22:27 09 Grudzień 2018
Na żywo
    Górnik w przebieralni kopalni węgla w Katowicach

    Dywersyfikacja gazu w Polsce: a jak na tym wyjdzie przeciętny Polak?

    © REUTERS / Kacper Pempel
    Gospodarka
    Krótki link
    Irina Czajko
    7803

    Wiadomość ws. wycofania się Kataru z OPEC od 1 stycznia rozeszła się na tle sporów uczestników szczytu klimatycznego ONZ w Katowicach. Prezydent Andrzej Duda mówił tam, że Polska nie może zrezygnować z wydobycia węgla, tymczasem gaz ziemny jest o wiele bezpieczniejszym surowcem z punktu widzenia ekologii.

    Jeśli chodzi o niespodziewane wyjście Kataru z OPEC, to minister energii kraju oświadczył, że jest to kwestia czysto techniczna, bez żadnych motywów politycznych.

    Ale czy to rzeczywiście prawda? I jakie będą konsekwencje tego kroku dla rynku ropy i gazu, a zwłaszcza dla Polski?— od tych pytań zaczęła się rozmowa naszej korespondentki Iriny Czajko z ekspertem ds. energetyki Andrzejem Szczęśniakiem z Wrocławia.

    — Wbrew temu, co Katar mówi, uważam tę decyzję za polityczno-strategiczną. Doha jest w takiej sytuacji, że jest wrogiem, obiektem ataków i nacisku największego uczestnika OPEC, czyli Arabii Saudyjskiej. Katar nie jest po prostu znaczącym producentem ropy naftowej, dlatego wydaje mi się, że na rynku naftowym nie będzie to miało żadnego znaczenia. Dzisiaj OPEC wszedł już na znacznie wyższy poziom, ja to nazywam OPEC+, czyli współpraca Arabii Saudyjskiej i Rosji. A reszta graczy odgrywa tam po prostu mikroskopijną rolę, decyzja tych dwóch najważniejszych graczy światowego eksportu ropy, czyli Arabii Saudyjskiej i Rosji, jest po prostu najważniejsza. Jeżeli oni porozumieją się co do strategii, to wtedy taka decyzja ma znaczenie.

    — Co to oznacza konkretnie dla Polski?

    — Decyzja Kataru nic dla nas nie oznacza (…). Polska kupuje duże ilości gazu z Kataru i tak zostanie.

    — Polska jest bardzo zainteresowana rozwojem polityki dywersyfikacji dostaw energii — chodzi przede wszystkim o gaz, i zamierza zrealizować z udziałem Danii i Norwegii projekt Baltic Pipe. Ale ja znalazłam w światowych mediach, tylko nie w polskich, dużo informacji, że zasoby gazu Norwegii na Morzu Północnym nie są aż tak wielkie. Co o tym sądzi Warszawa i co Pan o tym myśli?

    — Po pierwsze jest to gaz, który jest już na wyczerpaniu, to znaczy wydobycie osiągnęło szczyt i będzie za rok-dwa-trzy spadać, tak mówią oficjalne norweskie prognozy. Wydaje mi się więc, że ten rurociąg nie ma uzasadnienia po pierwsze ekonomicznego, a po drugie geologicznego, czyli zasobów gazu, do jakich miałby sięgać, o czym świadczy chociażby brak kontraktu na dostawy tego gazu, bo jednak żeby zbudować rurociąg, to trzeba mieć kontrakty na dostawy gazu, a my takich nie mamy.

    Myślę, że rurociąg Baltic Pipe to na razie projekt w bardzo wstępnej fazie, z małymi albo wręcz mikroskopijnymi szansami na realizację. Ja od wielu lat krytykuję tę politykę, jako politykę nieopartą w ogóle na ekonomii. Otóż jeśli w tej części Europy mamy dominację rosyjskiego gazu, który jest po prostu najtańszy, najpewniejszy i możliwy do osiągnięcia np. w sytuacji zimowych kryzysów, to taka decyzja o odejściu od rosyjskiego gazu, bo to tak naprawdę kryje się pod hasłem dywersyfikacji, oznacza po prostu skazanie się na znacznie mniej pewne i znacznie droższe źródła, właśnie takie jak Katar, Stany Zjednoczone. Stamtąd ma właśnie przypływać do Polski gaz w ogromnych ilościach, który ma zastąpić rosyjski, ale jest to po prostu znacznie droższy produkt i będzie bardziej obciążał kieszeń przeciętnego polskiego Kowalskiego i polskich przedsiębiorstw niż gaz Rosji. Stąd właśnie ta konkurencja z Niemcami, którzy będą ciągnąć z Rosji ogromne ilości gazu po wybudowaniu Nord Stream-2. Tymczasem perspektywy gazociągu Baltic Pipe są bardzo niepewne, po 3 latach znajduje się on ciągle w fazie wstępnego projektowania, uzgodnień, nie ma tam niestety żadnych konkretów. Tak że moim zdaniem ten projekt nie powstanie, jego szanse są minimalne.

    — Przez wiele lat Polska kupowała gaz ziemny od Rosji w ramach kontraktu jamalskiego. Czy istnieje możliwość, że po wygaśnięciu tego kontraktu w 2022 roku Polska zrezygnuje całkowicie z dostaw rosyjskiego surowca?

    — Rezygnacja z rosyjskiego surowca jest praktycznie niemożliwa, ponieważ ta część Europy, łącznie z Niemcami i całą południową Europą jest strefą rosyjskiego gazu i jest to naturalne —  bliskość geograficzna, bliskość dostaw i ich pewność. Moim zdaniem w dywersyfikacji chodzi bardziej o to, żeby jak największą część rynku zdobyli tacy gracze jak Stany Zjednoczone czy Katar (który już ją zdobył). Natomiast rosyjski gaz będzie w Polsce, w tej części Europy z pewnością najważniejszym graczem, to znaczy największe ilości tego surowca będą płynąć z Rosji. I ten gaz, w związku z tym, że granice w Unii Europejskiej i granice również gazowe powoli, ale zanikają, będzie po prostu konkurencyjny ze względu na swoją cenę. Tak że ekonomia działa i nie ma siły na to, żeby najtańszy produkt na rynku wyeliminować, no chyba że ktoś ogłosi takie sankcje jak na Iran także na rosyjski gaz i ropę.

    Zobacz również:

    Malowidła naskalne rzucają światło na straszny starożytny rytuał
    Rosyjski laser bojowy gotowy do ataku (wideo)
    Słowacja wydaliła rosyjskiego dyplomatę, oskarża go o szpiegostwo
    Tagi:
    Baltic Pipe, energetyka, gaz, OPEC, Katar, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz