21:53 23 Luty 2020
Gospodarka
Krótki link
6192
Subskrybuj nas na

Polska planuje powiększyć kopalnię węgla Turów znajdującą się tuż przy granicy z Czechami. Mieszkańcy okolicznych miejscowości sąsiedniego kraju są kategorycznie przeciwni, twierdzą, że to nieludzkie.

Spółka PGE planuje powiększyć kopalnię węgla brunatnego Turów do 30 km kwadratowych, co sprawi, że od Czech będzie ją dzielić zaledwie 70 metrów. Mieszkańcy przygranicznych miejscowości bardzo negatywnie odnoszą się do tych planów, twierdząc, że nawet w obecnym kształcie kopalnia odbija się na życiu i zdrowiu ludności, wystąpiły np. trudności z dostępem do wody w niektórych miejscach. Zapowiadają, że będą domagać się odszkodowania, jeśli rozbudowa nastąpi, a jeśli zostaną zignorowani, to zwrócą się do struktur unijnych. Przypomnijmy, Czechy do tej pory popierały stanowisko Polski w kwestii emisji gazów cieplarnianych, wraz z Warszawą, Budapesztem i Tallinem zablokowały unijną deklarację UE ws. dążenia do neutralności klimatycznej w 2050 roku.

Dostawy wody dla 30 tysięcy ludzi zagrożone

Czesi biją na alarm. Boją się, że polska kopalnia zajmie wody gruntowe aktualnie wykorzystywane na potrzeby mieszkańców pobliskich miejscowości. Podobne problemy wystąpiły już w wiosce Vaclavice, w przypadku rozbudowy proceder może rozszerzyć się na większą skalę.

To, co robią, jest okropne. Z ludzkiego punktu widzenia nie ma tu miejsca na żadną kopalnię. To powinno się skończyć – powiedział w rozmowie z agencją AP Milan Starec, jeden z mieszkańców miejscowości Uhelna znajdującej się w bliskiej odległości od kopalni. Czesi chcieliby, żeby w tym miejscu powstał wał ochronny.

Jak wiadomo, węgiel brunatny to tańszy, ale o wiele brudniejszy surowiec niż węgiel kamienny, bardziej zanieczyszcza środowisko. Przy kopalni Turów znajduje się elektrownia zasilana tym węglem, która pomimo modernizacji w ubiegłym roku trafiła na listę największych emitentów CO2 w Unii Europejskiej.

Duda dumny z elektrowni Turów

Nieco ponad tydzień temu w Polsce świętowano Barbórkę. Z tej okazji do Bogatyni przyjechał prezydent Andrzej Duda, który w swoim wystąpieniu wspomniał m.in. o elektrowni Turów, podkreślając, że jej rozwój przebiega z uwzględnieniem nowoczesnych, niskoemisyjnych technologii. Dodał, że ma nadzieję na to, iż nikt nie wątpi w to, że Polsce zależy na „jak najczystszym powietrzu”.

Obecnie dużo się mówi o przyszłości i rozwoju. W Elektrowni Turów budowany jest nowy blok energetyczny, bo Turów się rozwija i będzie się rozwijać, opierając się na węglu, który tutaj jest wydobywany, ale z uwzględnieniem najnowocześniejszych, niskoemisyjnych technologii. Mam nadzieję, że nikt nie wątpi w to, że wszyscy chcemy mieć jak najczystsze powietrze i że chcemy oszczędzać otaczające nas środowisko naturalne kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju – mówił prezydent Polski.

W regionie kopalni i elektrowni Turów regularnie odbywają się protesty mieszkańców Czech, Polski, Niemiec. "Ekspansja kopalni i spalanie węgla brunatnego w celu produkcji energii elektrycznej jest już dziś nie do przyjęcia. W czasach, gdy wszyscy odczuwamy konsekwencje zmian klimatu, powiększanie kopalni jest drwiną i gwoździem do trumny. Musimy jak najszybciej zmierzyć się z tym zagrożeniem" - twierdzili w kwietniu tego roku protestujący.

Coal Exit to nie wyjście dla Polski

„Polska odstaje na tle innych państw w kontekście Coal Exit - wychodzenia z energetyki węglowej. Położenie Polski jest niejednoznaczne. Z jednej strony żąda od Komisji Europejskiej, by naciskała na Niemcy, aby te ograniczyły wykorzystanie Nord Stream 2 i jego odgałęzienia, a z drugiej strony ta sama Komisja Europejska konfliktuje z Polską w kwestii węglowej” – mówi w rozmowie ze Sputnikiem starszy pracownik naukowy Uniwersytetu Finansowego przy Rządzie Federacji Rosyjskiej, ekspert Fundacji Państwowego Bezpieczeństwa Energetycznego Stanisław Mitrachowicz. Jego zdaniem Polska nie należy do tych państw, które mogą pozwolić sobie na szybkie przejście z ogrzewania węglem na odnawialne źródła energii – słońce czy wiatr.

Jeszcze w kwietniu ostrzegano, że polityka energetyczna UE najsilniej uderzy właśnie w Polskę. Z raportu Komisji Europejskiej dotyczącego regionów węglowych wynika, że Polska znajduje się w czołówce państw zagrożonych zniknięciem największej liczby miejsc pracy w górnictwie i energetyce.

Spośród 185 tysięcy osób zatrudnionych w górnictwie węglowym w Unii Europejskiej około połowa pracuje w Polsce. Według raportu pracę może stracić nawet 41 tysięcy osób. Dokument nie podaje wprost nazwy „Śląsk”, ale na podstawie dołączonej do niego mapy z regionami można łatwo określić, że chodzi właśnie o to miejsce.

Tagi:
Polska, Czechy, węgiel
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz