21:54 19 Sierpień 2018
Na żywo
    Szyb naftowy w Wenezueli

    Opinia: USA mogą „podarować" światu kosmicznie drogą ropę

    © AP Photo / Fernando Llano
    Gospodarka
    Krótki link
    1403

    Swym atakiem na Syrię Stany Zjednoczone spowodowały wzrost światowych cen ropy naftowej do 75 dolarów za baryłkę. Jednak eksperci twierdzą, że nie jest to bynajmniej ostateczna granica. Sytuację komentuje sprawozdawca agencji Sputnik Oleg Obuchow.

    Cena ropy naftowej zachowuje się jako rozkapryszona piękność. Ma huśtawki nastroju. Zresztą, w odróżnieniu od przedstawicielek płci pięknej, pewna logika w zmianie notowań istnieje, zdaniem ekspertów. Producenci nie zdążyli jeszcze nacieszyć się ceną 75 dolarów za baryłkę, gdy kontrakty na czarne złoto rozchodziły się jak świeże bułeczki, a ceny już zaczęły, wprawdzie nieznacznie, spadać. O takich cenach wydobywcy ropy naftowej od 4 lat nie mogli nawet marzyć — pisze autor artykułu i zadaje pytanie:

    Wydawać by się mogło, a co wspólnego z tym mają Stany Zjednoczone? Otóż to, że sygnały negatywne czy pozytywne regulujące ceny ropy naftowej napływają właśnie stamtąd. Ameryka jest największym odbiorcą zarówno ropy naftowej, jak też benzyny i innych produktów przeróbki. W znacznej mierze to od niej zależą wahania cen. Tym razem wpływ wywarły kolejne statystyki publikowane co tydzień przez Amerykański Instytut Ropy Naftowej API.

    W raporcie stwierdzono, że w ciągu siedmiu ostatnich dni zasoby ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych zwiększyły się o ponad milion baryłek. Skoro tak jest, nie należy specjalnie jej kupować. Spowodowało to spadek cen. Nie wprowadzono ostrej korekty, gdyż prognozy były jeszcze większe, eksperci zapowiadali mianowicie zwiększenie rezerw o aż dwa miliony. Zresztą, w Stanach Zjednoczonych wydatnie zmniejszyły się zasoby benzyny — prawdopodobnie Amerykanie zaczęli częściej wyjeżdżać własnymi samochodami za miasto na weekend. Pogoda sprzyja — żartuje Oleg Obuchow.

    Tak jest, inaczej notowania powróciłyby do kwoty 67 dolarów, jak na początku kwietnia. Wzrost cen ropa naftowa zawdzięcza znów Stanom Zjednoczonym, ale i Wielkiej Brytanii. To właśnie one, aktywizując swoją antyrosyjską retorykę, trzymały cały świat w napięciu: czy wybuchnie wojna, czy też nie? Ograniczono się do zaatakowania Syrii, co spowodowało wzrost cen czarnego złota. Tam też wydobywa się ropę naftową, nie ważne, że większa część złóż znajduje się w rękach terrorystów.

    Wydobycie ropy
    © Fotolia / Sergiy Serdyuk
    Wypada dodać, że ustrzegło to rosyjską walutę przed gwałtownym spadkiem — mówi sprawozdawca: istniało przecież niebezpieczeństwo, zapowiadane przez ekspertów, którzy zakładali, że dolar podrożeje i już wkrótce będzie kosztować co najmniej 70 rubli. Jednak rosyjska waluta przetrwała, w tym też dlatego, że nie istnieje już tak ścisłe uzależnienie rubla od ropy naftowej: udział surowców paliwowych w eksporcie z naszego kraju z roku na rok maleje. Oczywiście nie należy oczekiwać szybkiego ugruntowania tej sytuacji ze względu na wprowadzone przez Stany Zjednoczone sankcje, musi upłynąć jakiś czas. Jednak dewaluacji też nie należy się spodziewać. W najbliższych miesiącach kurs rosyjskiej waluty nie zmieni się istotnie — zapowiadają eksperci.

    Co z ropą naftową? Tu mogą być niespodzianki. Analitycy rozumują w taki sposób: każda niestabilność w krajach produkujących ropę naftową prowadzi do wzrostu cen, tym bardziej — na Bliskim Wschodzie. W związku z tym, jeśli Stany Zjednoczone będą konsekwentnie realizować swoją antyirańską retorykę i wprowadzone zostaną nowe sankcje, to ceny ropy naftowej mogą powiększyć się do 80 i do 85 dolarów za baryłkę. I to w dość szybkim tempie" — konkluduje Oleg Obuchow.

    Zobacz również:

    Szwajcaria wstrzymuje eksport izopropanolu do Syrii
    Polska doczekała się roli w komiksie. Jest „czarnym bohaterem"
    „Nowe katastrofy jądrowe majaczą na horyzoncie"
    Tagi:
    surowce, ropa naftowa, Europa, Syria, USA, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz