08:21 11 Grudzień 2018
Na żywo
    Chińscy kibice

    Chiny rozwijają samowystarczalność

    © AP Photo / Hassan Ammar
    Gospodarka
    Krótki link
    4390

    Chińska firma Huawei jako pierwsza zaprezentowała procesor mobilny nowej generacji ze sztuczną inteligencją. To 7-nanometrowy Kirin 980, który jak podaje CNBC pojawi się w nowym smartfonie Huawei Mate 20.

    Huawei
    © Sputnik . Kirill Kallinikov
    Jeśli premiera flagowca odbędzie się zgodnie z planem, czyli w październiku, to Huawei może stać się pierwszą firmą, która przeszła na procesory nowej generacji.    

    Dla Chin jest to niewątpliwy sukces. Procesory i układy scalone to tradycyjnie słabe miejsce chińskiego przemysłu. W ubiegłym roku kraj importował tę produkcję na sumę 260 mld dolarów. W ujęciu cenowym to więcej, niż import ropy naftowej. Tylko 20% mikroprocesorów i układów scalonych, wykorzystywanych przez Chiny do produkcji smartfonów, komputerów i innej elektroniki, powstaje w kraju.

    Jak informuje Huawei nowy procesor Kirin 980 jest mniejszy od 10-nanometrowych układów starego pokolenia oraz bardziej energoszczędny. Jednocześnie zmniejszenie rozmiarów i zużycia prądu nie wpłynęło w żaden sposób na jego możliwości techniczne. Docenią to zwłaszcza miłośnicy fotografii — Kirin 980 potrafi rozpoznać do 4500 obrazów na minutę.

    Dziecko pod parasolką w wózku w Pekinie
    © AP Photo / Andy Wong
    Najciekawsze, że Chiny wyprodukowały procesor nowego pokolenia szybciej od swoich konkurentów. Samsung i Qualcomm również pracują nad podobnym układem, ale nie zostanie on raczej wykorzystany w gotowych urządzeniach jeszcze w tym roku. Co prawda po piętach Huwawei depcze już Apple. Firma ma zamiar zaprezentować nową linię smartfonów z podobnym procesorem już  jesienią.

    Tym niemniej chiński koncern ma wszystkie szanse, by zostać pionierem wprowadzania w życie najnowszych technologii. Jeśli oczywiście na jego drodze nie staną przeszkody polityczne i biurokratyczne opóźnienia — powiedział w wywiadzie dla Sputnika ekspert Instytutu Międzynarodowej Współpracy Handlowo-Gospodarczej przy Ministerstwie Handlu Chińskiej Republiki Ludowej Mei Xinyu.

    Największy problem — to dokonać przełomu technologicznego i pokonać jednocześnie «blokadę» patentową. Jest po prostu masa firm, które składają wnioski o tak zwane «śmieciowe» patenty. W rzeczywistości ich produkcja nie ma żadnej wartości, jeśli w ogóle istnieje. Ale celem jest po prostu stworzenie przeszkód patentowych dla konkurentów. Oprócz tego w procesie rozwoju produkcji procesorów, Chiny mogą napotkać na swojej drodze sprzeciw polityczny ze strony USA i Europy.

    Z drugiej strony napięcie polityczne sprzyja niekiedy rozwojowi własnych technologii, z powodu konieczności substytucji importu. Wiosną Departament Handlu Stanów Zjednoczonych zakazał amerykańskim firmom sprzedaży jakichkolwiek części dla ZTE. Sprawiło to, że biznes chińskiego koncernu znalazł się na granicy przetrwania.

    Pomimo tego, że ZTE to największy na świecie dostawca elektroniki, takie elementy jak procesory i układy scalone były wyłącznie importowane. I chociaż Trump uchylił szybko sankcje wobec firmy, to ten przypadek jasno i dobitnie pokazał: trzeba rozwijać własne fundamentalne technologie, żeby zapewnić sobie bezpieczeństwo produkcyjne i nie być uzależnionym od sytuacji politycznej. Dlatego stworzenie własnej wysokotechnologicznej produkcji procesorów i układów scalonych to zadanie strategiczne, postawione przez przywódcę Chin Xi Jinpinga. I  w ciągu najbliższych 5-10 lat zostanie całkowicie zrealizowane — podkreślił Mei Xinyu.

    W mojej ocenie za jakieś 5-10 lat Chiny będą konkurować z USA w technologiach jak równy z równym, iść łeb w łeb. Chiny szybko doganiają USA, a historia z ZTE przyśpieszyła tylko ten proces. Na rozwój produkcji procesorów w Chinach pozytywnie wpływają dwa czynniki: inwestycje i rynek zbytu. Ten bezprecedensowy atak USA na chińską firmę zasiał wątpliwości wśród innych producentów, którzy zdali sobie sprawę, że USA to nie do końca solidny partner i trzeba szukać innych dostawców. Nawet konkurenci ZTE, którzy na początku cieszyli się z nieszczęścia swojego konkurenta, sami zaczęli się później niepokoić i szukać alternatywnych dostawców. Dla chińskich firm, realizujących ogromne inwestycje w produkcję systemów scalonych i procesorów jest to oczywiście bardzo dobra sytuacja. Tak naprawdę wychodzi na to, że Trump sam zrobił nam reklamę. Nie musimy promować naszej produkcji, i tak będzie na nią popyt.

    Jak na razie największym problemem Chin pozostaje brak przełomowych technologii, spowodowany niedostateczną liczbą profesjonalistów na światowym poziomie, pracujących w tej dziedzinie. Jednak Chiny próbują rozwiązać ten problem, zapraszając świetnych specjalistów z innych państw i regionów. Chińskie firmy mogą spokojnie zaproponować im pensję do 1 mln dolarów rocznie — to duże pieniądze nawet dla Doliny Krzemowej.

    Na przykład Tajwan, niegdyś jeden z liderów w produkcji wysokotechnologicznych towarów zderzył się z masowym odpływem specjalistów, którzy wyjechali na kontynent. W Chinach kontynentalnych oprócz wysokiego wynagrodzenia i bonusów oferuje się im możliwość szybkiego rozwoju zawodowego, subsydia na mieszkania, ubezpieczenie dla wszystkich członków rodziny oraz zniżki na naukę w prestiżowych szkołach dla dzieci. Władze Tajwanu próbują oczywiście powstrzymać to zjawisko. Rząd zmniejszył na przykład podatki nie tylko dla firm, zajmujących się sferą wysokich technologii, ale również dla ich pracowników. Te kroki mogą być jednak niewystarczające.

    Zobacz również:

    Chiny mogą zyskać na „naftowych sankcjach” USA
    Rosja i Chiny budują wspólny most
    Chiny: podatek od małodzietności?
    Chiny przeznaczą 60 mld dolarów na pomoc Afryce
    Chiny budują nową bazę wojskową
    Tagi:
    polityka, technologie, Huawei, Xi Jinping, Dolina Krzemowa, Tajwan, Chiny, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz