Widgets Magazine
03:33 20 Sierpień 2019

Produkty ekologiczne: świadomy wybór czy strata pieniędzy?

© Depositphotos / 06photo
Gospodarka
Krótki link
3317

Coraz więcej Włochów decyduje się na zakup produktów ekologicznych. Wkładając do koszyka produkty z oznaczeniem “bio”, są gotowi zapłacić więcej niż za te same „nieekologiczne” towary. Czy to rozsądny wybór? Zdaniem niektórych ekspertów nie!

Sputnik Italia poprosił o komentarz profesora Luigi Mariani, byłego prezesa włoskiego Stowarzyszenia Agrometeorologii (Associazione Italiana di Agrometeorologia), pracownika Uniwersytetu w Mediolanie, autora licznych publikacji, jednego z dyrektorów Muzeum Historii Rolnictwa i wiceprezesa społeczności agrarnej Lombardii.

– Jestem koordynatorem grupy SETA (Nauki rolnicze i technologie n.d.r.), nieformalnej sieci badaczy ze sfery agronomii i produkcji rolnej, która powstała jako odpowiedź na aktywne propagowanie w ostatnich latach rolnictwa ekologicznego. Czym innym jest uprawianie produktów ekologicznych na potrzeby rynku, a czym innym zajmowanie się „bio” marketingiem z położeniem nacisku na szkodliwość innej produkcji rolniczej, która obecnie karmi cały świat!

W ramach SETA staramy się podnieść świadomość społeczną na temat zintegrowanego rolnictwa, otwartego na innowacje i genetykę (różnorodność kultur upraw, ras zwierząt) oraz na technologie upraw: nawozy, odchwaszczacze, bezpieczeństwo fitosanitarne, nawadnianie itp. Obecnie właśnie przy pomocy technologii rolnictwo karmi naszą planetę. W XX wieku udało się podwoić produkcję rolniczą i zbierać sześć razy więcej plonów z jednego hektara niż sto lat temu. Na początku lat 90. na Ziemi mieszkało półtora miliarda ludzi, a dziś ponad 7 miliardów. Dzięki temu skokowi technologicznemu możemy lepiej żywić ludzi pod względem ilości i jakości pożywienia. Jeśli dziś są osoby, którzy preferują produkty ekologiczne i są gotowe płacić za nie dwa lub trzy razy więcej, dobrze, ale nie sądzę, aby reszta populacji mogła sobie na to pozwolić.

– Czyli hipotetycznie rolnictwo opierające się na produktach ekologicznych nie będzie w stanie wykarmić ludzi na świecie?

– Produkcja żywności ekologicznej jest o 20-70% mniej wydajna niż konwencjonalne rolnictwo. Czyli produkujemy średnio o 50% mniej produktów z 4 najważniejszych upraw, które dziś zabezpieczają 64% żywności: pszenica, ryż, kukurydza, soja. Jeśli przejdziemy wyłącznie na rolnictwo ekologiczne, które obecnie zaspokaja 2% zapotrzebowania na żywność, z tego samego areału zdołalibyśmy wykarmić jedynie 50% populacji. Czyli musielibyśmy zdecydować, kogo „poświęcimy”, a że sami nie poniesiemy takiej ofiary, ucierpi ludność państw rozwijających się.

– Co oznacza dziś określenie produkt ekologiczny?

– To produkt, przy którego produkcji zrezygnowano z wielu technologii. Na przykład nawozów syntetycznych, tzw. chemikaliów, dzięki którym zwiększono produkcję białka. Od nich zależy produkcja 50% białka w żywieniu człowieka. Nawiasem mówiąc, białko tworzy strukturę ciała. To, że ludzie są obecnie o 15 cm wyżsi niż w czasach zjednoczenia Włoch (1861 rok – przyp. red.), objaśnia się tym, że do organizmu dostarczane są większe ilości białka – mleko, mięso, kasze, rośliny strączkowe. Marketingowcy często mówią, że do produkcji żywności ekologicznej nie są wykorzystywane pestycydy, ale tak nie jest, bo również w tym przypadku używa się podobnych preparatów. Rezygnuje się jedynie z nowych substancji na rzecz siarczanu miedzi, pyrethrumu, azadirachtyny i spinosadu. Chciałbym podkreślić, że nie należy „oczerniać” chemii, bo sami jesteśmy chemią, bez niej nie bylibyśmy żywymi organizmami.

Miód z Biełokurichy
© Sputnik . Aleksandr Kriażew
 Czy powinniśmy oczekiwać lepszej jakości po produktach ekologicznych?

– Znaczna część literatury naukowej wyklucza istotne różnice jakościowe między produktami „bio” i „nie-bio”. Producenci mają obowiązek wytwarzania żywności na określonym poziomie jakościowym, który jest regulowany przez prawo. Dlatego rolnicy produkują żywność z wykorzystaniem pestycydów, które nie pozwalają grzybom, owadom, chwastom na zniszczenie plonów. Jednocześnie nie zapominają, że muszą dostarczyć na rynek produkt o określonej jakości. Chcę podkreślić, że rolnicy nie są „seryjnymi trucicielami”, jak błędnie wierzą osoby, które zajmują się biomarketingiem, a przedsiębiorcami, którzy chronią swoje uprawy przed szkodnikami, mogącymi je zniszczyć. To również rodzi pytanie natury antropologicznej.

– W jakim sensie antropologicznej?

– W Biblii, w Księdze Rodzaju, jest napisane, że po wygnaniu z raju Bóg powiedział Adamowi: „w pocie czoła będziesz musiał zdobywać pożywienie ”. Bóg powiedział też: „Cierń i oset będzie ci ona rodziła”, to chwasty, które niszczą plony, przekleństwo, z którym ludzkość próbuje walczyć od wieków. Dziś – przy pomocy tzw. herbicydów. To jest fakt antropologiczny. Do lat 50. XX wieku wszystko robiono ręcznie. Na przykład chwasty na polach ryżowych wyrywano ręcznie, co zajmowało 600 godzin pracy na hektar. Obecnie, uwzględniając koszt siły roboczej, gdybyśmy produkowali ryż w taki sposób, płacilibyśmy za niego w sklepie 15 euro za kilogram. Mechanicznie i chemicznie pokonujemy wiele negatywnych konsekwencji.

– Czy znak „bio” nie gwarantuje, że w produkcie nie ma „zanieczyszczenia” chemicznego?

– Nie! W rzeczywistości nie daje to żadnych gwarancji, ponieważ chodzi o certyfikację „procesu”, a nie „produktu”. Gwarancję dajemy my, gdy przeprowadzamy badania i stwierdzamy, że 98-99% produkcji, niezależnie od tego, czy są to produkty „ekologiczne”, czy produkty zintegrowanego rolnictwa, zawiera procent pestycydów poniżej limitu określonego przez prawo. W taki sposób potwierdzamy, że substancje obecne w produktach są w stężeniach, które nie powodują toksyczności, ponieważ są one poniżej limitów ustanowionych przez prawo. „Próg bezpieczeństwa” jest określony przez prawo.

– Co Pan może powiedzieć na zakończenie naszej rozmowy?

W rzeczywistości nie należy się niepokoić! Każdy może kupować produkty ekologiczne, ale nie należy kierować się strachem, że produkty „nieekologiczne" są toksyczne. Chcę przypomnieć słynne zdanie Paracelsusa: „Wszystko jest trucizną i nic nie jest pozbawione trucizny; tylko jedna dawka czyni truciznę niedostrzegalną”. W naszym przypadku spieramy się o tak niskie dawki, że nie powinniśmy obawiać się szkodliwości.

Tagi:
żywność, rolnictwo, ekologia
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz