09:07 19 Wrzesień 2020
Gospodarka
Krótki link
4203
Subskrybuj nas na

Premier Mateusz Morawiecki wsparł kampanię społeczną „Wybieram 590”, która ma na celu pobudzenie Polaków do kupowania towarów od polskich producentów.

Liczba w nazwie kampanii – 590 – to polski prefiks widniejący na produktach. Aby świadomie wybierać „swoje”, Polacy powinni zapamiętać tę liczbę.

Morawiecki zamieścił w swoim Twitterze wpis motywujący do zakupu polskich produktów. Jak podkreślił, to najprostszy sposób na wsparcie polskiej gospodarki, a patriotyzm gospodarczy to istotne ogniwo rozwoju ekonomicznego na całym świecie.

Zmiana przyzwyczajeń konsumenckich mogłaby zasilić polską gospodarkę dodatkowymi kilkudziesięcioma miliardami złotych rocznie – wynika z analizy firmy Grant Thornton przygotowanej na potrzeby projektu. Jeśli produkt spełnia dwa kryteria „polskości” – jest wytworzony w Polsce przez firmę z krajowym kapitałem – to gospodarka zyska w tym przypadku 79 groszy z każdej wydanej złotówki. Z kolei produkt zagraniczny wyprodukowany w Polsce przyniesie 76 groszy, podczas gdy towar całkowicie obcy zwróci gospodarce 25 groszy. Różnica jest więc kolosalna.

Cios poniżej pasa

Nie tak dawno polskie media obiegła informacja o zagranicznych produktach udających polskie i wprowadzaniu w błąd klientów. Niemieckie ziemniaki, które udawały polskie, to, jak się okazało, tylko wierzchołek góry lodowej. Działacze AGROUnii wkroczyli do marketu Biedronka w Warce i zamieniali jabłka, które ich zdaniem pochodzą z innych krajów, na polskie. Cała akcja została udostępniona i opisana w Facebooku.

„Dopiero co Biedronka sprzedawała w promocji ziemniaki z Niemiec reklamowane jako polskie!!! Dziś w sklepie w Warce (zagłębie produkcji jabłek) znaleźliśmy jabłka m.in. z Portugalii oznaczone jako polskie!!!” – grzmiała AGROUnia.

Na umieszczonym w sieci nagraniu przewodniczący AGROUnii Michał Kołodziejczak mówi, że takie postępowanie sieci handlowych to „cios poniżej pasa”.

To, co robią sieci handlowe, jest ciosem poniżej pasa dla polskich producentów warzyw i owoców. Nie będziemy się biernie temu przyglądać, będziemy jasno wskazywać na oznaczenia. Idziemy do Biedronki, by podmienić te jabłka, które są zagraniczne, na takie, jakie tam powinny być - nasze, polskie, najlepsze, zdrowe. Takie, które napędzają polską gospodarkę – mówił Michał Kołodziejczak.

Zobacz również:

Jabłka tylko z Polski? „Niech konsument sam decyduje, co chce kupować”
Polska ma szansę „zbić kokosy” na wojnie handlowej USA i Chin
Trump zagroził kilku krajom NATO „dźwigniami handlowymi”
Tagi:
gospodarka, Polska, handel
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz