04:32 16 Grudzień 2018
Na żywo
    Praca w szwalni

    „Tryb Ukraina": ciemne strony czeskiego biznesu (wywiad na wyłączność)

    © Sputnik . Igor Maslov
    Gospodarka
    Krótki link
    0 212

    Agencje rekrutacyjne pozyskują pracowników z Ukrainy od organizacji wydających im pozwolenie na pracę w Republice Czeskiej.

    W 13% przypadków pracownik nawet nie rozpoczyna pracy w firmie organizującej jego wyjazd z Ukrainy. Sputnik poruszył ten temat w rozmowie z Ireną Bartoňovą Pálkovą, wiceprezydent Izby Gospodarczej.

    — W jaki sposób ta polityka realizuje się w ramach „Trybu Ukraina" (specjalnego trybu działającego w Republice Czeskiej, który ułatwia proces uzyskiwania pozwoleń na pracę dla migrantów z Ukrainy — red.)?

    — W ramach trybu z Ukrainą w każdej firmie odbywają się kontrole. Firma musi udowodnić, że nie ma długów, nie jest objęta grzywną, że legalnie zatrudnia itp.

    Następnie jest składany wniosek potencjalnego pracownika i konkretna firma reguluje wszystkie związane z tym opłaty. (Wnioskodawca) składa wniosek, na odpowiedź czeka się 77 dni, jeśli wszystkie dokumenty są w porządku, konsulat Republiki Czeskiej we Lwowie zatwierdza go. Następnie sprawa jest kierowana do czeskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Po zatwierdzeniu wniosku przez czeskie MSZ pracownik otrzymuje powiadomienie, że musi przyjechać po pieczątkę i udaje się do Republiki Czeskiej na policję dla cudzoziemców, gdzie urzędnicy sprawdzają jego dane biometryczne — siatkówkę i odciski palców. Po potwierdzeniu tożsamości otrzymuje kartę uprawniającą do pracy.

    Pracownicy agencji pracy przyciągają ludzi, obiecując im góry złota, zanim dotrą na policję dla obcokrajowców. Czasami firmy nawet nie podejrzewają, że dana osoba pracuje gdzie indziej, co oczywiście jest nielegalne. Może zmienić pracodawcę, ale pod warunkiem zgody Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Proces ten trwa 30 dni, w tym czasie ta osoba nie ma prawa pracować, ale nie przeszkadza to agentom w ich nielegalnym zatrudnianiu na miesiąc. Jeśli w końcu nie dostają pozwolenia, wielu nawet nie próbuje rozwiązać tego problemu i kontynuuje pracę bez niego.

    — Proszę szczegółowo opisać pierwszy etap zatrudnienia osób z Ukrainy w Czechach.

    Czechy zastanawiają się nad wycofaniem się z UE
    © AP Photo / Marko Drobnjakovic
    — Firma przeważnie na własną rękę poszukuje konkretnych pracowników na Ukrainie albo szukają ich miejscowe agencje. Po znalezieniu kandydata firma składa wniosek. Następnie sprawdzamy, czy pracodawca spełnia wszystkie wymogi: w zakładzie powinno pracować więcej niż 10 osób i nie może być związany ze wspomnianymi powyżej sprawami. Ostatni, ale nie mniej ważny aspekt: firma musi mieć potwierdzenie z Giełdy Pracy, że szukała osoby na to stanowisko w Czechach, ale nie znalazła odpowiedniego kandydata.

    — Czy to prawda, że ​​w 13% przypadków Ukraińcy nawet nie idą do firmy, która załatwia im pozwolenie na pracę?

    — Owszem! Z tym spotkało się wiele firm. W Pilźnie wiemy nawet, która agencja pozyskuje pracowników od konkurencji. Niektóre z nich są na tyle bezczelne, że „sprzedają" pracodawcy za podwójną cenę pracownika, którego ten sam znalazł. Takie działania oczywiście uważamy za złe.

    — Jak agencje mogą to zrobić, jeśli dokumenty przygotowuje sam pracodawca?

    — Niestety obecnie w ramach „Trybu Ukraina” migranci bez przeszkód mogą przejść do innego pracodawcy, jeśli już są na terytorium Republiki Czeskiej i mają pozwolenie na pracę. Ta kwestia jest już rozwiązywana, trwa dyskusja w sprawie poprawki do ustawy, zgodnie z którą pracownik nie będzie mógł zmienić pracodawcy w ciągu sześciu miesięcy od przyjazdu do Republiki Czeskiej.

    Przygotowanie dokumentów dla nowego pracownika z Ukrainy jest dość kosztowną sprawą! Trzeba udostępnić certyfikowane tłumaczenia, zaświadczenia o niekaralności itp. To nie jest tania przyjemność.

    — Jeśli agencja „kradnie" pracownika, czy proces załatwiania formalności jest przerywany?

    — Oszuści czekają, aż imigranci otrzymają pozwolenie na pracę. Zezwolenie na pracę załatwia pierwszy pracodawca. Nie będę podpowiadać, w jaki sposób agencje dowiadują się, że ktoś już otrzymał pozwolenie na pracę, będąc na Ukrainie. Na 100 procent nie powie im o tym zatrudniana osoba.

    Zobacz również:

    „Duchy” z kościoła w Czechach
    Europejskie dotacje mogą doprowadzić do katastrofy ekologicznej w Czechach
    Ukraińcy chcą mieszkać i pracować w Polsce
    Dlaczego Ukraińcy uciekają z kraju
    Ukraińcy spłacą długi państwa
    Tagi:
    migranci zarobkowi, praca, MSZ, Czechy, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz