07:21 14 Listopad 2019
WęgielDymiące kominy elektrowni węglowej w polskiej miejscowości Bogatynia, widoczne ze strony Czech

Jerzy Markowski: Jesteśmy uśpieni dostatkiem

© Fotolia / Ivan © AP Photo / Petr David Josek
1 / 2
Gospodarka
Krótki link
Autor
3233
Subskrybuj nas na

Nie ustają dyskusje i konsultacje na temat projektu „Polityki energetycznej Polski do 2040” (PEP 2040). W dokumencie, którego rząd jeszcze nie przyjął, mowa o przyszłości energetyki jądrowej w Polsce. Wynika z niego, między innymi, że do 2033 r. ma powstać pierwszy blok elektrowni jądrowej. Projekt nakreśla również, jak będą wyglądać inne sektory.

Górnictwo — zgodnie z założeniami rządu — będzie w najbliższych latach podstawą bilansu energetycznego państwa.

Opinie ekspertów na temat „Polityki energetycznej Polski do 2040" różnią się.

Jak tłumaczy Herbert Gabryś, przewodniczący Komitetu ds. energii i polityki klimatycznej przy Krajowej Izbie Gospodarczej, „rzecz nie w tym, aby za wszelką cenę bronić energetyki paliw stałych. Rzecz w tym, że na czas przemian jesteśmy na nią skazani. Herbert Gabryś uważa, że „energetyka jądrowa, w stanie na dziś, w pożądanym czasie jej nie zastąpi. A poza tym wciąż tli się wątpliwość, czy nas na to stać i czy to musi być już. Uwzględnianie w bilansowaniu potrzeb krajowego systemu energetycznego mocy zainstalowanej w OZE (Odnawialne Źródła Energii) to populistyczne szalbierstwo".

Rozmówca Sputnika Jerzy Markowski, polski polityk, były wiceminister przemysłu i handlu oraz gospodarki, ma swoją wizję na stan i perspektywę rozwoju polskiej energetyki.

—  Panie Ministrze, bić na alarm może jeszcze nie trzeba, ale wnioski wynikające z wypowiedzi ważnych osób z tej branży nie są — delikatnie mówiąc — nazbyt optymistyczne.

— Przedstawiony w tym programie tak zwany mix energetyczny czyni go, moim zdaniem, nierealnym. Nie można zakładać wzrostu zapotrzebowania na energię z obecnego stanu 170 do prawie 240 miliardów kilowatogodzin, a jednocześnie zwiększać udziału energetyki odnawialnej (OZE) z aktualnych 7% do 55%. Trudno sobie wyobrazić, że polska gospodarka jest w stanie nie tylko zwiększyć udział OZE, ale jednocześnie zwiększyć zdolność produkcji energii elektrycznej. To są cele nieosiągalne w podanym przedziale czasu.

—  Program zakłada, że około roku 2050 udział węgla (łącznie kamiennego i brunatnego) w krajowym miksie energetycznym spadnie z obecnych ponad 80 proc. do około 50 proc. Resort energii zakłada, że produkcja węgla pozostanie na poziomie zbliżonym do obecnego, przy wzroście udziału energii z innych źródeł. Czy górnictwo węglowe jest w stanie sprostać tym zadaniom?

—  Mamy węgiel kamienny, którego zasoby są w Polsce ogromne, natomiast możliwości wydobycia go są szacowane tylko na 20-30 lat. Po tym okresie kopalnie nie będą miały czego wydobywać. Nowe pokłady nie są udostępniane. Wydobycie węgla w Polsce maleje co roku o kolejne 2 — 3 miliony ton. To tak, jak gdyby zamykana była duża kopalnia. Państwo nie inwestuje w górnictwo. Ostatnią kopalnię uruchomiono w 1994 roku. Jej zasoby oceniane są na 80 lat. Zagraniczny kapitał nie jest wpuszczany, mimo że chętnych jest dużo. W 2018 roku padł rekord importu węgla energetycznego do Polski, który osiągnął 19,7 milionów ton. To stanowi jedną trzecią wydobycia węgla w Polsce. Głównie był to import z Rosji — ponad 13 milionów ton?

Węgiel brunatny to kolejny problem. Nie otwiera się nowych kopalń, a istniejące wyczerpią swoje zasoby za 30 lat. I to jest pokłosie obsesji ekologicznej. Dzisiaj Polska wydobywa 65 mln ton węgla brunatnego, a Niemcy 180 milionów.

—  A co z energetyką jądrową? Są opinie, że w pożądanym czasie nie będzie w stanie zastąpić innych źródeł pozyskania energii. A poza tym wciąż pozostaje wątpliwość, czy Polskę na to stać i czy to musi nastąpić już wkrótce?

—  Energetyki jądrowej nie mamy, bo w 1992 roku frywolnie zlikwidowaliśmy będącą w 60 proc. w budowie elektrownię jądrową w Żarnowcu, i od tamtego czasu poszczególne rządy próbują wskazać miejsca wybudowania nowych, jak gdyby było ich pełno. A są ich dwie-trzy w całej Polsce. Więcej miejsc nie ma. Ja tę perspektywę energetyki jądrowej widzę najwyżej za 40 lat. I za cenę około 60 miliardów złotych, czyli około 15 miliardów euro. A da to od 2 do 3 tys. megawat mocy zainstalowanej, co nawet nie pokryje deficytu mocy.

— Jak Pan, Panie Ministrze, ocenia udział w bilansowaniu potrzeb krajowego systemu energetycznego mocy zainstalowanych i w OZE, i w gazownie?

— Energetyka odnawialna, nawet gdyby rosła w skali roku o 100%, to za rok będzie miała dodatkowo 7% mocy zainstalowanej, a w sumie 14% udziału w bilansie energetycznym. Ale to jest nierealne, ponieważ finansowanie opiera się nie na inwestycjach własnych, tylko na obcych subwencjach. Energetyki gazowej w Polsce tak naprawdę nie ma. Obecny udział energii elektrycznej wytwarzanej z gazu ziemnego w Polsce wynosi 3%. W większości są to elektrociepłownie lokalne w niedużych miejscowościach.

—  Twierdzi się, że Polska od wielu lat nie radzi sobie z kosztowną dekarbonizacją unijnej polityki klimatycznej. Jak sprostać wymogom i celom polityki klimatycznej prowadzonej przez UE? Prawo pozyskania uprawnień do emisji CO2 staje się droższe. Choć chwilowo nie rośnie, to rosnąć będzie. Węgiel też nie będzie tańszy. Koszt produkcji energii elektrycznej niebawem może być dwukrotnie wyższy. Co dalej będzie z cenami prądu?

Ceny prądu muszą wzrosnąć. Jako jeden z czynników kształtowania cen koszty emisji dwutlenku węgla kierują się nie tyle warunkami rynkowymi, co warunkami spekulacyjnymi. 5 lat temu tona CO2 kosztowała 40 euro. Rok temu kosztowała 6 euro. A w tym roku 28 euro. To jest czysta spekulacja. Dopóki Unia Europejska nie opanuje rynku dwutlenku węgla, to będzie jedna z niewiadomych, która eliminuje jakąkolwiek zdolność przewidywania efektywności inwestowania w energetykę. Rośnie także import energii elektrycznej do Polski. Polska zużywa w skali krajowej 170,1 terawatogodzin (TWh). Import z tego stanowi prawie 10%.

—  Jaka przyszłość czeka polską energetykę, Panie Ministrze?

—  Po pierwsze, Polska ma podobny dylemat jak cała Unia Europejska, która nie może dopracować spójnej polityki energetycznej. Każdy kraj ma inną doktrynę bezpieczeństwa, każdy kraj inaczej to realizuje. Przez swoją bierność i ciągłe rozdyskutowanie zbliżamy się do kryzysu energetycznego. Polska energetyka nie robi niczego, żeby być inną energetyką. I najłatwiej jej sięgać po węgiel. W dyskusjach telewizyjnych na mnie naskakują, mówiąc, po cholerę my ten węgiel jeszcze wydobywamy? Stawiamy na węgiel nie dlatego, że na Śląsku go tak lubimy. Wydobywamy go dlatego, że Polska nie ma innej alternatywy. Wydobycie spada, import węgla rośnie, a alternatywy dla węgla nie ma. Import wynika z deficytu.

Polska jest krajem, który się mobilizuje w sytuacji zagrożenia. My jesteśmy uśpieni dostatkiem. Na razie nie ma deficytu węgla na większą skalę, bo można go kupić za granicą, zwłaszcza w Rosji. Na razie nie ma deficytu energii elektrycznej, bo jeszcze starcza.

Kierunki rozwoju, moim zdaniem, są dwa. Pierwszy kierunek — to intensywny rozwój energetyki jądrowej. Co najmniej dwie-trzy elektrownie atomowe. Z braku własnych środków za cudze pieniądze i na cudzych warunkach technologicznych. Drugi kierunek to tak zwana energetyka rozproszona, czyli mniejszy producent energii elektrycznej dla mniejszego odbiorcy. I to są jedyne sposoby na zmniejszenie deficytu energii elektrycznej w Polsce. Jeżeli wcześniej nie zmądrzejemy i pozwolimy inwestować w rozbudowę polskiego górnictwa i energetyki węglowej. Oczywiście opartej o nowe parametry emisji CO2, bo to też jest możliwe. Nowe bloki energetyczne w elektrowni w Opolu, elektrociepłowni w Warszawie już emitują dwutlenek węgla poniżej norm. Jest to technologicznie osiągalne. Tylko to przerasta wyobraźnię polityków — powiedział na zakończenie były wiceminister przemysłu i handlu oraz gospodarki Jerzy Markowski.

Zobacz również:

Białoruska elektrownia jądrowa: prognoza energetyczna dla Polski jest rozczarowująca
Szef MSZ Niemiec: USA nie powinny ingerować w kwestie europejskiej polityki energetycznej
W Rosji zamknięto pierwszy na świecie blok energetyczny RBMK
Energetyka jest powolnym okrętem i bardzo długo zmienia kurs
Tagi:
elektrownia, elektrownia atomowa, węgiel, Jerzy Markowski, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz