23:25 13 Grudzień 2019
Pole kukurydzy

Polscy rolnicy drżą przed ukraińską kukurydzą: minister rolnictwa prosi UE o pomoc

© Fotolia / Constantinos
Gospodarka
Krótki link
2182
Subskrybuj nas na

Podczas spotkania ministrów rolnictwa państw członkowskich UE pojawiła się kwestia ukraińskiej kukurydzy. Polska widzi zagrożenie w nadmiernym napływie produktu ze wschodu, ofiarami mogą paść polscy rolnicy. Minister Ardanowski zaapelował do Komisji Europejskiej o podjęcie stosownych kroków.

Minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski wziął udział w posiedzeniu Rady Ministrów Rolnictwa Unii Europejskiej. Posiedzenie odbyło się 18 listopada w Brukseli. Głównymi zagadnieniami spotkania była przede wszystkim kwestia realizacji dopłat bezpośrednich dla rolników w 2020 i 2021 roku oraz omówienie filarów wspólnej polityki rolnej państw członkowskich. Pojawiła się także sprawa importu ukraińskiej kukurydzy, która zdaniem Ardanowskiego w sposób niekontrolowany pojawia się na europejskim rynku.

Szczegóły posiedzenia opublikowano na oficjalnej stronie ministerstwa rolnictwa.

Ukraińska kukurydza zalewa polski rynek

Polska zgłosiła podczas posiedzenia problem nadmiernego importu ukraińskiej kukurydzy do państw Sojuszu. Jak podkreślono tania kukurydza z Ukrainy nie tylko może zachwiać polskim rynkiem zbór, ale nie ma też gwarancji, że produkcja jest odpowiedniej jakości.

Jak czytamy na stronie ministerstwa rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski zwrócił się do Komisji Europejskiej z prośbą o zajęcie się tym problemem. Poprosił również o analizę czy kukurydza, która zalewa polski rynek jest zgodna z obowiązującymi standardami. Minister ma na myśli stosowane przez Ukrainę środki ochrony roślin w produkcji zbóż. Zaapelował także o wstrzymanie nowych preferencji dla Ukrainy, jeśli chodzi o dostęp do unijnego rynku.

Zbiór malin
© Sputnik . Witalij Timkiw
W opinii polskiego ministra nadmierny import ukraińskiej kukurydzy zagraża polskim rolnikom, przede wszystkim obniża i tak niską cenę oraz stwarza dodatkowe problemy ze sprzedażą krajowego surowca. 

„60% eksportowanej z Ukrainy kukurydzy trafia do Polski. Ona jest tańsza, ze względu na klimat, wysoką jakość gleb, jak i niższy koszt siły roboczej. Natomiast bardzo mocno komplikuje to sytuację na rynku zbóż w Polsce. To dotyczy zarówno kukurydzy, jak i innych zbóż m.in. gryki” – powiedział Ardanowski dziennikarzom tuż po spotkaniu z ministrami rolnictwa UE. Jego słowa cytuje portal polskieradio.24.pl.

Jego zdaniem Polska jest na pierwszej „linii uderzenia”, ponieważ graniczy bezpośrednio z Ukrainą, co zdecydowanie ułatwia transport i obniża jego koszty. Jak dodał polityk sprawa dotyczy nie tylko polskiego rynku. Z podobnymi problemami muszą się też zmierzyć Węgry, Czechy i Rumunia, dlatego poparły prośbę Polski – pisze portal.

„Zrobiły to, bo również obawiają się tego zagrożenia ze strony zbóż ukraińskich” – podkreślił minister rolnictwa.

Rozumiemy europejskie dążenia Ukrainy, ale...

O co konkretnie poprosił Ardanowski KE? Przede wszystkim o sprawdzenie czy na pewno produkcja odpowiada unijnym standardom, zwłaszcza jeśli chodzi o stosowanie środków ochrony roślin, ale minister zwrócił także uwagę na kwestię reeksportu. Jak zaznaczył, nie ma gwarancji, że zboża, a w tym kukurydza na pewno pochodzą z Ukrainy. Dlatego zaapelowano o szczegółową analizę sytuacji.

Ardanowski dodał również, że Polska wspiera europejskie dążenia Ukrainy, ale pomoc wschodniemu sąsiadowi nie może się odbywać kosztem, który niszczy rolnictwo.

Wspieramy prozachodnie dążenia Ukrainy, rozumiemy, że jakieś ustępstwa na jej rzecz trzeba stosować po to, aby pomóc krajowi, który przede wszystkim może produktami rolniczymi płacić czy wymieniać w ramach handlu, ale musimy mieć pewność, że jest to pomoc dla Ukraińców i nie niszczy rolnictwa europejskiego” – przytacza słowa ministra polskie.radio24.pl.

Ministrowi zależy, żeby KE zajęła się problemem przed przeglądem umów między Ukrainą a Sojuszem. Dokumenty mają pójść pod lupę w 2021 roku, a to zdaniem ministra zbyt daleki termin. Portal przekazał także, że nie tylko polskie rolnictwo czuje na swoich plecach oddech ukraińskich producentów. Łotwa zgłaszała problem z importem ukraińskiego drobiu. Pojawił się także miód, który jak poinformowano niekoniecznie musi pochodzić z Ukrainy, co do tego nie ma żadnej pewności. Może to być miód chiński - powiedział Ardanowski.

Komisja Europejska: Nie ma powodów do interwencji

A co na to sama KE? Jak przekazuje portal komisarz ds. rolnictwa w UE Phil Hogan studzi emocje. Zdaniem polityka nie ma powodów do paniki, ponieważ „rynek kukurydzy w UE jest stabilny”. Ceny zdaniem komisarza też nie szokują, oscylują wokół średniej z poprzedniego roku. Co do zarzutów o nadmierny import Hogan stwierdził, że skoro jest popyt to jest i podaż. Widocznie jest takie zapotrzebowanie na ukraiński surowiec na europejskim rynku.

Podkreślił jednak, że KE będzie śledzić sytuację, ale aktualnie nie widzi powodów, żeby podejmowac jakąkolwiek interwencję w tej sprawie. „Komisja będzie monitorować sytuację, ale nie widzimy obecnie żadnego powodu ani uzasadnienia dla interwencji na rynku" - wyjaśnił Phil Hogan podczas posiedzenia ministrów rolnictwa.

Zobacz również:

Ukraina chce wpuścić Polskę w maliny
Rosja rzuciła Ukrainie i Polsce „jabłko niezgody”
Czy ukraińska przetwórnia jabłek postawi na nogi polskich sadowników?
Ukraina ma problem z jabłkami. Pomaga sobie polskimi
Tagi:
rolnictwo, Unia Europejska, kukurydza, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz