12:17 19 Grudzień 2018
Na żywo
    Terminal LNG  w Sabine Pass, Teksas

    Amerykanom nie udaje się wyprzeć Gazpromu z Europy

    © Zdjęcie: goldenpassterminal.com
    Gospodarka
    Krótki link
    3591

    „Gazprom" może ustanowić kolejny rekord. Według prognoz specjalistów roczne dostawy do państw tzw. dalszej zagranicy osiągną 205 miliardów metrów sześciennych paliwa. W okresie od stycznia do lipca eksport wyniósł ponad 117 miliardów metrów sześciennych - to niemal o sześć procent więcej niż w ubiegłym roku.

    Dostawy do Niemiec wzrosły o 12%, do Holandii — o 54%, do Austrii — o 48%, a do Polski o prawie 7%.

    W kontekście licznych oświadczeń europejskich polityków dotyczących planów dywersyfikacji zasobów energetycznych dostawy ciekłego gazu ziemnego do Europy zmniejszyły się o prawie 13% w porównaniu z ubiegłym rokiem.

    Dlaczego Stanom Zjednoczonym nie udaje się wyprzeć rosyjskiej spółki z europejskiego rynku?

    Po pierwsze ciekły gaz ziemny znalazł innych nabywców, przede wszystkim Chiny, które w ciągu pół roku zwiększyły import LNG o prawie 50%, a także Japonię i Koreę Południową, które także zwiększają zużycie gazu ciekłego.

    Okazało się, że cały amerykański LNG został przyznany w ramach kontraktów państwom azjatyckim i dla Europy nie zostało po prostu nic. Po drugie brany jest też pod uwagę czynnik cenowy. Cena LNG na rynkach azjatyckich podniosła się w ciągu roku o prawie 70%. Nic dziwnego, że dostawcy tego paliwa przeorientowali się na kierunek azjatycki.

    Dlatego działające już europejskie terminale załadowane są w mniej niż jednej czwartej. Nadzieje na odnawialną energię i dostawy LNG z krajów Bliskiego Wschodu i USA zawiodły, LNG nie zajął znaczącego miejsca w bilansie energetycznym Europy.

    Taka sytuacja w pełni urządza zarówno „Gazprom", jak i jego głównych nabywców w Unii Europejskich, tym bardziej że LNG kosztuje dużo drożej niż rosyjski gaz dostarczany rurociągiem.

    Ale taka sytuacja wielce nie podoba się Waszyngtonowi, który uważa, że przez dostawy rosyjskiego paliwa Europa dostaje się pod polityczny wpływ Moskwy.

    USA mają zamiar zająć przywódczą pozycję w dostawach LNG, w tym celu budują coraz to nowe zakłady skraplające gaz łupkowy. Pod koniec 2019 roku amerykańskie moce produkcyjne LNG mają wzrosnąć trzykrotnie. Jeśli rynek azjatycki nie zdoła „przetrawić" takiej ilości, amerykańscy producenci LNG będą musieli poszukać nowych rynków zbytu. Przede wszystkim w Europie.

    Dostać się na europejski rynek Amerykanie mogą tylko z pomocą instrumentów politycznych, dlatego że rosyjski gaz dostarczany rurociągiem jest znacznie bardziej konkurencyjny pod każdym względem.

    Ale jak pokazuje praktyka, unijni urzędnicy wymyślili już dość skuteczną taktykę współdziałania z Waszyngtonem: składają obietnice, które chce usłyszeć Trump, a w praktyce nie przestają robić tego, co jest dla nich korzystniejsze.

    Wbrew podejmowanym przez USA staraniom o zablokowanie budowy Gazociągu Północnego-2 gazociąg wejdzie do eksploatacji już pod koniec tego roku.

    Jeszcze jeden potężny projekt — Siła Syberii — także znajduje się w stadium końcowym: zbudowano ponad 90% gazociągu.

    Kontrakt między „Gazpromem" i chińską CNPC przewiduje dostawę 38 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie, ale to nie maksimum jego możliwości.

    Według szefa Gazpromu Aleksieja Millera jedna z najszybciej rosnących gospodarek świata zwiększy zapotrzebowanie Chin na rosyjski gaz do 80-110 miliardów metrów sześciennych. Zatem obecny rekord Gazpromu z pewnością do ostatnich nie należy.

    Zobacz również:

    Czy „gazowe" marzenie Polski może się spełnić?
    The Daily Telegraph: Europa potrzebuje rosyjskiego gazu, żeby konkurować z USA
    Polska „zajedzie dalej” na amerykańskim gazie?
    Tagi:
    LNG, gaz łupkowy, Niemcy, USA, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz