23:59 17 Czerwiec 2018
Na żywo
    Flaga Iranu

    Iran: wielka gra o biznes

    © AP Photo / Ronald Zak
    Gospodarka
    Krótki link
    Tomasz Dudek
    3322

    Z powodu zerwania przez Donalda Trumpa porozumienia nuklearnego ucierpi gospodarka Starego Kontynentu. Unijni przywódcy są tego świadomi i zamierzają chronić przed sankcjami USA europejskie przedsiębiorstwa zaangażowane w Iranie.

    — Komisja dostała zielone światło, by mogła działać, jeśli tylko europejskie interesy są zagrożone — oświadczył Donald Tusk podczas szczytu UE-Bałkany Zachodnie w Sofii. — W kwestii umowy z Iranem zgodziliśmy się jednogłośnie, że Unia Europejska pozostanie jej częścią tak długo, jak Iran będzie spełniał wynikające z niej zobowiązania.

    — Musimy zrozumieć, że efekty sankcji USA będą odczuwalne, dlatego obowiązkiem UE jest ochrona europejskich przedsiębiorstw — dodał Jean-Claude Juncker.

    Przywódcy UE, chcąc zapobiec skutkom sankcji, jakie Trump chce nakładać już nie tylko na sam Iran, ale i na kraje prowadzące z nim interesy — zdecydowali się na wdrożenie tzw. statusu blokującego. To rozwiązanie wymyślone w 1996 roku i odnoszące się do ówczesnych sankcji USA wobec Kuby. Polega na tym, że unijne firmy nie powinny brać pod uwagę decyzji wydanych przez inne jurysdykcje. Jest to pójście z Trumpem na udry, ale Europa naprawdę ma sporo do stracenia.

    W ciągu 90 dni od zerwania porozumienia wycofane zostaną licencje na eksport wielu towarów do Iranu. Sankcje obejmą m.in. motoryzację, aluminium, stal i węgiel. Do tego wejdzie w życie zakaz kupowania przez Iran dolarów.  Już teraz ceny ropy są najwyższe od 2014 roku. A w ciągu kilku godzin od ogłoszenia przez Trumpa decyzji — cena baryłki ropy na giełdzie w Londynie skoczyła z 73 do 76 dolarów. To zła wiadomość również dla Polaków, oznacza bowiem, że litr najpopularniejszego u nas paliwa PB95 kosztować będzie 5 zł i więcej, a ceny nie będą spadać.

    W Iranie zainwestowały głównie małe i średnie podmioty — ale są też i pojedyncze wielkie koncerny, głównie niemieckie. To właśnie Niemcy stracą najwięcej na zerwaniu porozumienia. W Iranie zainwestowali bowiem tamtejsi giganci — m.in. motoryzacji (Volkswagen), elektroniki (Siemens), ale też przemysłu kosmetycznego (Nivea), farmaceutycznego (Bayer) i chemicznego (BASF). Według informacji Irańsko_niemieckiej Izby Handlowej prawie 10 tys. niemieckich firm utrzymuje kontakty handlowe z Iranem, a około 120 firm działa na miejscu mając tam własny personel. Trudno więc dziwić się oburzeniu Angeli Merkel, kiedy komentowała zerwanie umowy: 

    — Ten krok podważa zaufanie w międzynarodowy ład. Jeżeli każdy będzie robił to, na co ma ochotę, jest to złą wiadomością dla świata.

    Irańskie kobiety
    © AFP 2018 / Behrouz Mehri
    Ewentualne sankcje będą też prawdziwą zmorą dla banków. Przed zawarciem umowy niemiecki Commerzbank w 2014 zapłacił karę za łamanie sankcji: 1,5 mld dolarów. Natomiast francuski Paribas — 9 mld. Teraz czeka je powtórka z rozrywki. Utrudnione może być już samo realizowanie transakcji w dolarach i korzystanie z systemu SWIFT. Oprócz Niemiec i Francji banki w Teheranie otworzył austracki Oberbank i brytyjski Lloyd's.

    Najwięcej krajów UE postawiło na rozwój branży motoryzacyjnej w Iranie. Oprócz wymienionego wyżej niemieckiego Volkswagena, na liście inwestorów mamy też francuskie Citroena i Peugeota oraz włoskiego Fiata. Praktycznie każdy kraj „starej Unii" zainwestował w branżę ubezpieczeń: straci niemiecki i francuski Alliance, a także Zurich Insurance.

    Na liście czołowych inwestorów znajduje się też Polska. Królują dwie branże: ropa i gazownictwo (PGNiG, Orlen), a także kosmetyki, które w Iranie okazały się hitem. Inglot, Irena Eris, Ziaja, a nawet mała firma spod Krakowa — PAESE — podbijają irańskie drogerie. Albo podbijały, bo za chwilę to może się zmienić. Również swojski producent maszyn rolniczych Ursus podczas ostatniej misji gospodarczej w Iranie podpisał kontrakt na dostawy silników i elementy do ich budowy, opiewający na 5 mln dolarów.

    Rynek irański to 80 milionów konsumentów. Dlatego trudno się dziwić, że Europa broni go jak niepodległości. Chce negocjować z USA, ale na pewno nie z pozycji petenta.

    — UE nie będzie prowadzić negocjacji z Waszyngtonem z mieczem Damoklesa wiszącym nad jej głową. To kwestia godności — stwierdził Jean-Claude Juncker.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Macron: UE nie wycofa się z Iranu pomimo stanowiska USA
    Theresa May próbuje negocjować z Iranem
    „USA i Izrael rozpoczęły wojnę przeciwko Iranowi na dwóch frontach”
    Tagi:
    Sputnik, Donald Trump, Donald Tusk, Sofia, Waszyngton, UE, Iran, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz