01:02 29 Marzec 2020
Gospodarka
Krótki link
6194
Subskrybuj nas na

Kraj związkowy Brandenburgia postawi płot na granicy z Polską. W taki sposób Niemcy chcą się zabezpieczyć przed dzikami zarażonymi ASF, które mogą przedostawać się do nich od sąsiada.

Ogrodzenia ochronne mają zostać zainstalowane już pod koniec tego tygodnia wzdłuż Odry i Nysy Łużyckiej, łącznie płot ma mierzyć 120 km.

Według minister Ursuli Nonnemacher płot to tylko jeden z wielu środków zapobiegawczych, który nie zapewni 100-procentowej ochrony, ale może zapobiec migracji zainfekowanych dzików i to już coś.

Lepiej dmuchać na zimne, niż słono płacić

Jak dotąd w Niemczech nie odnotowano przypadków ASF. Niemcy jednak dmuchają na zimne, bo gdyby to się stało, oznaczałoby ogromne szkody dla producentów wieprzowiny. A sytuacja w województwie lubuskim niepokoi sąsiada Polski, który określa ją jako „dynamicznie rozwijającą się epidemię”. Jednocześnie zaznaczono, że jest to rozwiązanie tymczasowe.

Polska też „podzielona”

Płoty powstają nie tylko na granicy, ale i w samej Polsce, o czym mówił niedawno minister rolnictwa i rozwoju wsi Jan Krzysztof Ardanowski. Ogrodzone zostały tereny w zachodniej Polsce, gdzie zlokalizowano ogniska choroby. Postawiono ponad 100 km płotu, przeczesano lasy, wybito dziki, szukano padliny – informował Ardanowski. Jednocześnie dalej nie wiadomo, skąd wirus trafił do Polski, są różne pomysły, niektóre wydają się całkiem zaskakujące, ale niewykluczone.

A może choroba przyszła do nas nie przez przypadek? To nie byłoby takie dziwne, bo do Czech ASF przyjechał w resztkach jedzenia z Ukrainy, gdzie tego wirusa nikt nie zwalcza. Dlatego Ukraińcy mają u nas zakaz przywożenia swojego mięsa, ale i tak starają się je przewieźć, przyjeżdżając do pracy. Mimo wszystko bez odstrzału dzików nie poradzimy sobie z ASF. A jeśli przegramy z tą chorobą, kto to zrekompensuje rolnikom? Kto zapewni lukę w dostawie mięsa dla konsumentów? – rozmyślał polski minister.

A co jeśli człowiek zje zakażone mięso?

Naukowcy twierdzą, że przeciwko wirusowi ASF nie ma skutecznej szczepionki. Dr Jakubowski, kierownik Zakładu Chorób Zakaźnych w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego (SGGW), wyjaśnia:

– Afrykański pomór świń jest bardzo zakaźną, wirusową chorobą świni domowej i dzikiej. Do Europy w latach 50. XX wieku wirus pomoru przedostał się z Afryki prawdopodobnie za pośrednictwem ptaków i afrykańskich kleszczy żyjących w ziemi. Od 2007 r. problem istnieje też na Kaukazie, na terenie Rosji. Pojedyncze ogniska choroby pojawiły się też na Ukrainie i ostatnio również na Litwie. Nieznana jest liczba ognisk na Białorusi. Na szczęście wirus nie jest chorobotwórczy dla człowieka. Nie zaszkodzi więc nawet wtedy, gdyby człowiek nieumyślnie zjadł mięso chorej lub zakażonej świni – tłumaczy.

Jak podają media, do 20 grudnia w ramach odstrzału sanitarnego myśliwi mają zabić dodatkowo 45 dzików w Zielonej Górze i powiecie zielonogórskim. To sposób na powstrzymanie rozprzestrzeniania się afrykańskiego pomoru świń.

Tagi:
Polska, Niemcy, afrykański pomór świń
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz