Widgets Magazine
03:14 15 Październik 2019
Czosnek

Afera warzywna: zdemaskowano „polski” czosnek z Egiptu

© Sputnik . Mikhail Alaeddin
Gospodarka
Krótki link
2132
Subskrybuj nas na

Kolejna odsłona afery warzywno-owocowej na polskim rynku. Jak się okazuje, produkty, które kupują Polacy, mimo zapewnień sprzedawców niekoniecznie pochodzą z Polski. Sprawą zajął się UOKiK.

Hasło „dobre, bo polskie" już chyba na stałe wpisało się do języka. Konsumenci chętniej kupią rodzimy produkt niż sprowadzony z zagranicy. A co jeśli nie wiedzą, co kupują? Niemieckie ziemniaki, jabłka z Portugalii i egipski czosnek - tak może wyglądać koszyk przeciętnego Kowalskiego, który zdecydował się zrobić zakupy w jednym z supermarketów. Czemu Kowalski kupił produkty zagraniczne, zamiast polskich? Mógł nie zdawać sobie sprawy, że niepozorny czosnek przybył z tak daleka, a swojskie ziemniaki zza zachodniej granicy, a wszystkiemu winna błędna etykieta. 

Owocowo-warzywna maskarada: dołączył czosnek z Egiptu

Sytuacja budzi stanowczy sprzeciw środowisk rolniczych oraz konsumentów. Jedni mają pretensje, że w ten sposób lawiruje się cenami i „dobija" polskiego producenta, inni czują sie oszukani, ponieważ kupują towar z przekonaniem, że jest on pochodzenia polskiego, a tymczasem okazuje się, że etykieta wprowadziła ich w błąd.

UOKiK postanowił zająć się sprawą, regularnie sprawdza, czy oznakowanie owoców i warzyw jest zgodne z krajem pochodzenia. Inspekcja Handlowa przeprowadziła kontrole w 96 sklepach należących do 18 największych sieci handlowych. Okazało się, że oznakowanie warzyw i owoców niekoniecznie jest zgodne z rzeczywistością.

„Informacja o kraju pochodzenia jest istotna dla wielu konsumentów, często wpływa na decyzję o zakupie i nie powinna wprowadzać w błąd. Do UOKiK docierały liczne sygnały o nieprawidłowościach w tym zakresie, dlatego zleciłem Inspekcji Handlowej przeprowadzenie kontroli” – powiedział prezes UOKiK Marek Niechciał.

UOKiK jednoznacznie stwierdził, że błędnie podana informacja odnośnie kraju pochodzenia lub jej brak dezorientuje klientów. Sam fakt, że towar pochodzi z Polski, przyciąga uwagę konsumentów - podkreśla wiceprezes UOKiK Tomasz Chróstny, czytamy w komunikacie na stronie urzędu.

„Sprzedawcy i dostawcy mniej lub bardziej świadomie wykorzystują ten fakt, przypisując polskie pochodzenie zagranicznym warzywom i owocom. Musimy walczyć z takimi praktykami, żeby konsument zawsze wiedział, co i skąd kupuje. Dlatego kontrole Inspekcji Handlowej są bardzo ważne – podkreślił Chróstny.

Poinformowano, że nieprawidłowości wykryto w 31 marketach (32,3%) m.in.: Aldi, Auchan, Biedronka, Dino, Hipermarket Bi1, Intermarché, Kaufland, Lewiatan, Lidl, Netto, Polo Market, Stokrotka i Tesco. Podkreślono, że 118 partii warzyw i owoców (10,2%, kontrola objęła 1162 partie) było błędnie oznakowanych krajem pochodzenia. Do grona podszywających się pod polskie warzyw dołączył czosnek z Egiptu, etykieta twierdziła, że pochodzi z Polski, ale faktura ujawniła, że przyjechał az z Egiptu. Z kolei rodzima cebula pochodziła z kilku krajów - Polski, Francji, Holandii i Słowacji.

Dodano, że kontrole będą kontynuowane.

Niemieckie ziemniaki i portugalskie jabłka podszywają się pod polskie

Wcześniej sieć sklepów Biedronka podpadła polskim rolnikom, którzy zaalarmowali, że w supermarketach ziemniaki pochodzące z Francji i Niemiec są sprzedawane jako produkt polski. Unia Ziemniaczano-Warzywna poinformowała, że Biedronka wprowadza klientów w błąd. 

„Biedronka kolejny raz świadomie i celowo dobija w dół cenę polskich ziemniaków, robiąc promocję i sprzedając jako polskie ziemniaki z importu!!!” – grzmiała organizacja na swoim koncie w Facebooku.

Cel? Zdaniem działaczy Unii market sprowadza kartofle z zagranicy, sprzedaje je jako produkt pochodzenia polskiego i tym samym wpływa na ceny hurtowe w całym kraju. O incydencie pisał portal wp.pl.

„Tygodniowa akcja ściągania ziemniakow zza granicy, sprzedawania jako polskie i cena u producenta, uduszona” - skomentowała sytuację Unia w Facebooku.

Firma Jeronimo Martins - właściciel sieci Biedronka - odniosła się do zarzutów i przeprosiła za zaistniałą sytuację. „Bardzo przepraszamy za tę sytuację, w której doszło do błędu ludzkiego. Wzmocnimy nasze procedury sprawdzania kraju pochodzenia przy odbieraniu dostaw” – powiedział Marek Walencik, dyrektor kategorii owoców i warzyw w sieci Biedronka.

Walencik dodał także, że błędy wynikaja zapewne z ogromnego obrotu tym towarem. Przytoczył też wcześniejsze dane, z których wynika, że w ponad 2900 sklepach sieci Biedronka sprzedano około 2 tys. ton ziemniaków. Tak gigantyczna rotacja produktu oznacza, że asortyment zmienia się kilkanaście razy. Stąd, jak podkreśla, mogą wynikać błędy w niektórych punktach sprzedaży - dodał dyrektor.

Przedstawiciel Biedronki przypomniał również, że sieci zależy na wspieraniu rodzimych producentów i w sklepach pojawi sie nawet 92% produtków z Polski.

AGROUnia w akcji: najazd na Biedronkę

Nieprawidłowości z oznakowaniem produktów i kraju pochodzenia rozjuszyły także działaczy AGROUnii. Jak się okazuje, niemieckie ziemniaki, które udawały polskie, to wierzchołek góry lodowej, teraz na celownik wzięto jabłka z Portugalii. Afera ma ciąg dalszy, działacze AGROUnii zdecydowali się na podjęcie radykalnych kroków - wkroczyli do marketu Biedronka w Warce i zamieniali jabłka, które ich zdaniem pochodzą z innych krajów, na polskie owoce. Cała akcja została udostępniona i opisana w Facebooku.

„Dopiero co Biedronka sprzedawała w promocji ziemniaki z Niemiec reklamowane jako polskie!!! Dziś w sklepie w Warce (zagłębie produkcji jabłek) znaleźliśmy jabłka m.in. z Portugalii oznaczone jako polskie!!!” – pisze AGROUnia.

Na umieszczonym w sieci nagraniu przewodniczący AGROUnii Michał Kołodziejaczak powiedział z oburzeniem, że takie postępowanie sieci handlowych to „cios poniżej pasa”.

To, co robią sieci handlowe, jest ciosem poniżej pasa dla polskich producentów warzyw i owoców. Nie będziemy się biernie temu przyglądać, będziemy jasno wskazywać na oznaczenia. Idziemy do Biedronki, by podmienić te jabłka, które są zagraniczne, na takie, jakie tam powinny być - nasze, polskie, najlepsze, zdrowe. Takie, które napędzają polską gospodarkę – powiedział Kołodziejczak.

Co ma na celu akcja AGROUnii? Działacze organizacji juz od jakiegoś czasu domagają się uporządkowania kwestii związanych z właściwym oznakowaniem produktów rolnych, tak aby klienci wiedzieli, z jakiego kraju pochodzą kupowane przez nich produkty. Dzięki prawidłowemu oznakowaniu konsumenci mogliby świadomie wybierać polskie produkty i tym samym wspierać polskie rolnictwo. 

Zobacz również:

Polskie jabłka w Rosji. „Nie ma w tym żadnej polityki”
Polskie i ukraińskie jabłka w maratonie do Singapuru
Polscy rolnicy podmieniają jabłka w Biedronce: „To cios poniżej pasa” (wideo)
Jabłka tylko z Polski? „Niech konsument sam decyduje, co chce kupować”
Tagi:
Portugalia, Niemcy, Egipt, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz