14:23 09 Sierpień 2020
Gospodarka
Krótki link
194610
Subskrybuj nas na

Czy to możliwe, by Chiny po koronawirusie wzmocniły się na tyle, by przejmować polskie firmy? Tak uważa jeden z najbogatszych Polaków, właściciel Fakro Ryszard Florek.

Fakro to drugi co do wielkości producent okien dachowych na świecie. Jej właściciel nie ma złudzeń co do losu polskich firm za granicą, sam miał doświadczenie z rynkiem chińskim.

Niech polskie firmy planujące ekspansję za granicą pamiętają: Na polską firmę nikt tam nie czeka – mówi, dodając, że gdy próbował swoich sił na rynku Chin, to konkurencja podkupywała jego klientów, przy czym nie tylko Chińczycy, ale i firmy z Europy. – Tak nie funkcjonuje wolny rynek. To nie jest uczciwa konkurencja. To dobijanie nas – mówi Florek.

Zdaniem polskiego przedsiębiorcy Chiny wyjdą z kryzysu umocnione, m.in. dlatego, że są obecnie wiodącym producentem towarów pierwszej potrzeby – masek i innych środków ochronnych. A polskie firmy w starciu z tymi z większych krajów, produkującymi swoje towary w Chinach, nie mają szans.

– Tam nie ma demokracji, norm środowiskowych, są niskie koszty pracy, dopłaty do eksportu, mniejsza biurokracja, dzięki czemu firma zlecając produkcję Chińczykom, jest w stanie wytworzyć tani produkt – wylicza Florek i wyraża zwątpienie, że Europa podejmie jakieś kroki w kierunku ograniczenia chińskiej ekspansji. – Jeżeli my zablokujemy Chińczyków w Unii, to oni zablokują europejskie firmy działające u nich – dodaje.

Przedsiębiorca podkreśla, jak ważna jest mądrość gospodarcza i ponad tarczę antykryzysową stawia tarczę konsumencką, czyli wybór polskich, lokalnych produktów. Według niego to kampania, która nie wymaga wydawania miliardów złotych, a jedynie przeprowadzenia sensownych działań edukacyjnych – w mediach, szkołach. Polskie firmy powinny właśnie w kraju rosnąć, rozwijać się i czuć, że ludzie tutaj chcą zaopatrywać się w ich produkty – uważa Florek.

Niedawno o zwiększonym ryzyku przejmowania europejskich firm przez Chińczyków mówiła wiceprzewodnicząca KE Margrethe Vestager w wywiadzie dla „Financial Times”.

Trzeba być świadomym, że to zagrożenie jest realne. Kondycja spółek bardzo się pogorszyła w związku z epidemią koronawirusa i wymuszonymi całą sytuacją przestojami oraz zerwaniem łańcuchów dostaw – alarmowała polityk.
Tagi:
gospodarka, chiny
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz