12:03 19 Lipiec 2018
Na żywo
    Banknoty euro

    Czy Polska zdecyduje się na wejście do strefy euro?

    © REUTERS / Yves Herman
    Gospodarka
    Krótki link
    Wiktor Bezeka
    4527

    Temat wejścia Polski do strefy euro już od dłuższego czasu zajmuje umysły polskich polityków i ekonomistów. Kolejną falę dyskusji wywołała wypowiedź premiera Mateusza Morawieckiego na konferencji „The Brussels Summit: A Future for Europe”.

    Kwestię celowości przyłączenia się Polski do strefy euro poruszył w rozmowie z politologiem, doktorem Cezarym Kalitą korespondent Radia Sputnik Wiktor Bezeka.

    — Według Pana Morawieckiego państwa Unii Europejskiej powinny „współpracować i wspólnie zastanowić się, gdzie iść dalej, czy strefa euro jest częścią rozwiązania, czy może jest to część problemu”. Co Pana zdaniem miał na myśli premier Mateusz Morawiecki?

     

    — Wypowiedź byłego ekonomisty, w zasadzie prezesa banku może raczej świadczyć o niezrozumieniu roli i funkcji pieniądza. Prawda jest taka, że aby mogły zaistnieć silne organizmy, silnie łączące daną zbiorowość, podstawowym czynnikiem spajającym jest właśnie pieniądz — tak było od zawsze. Nie ma innej drogi, niż właśnie wspólnota walutowa, bo wspólnota walutowa to tak naprawdę wspólny interes, wspólne działanie, a unia żeby móc konkurować dzisiaj w zglobalizowanym świecie musi wykazać się swoistą jednością.

    Pozostawanie na marginesie unii walutowej to jest pozostawanie na marginesie zbiorowości w ogóle. A jeżeli tą walutą jest euro, to stopień integracji jest współmierny – nie ma innej drogi niż jednoczenie się przez wspólną walutę.

    Jeżeli do tego nie dojdzie, zostaje się na marginesie całej zbiorowości. Realne gospodarki potrzebują zaufania i bezpieczeństwa, czyli stabilnej waluty. Na walucie narodowej bardzo łatwo jest spekulować. Nie da się niestety funkcjonować w obecności tak silnych walut jak dolar, juan, jak nawet jen czy euro. Oczywiście można wyciągnąć taki wniosek, że nasza gospodarka nie dorosła i boi się konkurencyjności, ale gospodarka, która boi sie konkurencyjności nigdy nie dorośnie do pełnej dojrzałości — po prostu trzeba sprostać wymaganiom – wymagania walutowe to jeden z podstawowych czynników funkcjonowania gospodarki. Żeby tego nie rozumiał były prezes banku, wydaje się kompletnie niezrozumiałe i ma raczej kontekst polityczny. Euro będzie się wzmacniało – i albo wejdzie się do tego pociągu, albo zostanie się na peronie, a nie wiadomo, kiedy przyjedzie następny pociąg.

    — Premier tłumaczy ostrożność w wejściu do strefy euro w ten sposób: Kiedy mnie się pyta czasem, dlaczego Polska nie jest częścią strefy euro, odpowiadam: przede wszystkim trzeba wyjaśnić wszelkie problemy, które są tak widoczne w ramach strefy euro, a po drugie — jeżeli chodzi o strukturę polskiej gospodarki (…), to jest to naprawdę nadal inna struktura aniżeli struktura gospodarcza, przeważająca w krajach Europy Zachodniej. Czy można z tego wnioskować, że wejście Polski do strefy euro to odległa perspektywa?

    Z tego można wnioskować, że to odległa perspektywa, niemniej jednak jest to takie mnożenie strachów, że aa, nie wiadomo, jak to będzie. Co jak co, ale ekonomiści muszą podejmowac decyzje i zakładać, że wiemy jak jest. Problemy są zawsze.

    Czym się różni struktura polskiej gospodarki od innych gospodarek? Tym, że jest bardziej prymitywna. Premier Morawiecki – i nie koresponduje to trochę z tym, co zapowiadał, chce tworzyć gospodarkę innowacyjną, a gospodarka innowacyjna bez euro, bez dopływów pieniądza ze strefy euro nie jest w stanie zaistnieć.

    Bardziej dorośliśmy, jednak boimy się podjąć kroków, które wyrażałyby tę dorosłość, czyli przyjęcie waluty dojrzałych gospodarek. No to jak można dorosnąć? Nie rozumiem tych wypowiedzi, tych obaw premiera. Jeśli chcemy coś osiągnąć, to podejmijmy wyzwanie, a nie — chcemy być lepsi, innowacyjni, ale na razie nie możemy, bo my jesteśmy zbyt bazową, czy zbyt prymitywną gospodarką, a więc łatwiej jest spekulować na własnej walucie i ewentualnie obniżać jej wartość, dzięki czemu wzrośnie eksport – jest to myślenie chińskie sprzed 10 lat, chociaż nawet Chińczycy już tak nie myślą.

    Ekonomia ma swoje prawa i swoje reguły – albo ktoś się do nich dostosowuje, albo nie. Jeżeli potrafi je przyjąć, to z całą pewnością przyjdą też korzyści. Oczywiście przyjęcie waluty nie rozwiąże wszystkich naszych problemów. Jeżeli wydatki idą na konsumpcję, to mniej pieniędzy zostaje na inwestycje, których potrzebujemy. A inwestycje mogą przyjść tylko ze strefy euro, czyli właśnie w tej walucie, a nie w złotówkach, które wydawane są w tej chwili na konsumpcję.

    Przyjęcie euro jest to raczej szansa dla Polski niż jakieś zagrożenie. A my koncentrujemy się na zagrożeniach, a nie widzimy szansy.

    Także za 10 lat któryś z analityków powie, a być może nawet sam premier, że gdybyśmy 10 lat temu przyjęli euro, to pewnie bylibyśmy teraz w całkiem innej sytuacji, szkoda, że przespaliśmy ten moment. Takich że tak powiem „śpiochów” jest cała masa, szkoda, że my też zaczynamy do nich dołączać. Po to wybieramy polityków, żeby mieli wizję, w tym sensie, żeby wiedzieli, dokąd nas prowadzą, a nie nas powstrzymywali.

     

    Zobacz również:

    Polacy nieprędko zobaczą euro w swoim portfelu
    Czy Włochy opuszczą strefę euro?
    Azyl w Niemczech za 8 tys. euro
    Tagi:
    waluta, euro, strefa euro, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz