01:25 12 Grudzień 2018
Na żywo
    Burza śnieżna w Filadelfii, USA

    Generał Mróz w akcji: zima w USA zacznie się od rosyjskiego gazu

    © AP Photo / Matt Rourke
    Gospodarka
    Krótki link
    Aleksandr Lesnych
    7880

    Z powodu mrozów na północnym wschodzie Stanów Zjednoczonych w ubiegłym tygodniu cena skroplonego gazu ziemnego wzrosła w amerykańskich hubach aż o 40%. W rezultacie na krawędzi rentowności balansuje nie tylko eksport do Europy i Azji, ale również sprzedaż LNG w kraju.

    Na ile trwała jest ta tendencja i dlaczego LNG z zakładu w Jamale przygotowują do wysłania za ocean?

    Zdążyć ze sprzedażą tego, co zostało

    Niezbyt optymistyczne prognozy pogody — zima w USA będzie tak samo mroźna, jak w ubiegłym roku — przyczyniły się do wzrostu hurtowych cen LNG. Najwyraźniej zapasów gazu w podziemnych magazynach nie wystarczy na długo.

    Obecnie ilość paliwa w amerykańskich PMG znajduje się na najniższym poziomie od 2005 roku: jedynie 90,5 mld m3. Jest to o 15% mniej niż rok temu i o 16% mniej niż średni wskaźnik na przestrzeni ostatnich 5 lat. Ostre zapotrzebowanie na dodatkowe ilości błękitnego paliwa wpłynęło na ceny. Podczas gdy w październiku na głównej amerykańskiej platformie transakcyjnej Henry Hub cena gazu wynosiła średnio 3,28 dolara za mBtu (milion brytyjskich jednostek ciepła), to 14 listopada — 4,8 dolara.

    Szczególnie silny wpływ na zapasy gazu miał boom na rynku azjatyckim: latem ubiegłego roku mBtu paliwa kosztował około 7 dolarów, w tym roku — ponad 11 dolarów.

    Dlatego nawet pomimo faktu, że wydobycie gazu w Stanach Zjednoczonych wzrosło o około 12%, w kraju praktycznie nie ma paliwa do zaspokojenia własnego zapotrzebowania — wszystko zostało zakontraktowane i sprzedane do Azji.

    Teraz nawet eksport jest nieopłacalny: średnia cena na rynkach azjatyckich wynosi obecnie około 10,38 dolara za mBtu, natomiast amerykański gaz, biorąc pod uwagę aktualne notowania na Henry Hub i transport, będzie kosztować co najmniej 10,35 USD.

    Co więcej, nawet na rynku krajowym amerykańskie spółki gazownicze mogą ponieść straty. Aby zaopatrzyć w paliwo zamarzające stany północno-wschodnie, gaz trzeba będzie skraplać w fabryce Sabine Pass w Luizjanie i transportować drogą morską na odległość ponad 3000 kilometrów do terminalu w Bostonie oraz ponownie poddawać regazyfikacji.

    Dostawa jest tak droga, że ​​bardziej opłaca się importować paliwo z zagranicy.

    Stare grabie

    Pomimo nieustających antyrosyjskich sankcji Waszyngton nadal współpracuje z Moskwą w sytuacjach, w których jest to opłacalne. LNG wyprodukowany przez NOVATEK na Jamale jest dobitnym tego przykładem.

    Oczywiście Waszyngton nie kupuje rosyjskiego LNG bezpośrednio. Unikając własnych restrykcji, Amerykanie korzystają z usług pośredników, w tym francuskiej Engie.

    Referendum ws. członkostwa Wielkiej Brytanii w UE. Brexit.
    © Sputnik . Aleks Maknoton
    Podobnie sytuacja wyglądała ubiegłej zimy. W styczniu, gdy północno-wschodnią część kraju nawiedziły anormalne mrozy, Amerykanie wyczarterowali od Engie statek do transportu rosyjskiego LNG z Wielkiej Brytanii. W tym roku działa ten sam schemat. „Bez względu na cały ten publiczny negatyw z Waszyngtonu wbrew pozorom płynie tam rosyjski LNG. Ostatnio do ​​amerykańskiego wybrzeża dotarły co najmniej trzy tankowce z LNG ze złoża Jamał LNG" — poinformowała rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa.

    Czwarty tankowiec wypłynie za ocean już niebawem. Według doniesień mediów w najbliższych dniach NOVATEK przeładuje LNG z tankowca lodowego klasy Arc7 „Władimir Rusanow" do tankowca „Pskow" w norweskim Honningsvåg.

    Jest bardzo prawdopodobne, że po tym rosyjski LNG zostanie przeładowany do jednego z tankowców Engie (która oprócz własnych statków ma prawo do regazyfikacji w bostońskim Everett) i zostanie dostarczony amerykańskim odbiorcom.

    Ktoś powinien wyjść na minus

    Eksperci prognozują pogorszenie klimatu w Stanach Zjednoczonych: zimy będą coraz zimniejsze, a lata — coraz gorętsze. Zapotrzebowanie na energię elektryczną i, odpowiednio, gaz wzrośnie: w zimie — na ogrzewanie, w lecie — na mocne klimatyzatory i lodówki.

    Analitycy wyrażają wątpliwości, że w najbliższej przyszłości amerykański przemysł gazowy będzie w stanie jednocześnie sprostać rosnącym zapotrzebowaniom krajowym i zwiększeniu eksportu. W związku z tym wiele zaprezentowanych obecnie projektów eksportu LNG najprawdopodobniej pozostanie na papierze.

    Wśród przegranych będzie Polska. Niedawno Warszawa i Waszyngton podpisały wspólną deklarację w sprawie bezpieczeństwa energetycznego i dwa duże kontrakty na dostawę LNG. Pierwszy daje polskiej PGNiG prawo do zakupu paliwa bezpośrednio w fabryce w Luizjanie i wysyłania do dowolnego odbiorcy. Drugi dotyczy dostaw do terminalu Świnoujście w Polsce — do konsumpcji wewnętrznej.

    Cena gazu w ramach obu kontraktów jest związana z notowaniami w Henry Hub, tak więc wzrost cen automatycznie zwiększa wydatki PGNiG. Jeśli zimowy niedobór gazu w Stanach Zjednoczonych będzie się powtarzał z roku na rok, Polacy będą musieli kupować LNG ze stratą, bez szansy na odzyskanie kosztów.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Dla przemysłu samochodowego USA polityka Trumpa jest wyjątkowo nieopłacalna
    Rosyjski gaz popłynie do USA?
    Miłość w oparach gazu: jak USA wciskają Polsce swój LNG
    USA: Obywatele Ukrainy i Europy nie powinni być zakładnikami rosyjskiego gazu
    LNG z USA: spróbujmy „wykosić" konkurencję
    Tagi:
    energetyka, Gazociąg Jamalski, import, eksport, LNG, gaz, Engie, PGNiG, Maria Zacharowa, Azja, USA, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz