02:25 19 Grudzień 2018
Na żywo
    Podpisanie porozumienia w sprawie importu amerykańskiego LNG do Polski

    Miłość w oparach gazu: jak USA wciskają Polsce swój LNG

    © AFP 2018 / Janek Skarzynski
    Gospodarka
    Krótki link
    Maksim Rubczenko
    151377

    Dwa długoterminowe kontrakty na zakup amerykańskiego LNG Warszawa przedstawia jako wielkie zwycięstwo nad rosyjskim Gazpromem i decydujący krok w kierunku transformacji kraju w dużego gracza na europejskim i światowym rynku gazowym.

    Kto faktycznie skorzysta z tych kontraktów i jakie problemy stworzyły sobie polskie władze, szukając przychylności Waszyngtonu?

    Polityka, nie biznes

    W ubiegłym tygodniu Polska i Stany Zjednoczone podpisały deklarację o zacieśnieniu współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego. Polski minister energetyki Krzysztof Tchórzewski nazwał ten dokument „najlepszym dowodem wspólnego zainteresowania zacieśnieniem współpracy w sektorze energetycznym". Jednak Waszyngton woli nie słowne wyrazy lojalności, tylko korzystne kontrakty. Dlatego podpisaniu deklaracji w sprawie bezpieczeństwa energetycznego 8 listopada towarzyszyło zawarcie umowy na dostawę ciekłego gazu ziemnego (LNG) między polskim operatorem gazowym PGNiG i amerykańską spółką Cheniere Energy.

    Jest to drugi duży kontrakt zawarty przez PGNiG z Amerykanami w ostatnim miesiącu. Według PGNiG nowa umowa przewiduje dostawę LNG z USA bezpośrednio do polskiego terminalu Świnoujście. Oznacza to, że PGNiG planuje wykorzystać ten gaz do własnych potrzeb lub sprzedać swoim najbliższym sąsiadom. Eksperci jednogłośnie podkreślają, że zakupy przez Polskę amerykańskiego LNG są podyktowane nie względami ekonomicznymi, lecz politycznymi.

    Ambicje gazowe

    Projekty dotyczące zakupu amerykańskiego LNG są wynikiem ambitnego dążenia Warszawy do zostania dużym europejskim węzłem przesyłowym gazu, stanowiącym przeciwwagę dla Niemiec.

    Kolejną motywacją jest dążenie PGNiG do zarobienia na odsprzedaży amerykańskiego gazu do Azji.

    Ale to wszystko wiąże się z ogromnym ryzykiem, natomiast Waszyngton wcale nie pali się, żeby ułatwić życie swojemu „najlepszemu przyjacielowi w Europie".

    Zgodnie z kontraktami zawartymi zarówno z Cheniere, jak i Venture Global, PGNiG będzie kupować gaz po absolutnie rynkowej cenie — na poziomie cenowym Giełdy Paliw Henry'ego Haba. Kupując LNG od Venture Global bezpośrednio w zakładach w Luizjanie, Polacy będą musieli zapłacić za transportu gazu do końcowego odbiorcy. Zgodnie z umową z Cheniere, transport i inne dodatkowe wydatki są dodawane do ceny giełdowej gazu.

    A więc o konkurencyjności amerykańskiego LNG w porównaniu z rosyjskim gazem rurowym na rynku europejskim nie ma mowy. Natomiast sytuacja dla Polaków będzie jedynie się pogarszać — zarówno pod względem ceny gazu, jak i kosztów transportu.

    Zima nadchodzi

    Globalna zmiana klimatu pogarsza warunki atmosferyczne w Stanach Zjednoczonych: zimy są coraz chłodniejsze, a średnie temperatury w lecie ciągle rosną.

    Oznacza to, że krajowe zapotrzebowanie na energię elektryczną i, odpowiednio, błękitne paliwo będzie rosło z roku na rok. W zimie — do ogrzewania, w lecie — do klimatyzacji i lodówek przemysłowych.

    Donald Trump i Emmanuel Macron
    © AP Photo / Carolyn Kaster
    Ogólnie rzecz biorąc, wzrost ceny gazu na Henry Hab w średniej i długiej perspektywie jest nieunikniony, co wróży PGNiG duże problemy z kontraktami na amerykański LNG. I to nie wszystko: taryfy transportu LNG również wzrosną. Na świecie bardzo brakuje tankowców, w związku z czym koszty ich czarterowania według S&P Global Platts w ciągu roku wzrosły 3,5-krotnie. Stocznie planują w tym roku zbudować rekordową liczbę takich statków, ale wszystkie są już wyczarterowane do przewozów w ramach istniejących kontraktów.

    Transakcje zawarte przez PGNiG z Amerykanami nie są uwzględnione. Do przewozu LNG z USA do Polski konieczne będzie zbudowanie nowych gazowców, a odpowiednie koszty w całości poniesie polska firma.

    Rynek jest zajęty

    Październikowy kontrakt z Venture Global w teorii wygląda lepiej: Polacy mają potencjalną możliwość zarabiania na odsprzedaży amerykańskiego LNG do Azji. Ale jest jeden problem.

    W najbliższych dziesięcioleciach największym na świecie odbiorcą gazu będą Chiny, których rynek wkrótce może zostać zajęty. 20 grudnia 2019 roku zostanie oddany do użytku gazociąg Siła Syberii przeznaczony do transportu z Rosji do Chin 38 mld m3 rosyjskiego gazu.

    To o około 25% więcej niż obecna wielkość dostaw LNG do Chin (nieco ponad 21 mld ton rocznie, co odpowiada 30 mld m3).

    Flaga UE
    © AFP 2018 / Tobias Schwartz
    Ponadto na spotkaniu z prezydentem Rosji w ramach Wschodniego Forum Ekonomicznego chiński przywódca Xi Jinping zlecił odpowiednim resortom uzgodnienie wszystkich formalności w jak najkrótszym czasie w celu rozpoczęcia budowy gazociągu Siła Syberii-2 przez Ałtaj. Jak zapewnienia rosyjski minister energii Aleksander Nowak, „do uzgodnienia pozostaje niewiele". Budowa tego gazociągu o przepustowości 30 mld m3 rocznie może rozpocząć się w najbliższych miesiącach, a do 2022 roku w całości zostanie oddany do użytku.

    Ponadto rosyjski Novatek drugi rok z rzędu zwiększa dostawy LNG z Jamału do Chin.

    Rosyjskie paliwo (zarówno gazociągowe, jak i LNG) na chińskim rynku z pewnością będzie tańsze niż gaz skroplony z USA. Natomiast PGNiG nieuchronnie spotka się z poważnymi trudnościami, starając się sprzedać Chinom paliwo zakupione w USA.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    USA są gotowe wysyłać do Polski kolejne tankowce LNG
    Polska podpisze nowe porozumienie o dostawach LNG z USA
    Dostawy amerykańskiego LNG do Polski nie skomplikują sytuacji z Nord Stream 2
    Polska zastąpi sporą część rosyjskiego gazu amerykańskim LNG
    Amerykański LNG nie może konkurować z rosyjskim gazem ziemnym
    Tagi:
    zmiany klimatu, energetyka, Siła Syberii, LNG, gaz, PGNiG, Krzysztof Tchórzewski, Xi Jinping, Chiny, Europa, USA, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz