14:13 15 Listopad 2019
Spawanie rur na budowie gazociągu w Niemczech

Jakie skutki dla Nord Stream 2 może mieć sukces Polski ws. OPAL

© AP Photo / Frank Hormann
Gospodarka
Krótki link
4940
Subskrybuj nas na

We wtorek Trybunał Europejski podtrzymał skargę Polski przeciwko wykorzystaniu gazociągu Opal przez rosyjski koncern Gazprom.

Od tej pory gigant energetyczny będzie mógł korzystać z tego rurociągu tylko z połową przepustowości. Dla Niemiec oznacza to zmniejszenie dostaw gazu o co najmniej dziesięć miliardów metrów sześciennych rocznie. To orzeczenie sądu spowoduje problemy także dla Nord Stream 2.

Zgodnie z wcześniejszą decyzją Komisji Europejskiej z 2016 roku Gazprom mógł korzystać z gazociągu Opal, który jest kontynuacją gazociągu Nord Stream z Greifswaldu do granicy z Czechami, na 90% przepustowości i dostarczać nim 32,4 mld metrów sześciennych gazu rocznie do Niemiec. Gazprom przez siedem lat walczył o prawo do korzystania z Opalu na pełnych obrotach.

Teraz Trybunał Europejski uchylił tę decyzję, ponieważ „narusza zasadę solidarności energetycznej”. Zdaniem sądu Komisja Europejska, podejmując decyzję w 2016 roku uwzględniła problem bezpieczeństwa energetycznego całej UE, ale nie uwzględniła podobnego problemu Polski. Polska argumentowała w sądzie, że zapewnienie Gazpromowi pełnego dostępu do Opalu da nieuzasadnione przywileje niemieckim konsumentom i zmniejszy tranzyt rosyjskiego gazu przez Polskę, ponieważ Rosjanie rzekomo pompują odpowiednią objętość przez Nord Stream. Ptrzy czym chodziło o dostawy nie tylko przez Białoruś, ale także przez Ukrainę. Dyrektor wykonawczy koncernu Naftogaz Ukrainy, Jurij Witrenko nazwał decyzję Trybunału Europejskiego „przyjemną niespodzianką”.

Dziesięć miliardów sześciennych gazu rocznie

Według przedstawiciela niemieckiej Federalnej Agencji Sieciowej Fiete Wulffa, jego resort wezwał już niemieckich wykonawców projektów do wykonania orzeczenia sądu. „Zapewnienie dodatkowych przepustowości gazociągowi Opal, które było możliwe na mocy umowy ugodowej, a także transport gazu zgodnie z podobnymi wnioskami o przepustowość, nie są już możliwe”, powiedział. W przypadku Niemiec decyzja sądu oznacza, że otrzyma około 10,4 miliarda metrów sześciennych gazu rocznie mniej. Nawiasem mówiąc, Niemcy wspierały Komisję Europejską podczas tego procesu, a Litwa i Łotwa popierały Polskę.

„Niemniej jednak nie ma jedności w szeregach rządu federalnego w tej kwestii. Broni się przed presją Stanów Zjednoczonych zamiast atakować samodzielnie. Jednocześnie zbyt mało uwagi poświęca się temu, że skroplony gaz ze Stanów Zjednoczonych nie będzie w stanie zaspokoić rosnącego popytu na paliwo. Komisja Europejska podkreśla jednak, że jest to kwestia polityczna. Jednocześnie dział prawny Komisji Europejskiej często sprzeciwiał się tej tezie”.

Decyzja może mieć motywację polityczną

Poważną konsekwencją wyroku w sprawie Opal może być długotrwałe postępowanie sądowe. Ponadto przepustowość drugiego odcinka Nord Stream może być poważnie ograniczona. Tak więc nowe zasady zatłaczania gazu zatwierdzone do tej pory przez Komisję Europejską w lutym zezwalają Gazpromowi na wykorzystanie tylko połowy zdolności Nord Stream-2, podczas gdy drugą połowę należy przekazać potencjalnym trzecim operatorom, którzy jednak prawdopodobnie nigdy się nie pojawią. Zatem zwycięstwo Polski w sądzie skomplikuje jedynie przyszłe negocjacje dotyczące wyłączenia Nord Stream-2 z zasad pompowania.

Nawiasem mówiąc, na początku 2018 roku Trybunał Europejski odrzucił podobny pozew polskiego koncernu PGNiG. Dlaczego tym razem Polakom się udało? 19 września odbędą się konsultacje pomiędzy Rosją, Ukrainą i UE w sprawie przyszłego tranzytu gazu przez Ukrainę. Strona ukraińska nalega na przedłużenie kończącej się w tym roku umowy tranzytowej, a Gazprom opowiada się za umową na okres od jednego do dwóch lat, która obowiązywałaby do czasu zakończenia budowy Nord Stream-2. Jednak obecny wyrok w sprawie Opal może zmusić koncern do zmiany zdania. Może jest on motywowany politycznie?

Christian Wipperfürth uważa, że „dla krajów bałkańskich i nie tylko dla nich, byłoby to korzystne, a nawet konieczne, aby tranzyt gazu szedł przez Ukrainę”. „Jednak ukraiński system transportu gazu jest bardzo przestarzały. Na jego modernizację potrzeba miliardów euro, co zresztą UE i Ukraina uzgodniły w 2006 roku. Jednak to porozumienie nigdy nie zostało wdrożone”.  Według eksperta europejskie firmy energetyczne nie są gotowe na wydawanie takich funduszy. „Najlepszym rozwiązaniem byłoby ukończenie gazociągu Nord Stream-2, dostarczenie gazu do Saksonii i dalej do Czech przez rurociąg Opal i jednoczesna modernizacja ukraińskiego systemu transportu gazu”. Zdaniem eksperta Polska, Niemcy, UE i Rosja powinny się na ten temat porozumieć.

Plac budowy gazociągu Nord Stream 2 w obwodzie leningradzkim
© Sputnik . liya Pitalev
Na początku 2020 roku planowane jest oddanie do eksploatacji pierwszego odcinka gazociągu Eugal, który będzie dublować Opal. Z tego powodu, że budowa Nord Stream-2 do tego czasu oczywiście nie zostanie jeszcze zakończona (przede wszystkim z powodu braku pozwolenia na budowę od Danii), Gazprom mógłby teoretycznie połączyć Eugal z Nord Stream i wykorzystać jego przepustowość na najwyższym możliwym poziomie. W każdym razie wyrok w sprawie Opal nie zabrania takiego ruchu. „Decyzja sądu nie dotyczy Eugal. W przypadku tego gazociągu obowiązują zwykłe standardy kontroli przez organy regulacyjne - nie ma specjalnych zasad ani dla Opal, ani dla Eugal”, potwierdził przedstawiciel rządu niemieckiego w wywiadzie dla Sputnika.

 

Zobacz również:

Europa nie potrzebuje Nord Stream 2?
Polska walczy z Nord Stream 2. Niemcy: To nierozsądne
Przyszłość Nord Stream 2 jest zagrożona z powodu Polski
Polska wygrała spór z KE ws. gazociągu Opal
„Decyzja sądu ws. OPAL-u to przejaw polityki podwójnych standardów”
Tagi:
Opal, Nord Stream 2, Ukraina, Polska, gaz, tranzyt, Gazprom
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz