiej Depresji. 

    Niedźwiedzie przeciwko prezydentowi

    Jeśli mroczne proroctwo Icahna spełni się, prezydent Donald Trump będzie musiał zapomnieć o swojej obietnicy uczynienia Ameryki znowu wielką. Przy czym niektóre inicjatywy gospodarza Białego Domu tylko pogorszą sytuację. 

    Na przykład polityka zmniejszenia podatków znacznie zwiększa presję na skarb. Jak podliczyła Partia Demokratyczna USA, doprowadzi to do deficytu budżetowego w wysokości 20 trylionów dolarów w ciągu kolejnych 10 lat. 

    Wskaźnikiem rozwoju sytuacji może służyć rynek amerykańskich obligacji rządowych — podkreśla Chestanow. We czwartek i piątek stawki wzrastały do 2,84-2,87%. Granica 3% jest krytyczna: po jej przekroczeniu jest w pełni prawdopodobna globalna wyprzedaż akcji przez inwestorów. Poza tym nawet tak zwana techniczna korekta giełd przegrzanych po 14 miesiącach ciągłego wzrostu kwestionuje nadzieje prezydenta na odbudowę gospodarki.

    Trend na obniżenie może zachować się przez najbliższe 200 dni — nie wyklucza szef zarządu badania rynku banku Otkrytije Dmitrij Charlampijew. Według niego indeks S&P 500 może spaść jeszcze bardziej do 2450-2550 pkt. 

    Analitycy Goldman Sachs są nastawieni bardziej optymistycznie. Pod koniec 2018 roku potwierdzili cel dla S&P 500 na poziomie 2850 pkt. Natomiast analitycy Wells Fargo nawet spodziewają się wzrostu indeksu do 2950 pkt. 

    Zobacz również:

    Krach na giełdzie USA: nadchodzi nowy Wielki Kryzys?
    Trump: w USA można kogoś zniszczyć samym oskarżeniem
    Wspólny „antyrosyjski front” USA i Wielkiej Brytanii w RB ONZ
    Nowa doktryna nuklearna USA: powrót dominacji czy totalne unicestwienie?
    Tagi:
    giełda, papiery wartościowe, Donald Trump, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz