23:33 10 Grudzień 2018
Na żywo
    Stacja benzynowa

    Pieniądze potrzebne od zaraz. USA wzięły się za „naftowych sojuszników" Rosji

    CC0 / Pixabay
    Gospodarka
    Krótki link
    Dmitrij Lekuch
    5460

    Z agencji Bloomberg „wyciekła" informacja, że USA podrzuciły państwom OPEC pomysł zwiększenia wydobycia o milion baryłek dziennie.

    Prośba Amerykanów znalazła się w centrum dyskusji na spotkaniu profilowych ministrów Arabii Saudyjskiej, ZEA, Kuwejtu i Omanu w Kuwejcie. 

    O samych rozmowach wiemy niewiele, lecz we wspólnym komunikacie podsumowującym wyniki spotkania ministrowie poinformowali o konieczności „wspierania inwestycji w branżę wydobywającą w warunkach rosnącego popytu na ropę".

    Gwiazda na wieży moskiewskiego Kremla
    © Sputnik . Alexei Druzhinin
    Tłumaczymy z dyplomatycznego: na razie nie porozumieli się, ale „przyjęli do wiadomości". I postanowili działać, co pozwoli na zwiększenie wydobycia w minimalnym odstępie czasowym. Dlaczego ma to duże znaczenie dla USA, które od dawna z kategorii „importerów" przeszły do przyjemniejszej kategorii „eksporterów" (specjalnie nie przyjmują się zależnością od ropy naftowej) i powinny się cieszyć z powodu wzrostu notowań?

    W warunkach bieżącej „wojny gospodarczej" i podziału rynków, które Amerykanie w odróżnieniu od licznych chętnych do „wbudowania się" w poprzedni model globalizacji, uznają z zimną krwią, jak zwykle „działają na dużym obszarze". Stawiają sobie każdym swoim działaniem kompleks zadań i liczą, że „przynamniej gdzieś wypali".

    Po pierwsze cena benzyny w USA osiągnęła 3-letnie maksimum. Przed nadchodzącymi wyborami do Kongresu nie jest to mile widziane. Amerykańska gospodarka przecież składa się nie z samej branży naftowej. Takie korzystne dla jednych zachwianie równowagi może doprowadzić do negatywnych konsekwencji w innych nie mniej ważnych branżach.

    Jednocześnie w ramach obecnej tendencji inaczej powstrzymać wzrostu cen się nie da: USA własnym rękoma częściowo już wyparły z globalnych rynków jednego z największych producentów ropy naftowej — Iran. Zrobiły to po prostu mówiąc, że USA występują z porozumienia nuklearnego i grożąc wznowieniem sankcji przeciwko jednemu z największych eksporterów. A zarazem — przeciwko państwom trzecim uczestniczącym w wydobywaniu i/lub realizacji perskiej ropy.

    Poza tym sytuacja wokół wydobycia w Wenezueli również nie mogła nie wpłynąć na stan rzeczy. 

    Notowania ropy naftowej logicznie i przewidywalnie poszły w górę. Samego „amerykańskiego wydobycia" (przypomnijmy, że USA bezpośrednio odmówiły udziału w porozumieniu OPEC+) do powstrzymywania ich wzrostu w dopuszczalnych dla amerykańskiej gospodarki granicach nie wystarczy. I oto zwróciły się do „sojuszników".

    Drugie „zadanie" również jest wyraźne i oczywiste, mimo że w obecnej sytuacji jest trudne do zrealizowania a więc drugorzędne: wprowadzenie zamieszania do rosyjsko-arabskiego strategicznego sojuszu naftowego.

    Oczywiście całkowitego sukcesu raczej nie będzie.

    Arabowie porozumiewają się z Rosjanami nie z miłości: miłości tu nie ma. Po prostu na tym etapie jest to dla nich na tyle korzystne, że USA po prostu nie mają nic do zaproponowania, by rozbić ten tworzący się globalny kartel.

    W każdym razie nic im nie szkodzi spróbować.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Iran: wielka gra o biznes
    „Kim wy jesteście, żeby decydować za Iran"
    Europejski biznes w Iranie: jak obejść amerykańskie sankcje
    Sankcje USA zagrażają biznesowi w Iranie – jak reagują firmy?
    Kraje unijne będą bronić swoich interesów w Iranie
    Tagi:
    ropa naftowa, OPEC, Rosja, Iran, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz