16:12 20 Listopad 2019
Polska kibicka w Marsylii na meczu podczas Mistrzostw Europy w piłce nożnej.

Spowolnienie gospodarcze w Polsce. Nie ma się czego bać?

© REUTERS / John Sibley
Gospodarka
Krótki link
Autor
52610
Subskrybuj nas na

„Kryzys” „recesja”, „depresja”, „spowolnienie gospodarcze” – są to określenia, które w ostatnim czasie coraz częściej słyszymy odnośnie stanu i perspektyw rozwoju tak gospodarki światowej, jak i polskiej.

„42 proc. polskich przedsiębiorców jest zdania, że kryzys gospodarczy nastąpi w ciągu już pięciu najbliższych lat lub nawet wcześniej” – informuje portal strefabiznesu. 

„Jesteśmy odporni na zmiany koniunktury” – deklaruje w rozmowie z money.pl Michał Krupiński. Zdaniem prezesa PKO SA Polsce nie grozi w najbliższym czasie kryzys i spowolnienie gospodarcze. 

„Pięć oznak nadchodzącego spowolnienia gospodarczego w Polsce” – to tytuł artykułu zamieszczonego przez portal goldenmark, w którym twierdzi się, że polska gospodarka znajduje się w końcowej fazie największego wzrostu i że czas na spowolnienie. Ani teraz, ani w daleszej perspektywie nie sposób, przewidzieć, jakie będzie jego tempo i konsekwencje. Prognozowanie gospodarki rok naprzód jest ryzykowne. 

Czy ma rację prof. Nouriel Roubini, który jako jeden z pierwszych przewidział kryzys z 2008 roku, kiedy dostrzega oznaki załamania gospodarczego obecnie? Czy czeka nas kolejny kryzys? Jak się przed nim obronić? Z tymi pytaniami Sputnik zwrócił się do znanego ekonomisty i polityka, byłego wicepremiera i ministra finansów, profesora Grzegorza Kołodko.

Do recesji jest daleko

Zdaniem profesora Kołodki odpowiedzi będą się różnić, jeśli weźmiemy całą gospodarkę światową czy Unię Europejską. Inna będzie też, jeśli pytanie dotyczy Polski.

„Co do Polski, to ogólnie rzecz biorąc, sytuacja gospodarcza dziś jest korzystna, a więc dobra. Dynamika gospodarcza, tempo wzrostu u nas będą znacząco wyższe niż w strefie euro, w całej Unii Europejskiej i ponadprzeciętne w skali światowej.

Ale są tacy ekonomiści i dziennikarze, a także przeciwnicy polityczni obecnego rządu, którzy nawet z powodu lekkiego spowolnienia tempa wzrostu czynią sensację, czy upatrują w tym znamiona kryzysu. Rzeczywiście, tempo wzrostu spada, i to odnosi się zarówno do Polski, do Unii Europejskiej, jak i do całego świata.

Ale trudno to nazwać kryzysem. Najczęściej w ekonomicznych dyskusjach kryzys utożsamiany jest ze wskaźnikami spadku produkcji w ciągu kolejnych dwóch kwartałów. To jest tak zwana statystyczna czy techniczna definicja kryzysu. Z tego punktu widzenia daleko nam jeszcze nawet do recesji. Można więc mówić tylko o spowolnieniu tempa wzrostu” – przekonuje Grzegorz Kołodko.

Kryzys a globalizacja

Prawdziwym kryzysem w opinii profesora Kołodki jest splot negatywnych okoliczności zarówno w sferze produkcji, finansów, handlu, a także w sferze środowiskowej, ekologicznej i społecznej. I z tego punktu widzenia mamy poważny, rozległy kryzys na świecie, jeśli patrzeć ze strony liberalnej demokracji.

„Z drugiej strony mamy do czynienia z niesprawiedliwie dzielącą owoce wzrostu gospodarczego globalizacją. To się przejawia w stosunkach międzynarodowych, przede wszystkim, między dwoma gigantami – Stanami Zjednoczonymi i Chinami.

Współczesny kapitalizm, który zdominował gospodarkę światową, nie jest w stanie odpowiedzieć na pewne fundamentalne wyzwania związane z dewastacją środowiska naturalnego, wyczerpywaniem się nieodnawialnych zasobów ziemi, niedostatkiem niektórych surowców do produkcji, ocieplaniem klimatu.

Do tego dochodzi wymykająca się spod kontroli migracja ludności, a po stronie politycznej napięcia regionalne, które mogą eskalować nie tylko tradycyjnie na Bliskim Wschodzie, ale także w niektórych punktach Ameryki Łacińskiej czy Azji. A nawet w Europie. Przecież trwa konflikt w Donbasie i jakoś nie widzę wciąż światła w tunelu” – zaznacza.

Plac budowy gazociągu Nord Stream 2 w obwodzie leningradzkim
© Sputnik . liya Pitalev
Narastają napięcia w sferze finansów publicznych

Kołodko dodaje, że nie podnieca się jak inni ekonomiści, że będzie załamanie gospodarcze.

„Oczywiście, może ono kiedyś nastąpić. Ale w wymiarze europejskim powodu do załamania nie ma, nawet gdyby w sferze euro nastąpiła stagnacja czy brak wzrostu gospodarczego, albo w Polsce tempo wzrostu PKB spadło poniżej 4 proc.” – przekonany jest rozmówca Sputnika.

Mówi, że Polski rząd dość realistycznie zakłada w kolejnych latach tempo wzrostu rzędu 3,7-3,3 proc. Będzie trwała dyskusja profesjonalna i politykierska: niektórzy będą mówić, że będzie coraz gorzej, chociaż będzie coraz lepiej. Według prof. Kołodko w Polsce narastają natomiast przesłanki napięć w sferze finansów publicznych, ponieważ prowadzona jest zbyt rozdmuchana polityka socjalna. Ostrzega, że jeśli dojdzie do spowolnienia, to będą większe trudności finansowania wszystkiego, co już jest zatwierdzone i co jest obiecywane.

Wiele wskazuje, że polityka obecnego rządu będzie kontynuowana, bo i rząd prawdopodobnie w wyborach będzie rządem Prawa i Sprawiedliwości. Myślę, że w roku 2021-2023 tych napięć, frykcji będzie zdecydowanie więcej, ale prawie na pewno nie ma mowy o recesji oraz kryzysie w tradycyjnym rozumieniu – podsumował.

Zobacz również:

Pensja minimalna Polaków poszybuje w górę?
Europa nie potrzebuje Nord Stream 2?
To koniec: pod światową gospodarkę podłożono wielobilionową bombę
Polska gospodarka rośnie szybciej, niż przewidywano
Tagi:
USA, Chiny, globalizacja, Grzegorz Kołodko, gospodarka, recesja, kryzys
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz