18:32 10 Sierpień 2020
Gospodarka
Krótki link
3317
Subskrybuj nas na

Od kilku dni w mediach pojawiały się doniesienia o kiepskiej sytuacji w polskim górnictwie. Sugerowano, że rząd zamierza zamknąć kilka kopalń i tym samym pozbawić pracy górników. W grę wchodziły też spore cięcia wynagrodzeń.

Województwo śląskie zostało najbardziej dotknięte epidemią koronawirusa, co praktycznie sparaliżowało normalne funkcjonowanie polskich kopalń. Masowe zarażenia górników i kwarantanna znacząco zredukowała liczbę pracujących załóg. Wydobycie surowca na wcześniejszym poziomie stało się wręcz niemożliwe. 

Już i tak trudna sytuacja w polskim górnictwie skomplikowała się jeszcze bardziej. Resort aktywów państwowych ogłosił decyzję o tymczasowym wstrzymaniu wydobycia w 12 śląskich kopalniach od 9 czerwca na trzy tygodnie. Jak podkreślił minister Jacek Sasin, decyzja została podyktowana troską o bezpieczeństwo załóg górniczych. Jednocześnie górnicy na postojowym otrzymali 100 proc. wynagrodzenia.

Przedstawiciele kopalń informowali o tendencji spadkowej zarażeń wśród górników i ich rodzin. Wydawało się, że sytuacja w kopalniach wychodzi na prostą, ale media obiegły informacje o nadchodzącej rewolucji w górnictwie. Na Śląsku znowu zawrzało.

Wygaszanie kopalń niemożliwe do zrealizowania?

Dziś do Katowic z zapowiadaną wizytą i w celu spotkania się z górniczymi związkami zawodowymi udał się Jacek Sasin. Według mediów minister miał poinformować o planie rządu w sprawie zamknięcia kopalń i cięciach wynagrodzeń. Jednak jak sam zapewnił, medialne doniesienia w tej sprawie są nieprawdziwe.

Nie ma planów wygaszania polskiego górnictwa węgla kamiennego do 2036 roku. Informacje podawane przed media, jakoby rząd pracował nad jakimś projektem wygaszenia górnictwa do roku 2036, są to informacje całkowicie nieprawdziwe - powiedział wicepremier.

Dodał, że każdy kto ma świadomość jak wygląda polski sektor energetyczny, jakich wymaga inwestycji, żeby móc odejść stopniowo od węgla, to wie, że rok 2036 jest datą wręcz nierealną.

Minister zapewnił, że rząd nie ma żadnych planów odnośnie zamykania kopalń, a jeśli nawet by o tym teraz myślał, to ich realizacja nie byłaby możliwa ze względu na potrzeby dostarczenia odpowiedniej ilości prądu polskiej gospodarce i obywatelom. Podkreślił, że poinformował o tym także związkowców w nadziei, że sytuacja została uspokojona, ponieważ trzeba rozmawiać o rzeczach realnych, a nie domysłach i doniesieniach. Warto dodać, że w Polsce pracuje ponad 80 tys. górników, z czego ponad 75 proc. pod ziemią.

Co z planem naprawczym Polskiej Grupy Górniczej?

Wicepremier skomentował także fakt zniknięcia ze strony internetowej PGG tzw. planu naprawczego, który zakładał likwidację co najmniej czterech kopalń oraz redukcję górniczych wynagrodzeń, zamrożenie czternastek na 3 lata, a część wynagrodzenia zależałaby od wydajności.

Jacek Sasin wyjaśnił, że wspólnie ustalono, że realizacja takiego programu jest możliwa wyłącznie w sytuacji zgody wszystkich stron. Dodał, że związkowcy uznali, że taki plan jest nie do przyjęcia i zarówno spółka, jak i resort z niego zrezygnowali - dlatego zniknął ze strony PGG.

Minister dodał też, że tak radykalny i trudny plan naprawczy, ponieważ PGG boryka się ze sporymi problemami, nie może być realizowany, jeżeli nie jest zgodny z założeniami którejś ze stron. Z pewnością nie przyniósłby sukcesu, jeśli byliby jego przeciwnicy. Stąd wynika decyzja o wycofaniu się z niego, mimo wszystko kopia planu się zachowała i została udostępniona na Twitterze.

Zarząd PGG zdecydował, że w tej chwili ten program nie będzie realizowany, a wypracowaniem nowego programu - takiego, który byłby zaakceptowany przez wszystkie strony - zajmie się wspomniany przeze mnie zespół - poinformował wicepremier.

Sasin wyraził również nadzieję, że owocem pracy powołanej grupy roboczej będzie nowa strategia, która zostanie zaakceptowana przez wszystkie strony, a dzięki niej możliwa będzie praca PGG przez kolejne lata. Minister ocenił spotkanie ze związkowcami jako udane i z perspektywami do prowadzenia dialogu.

Z kolei rzecznik wicepremiera Jacka Sasina Karol Manys dodał, że nawet nie doszło do dyskusji nad dokumentem, ponieważ związkowcy już wcześniej byli do niego nastawieni niezwykle krytycznie. - Szkoda czasu na dyskusję nad dokumentem, który nie uzyska akceptacji, podczas kiedy zakładamy, że nie da się przeprowadzić tych propozycji bez pełnej akceptacji ze strony związkowców - powiedział Manys.

„PiS zrozumiało, że zmiany w górnictwie są niezbędne”

Jak sugeruje Onet, rząd mógł wystraszyć się związkowców i górników, dlatego zrezygnował z planów. Mimo że wcześniej zapewniano, że żadna z kopalń nie zostanie zamknięta, to jak czytamy „PiS zrozumiało, że zmiany w górnictwie są niezbędne” i zdecydował się na próbę ich wprowadzenia dopiero po wyborach prezydenckich. Portal zauważa też, że wcześniej PiS nigdy nie mówiło o jakiejkolwiek możliwości wygaszania kopalń, zawsze uspokajano, że takie rozwiązanie nie wchodzi w grę.

Zdaniem autora materiału zapewnienia rządu to jedno, a realia gospodarcze to całkiem, co innego. Tym bardziej, że problemy w polskim górnictwie nie zaczęły się wczoraj, a wynikają z lat zaniedbań, które zaczęły się jeszcze za kadencji poprzednich ekip rządzących. 

Przypomnijmy, że jeszcze pod koniec lutego przedstawiciele górniczych związków zawodowych podpisali  porozumienie w sprawie podwyżek o 6 proc. dla pracowników PGG. Na mocy podpisanego porozumienia demonstranci wstrzymali strajk i odwołali zaplanowane akcje, m.in. w Warszawie, która miała być największą „od czasów rządów Ewy Kopacz”. W demonstracji miało wziąć udział ponad kilkadziesiąt tysięcy górników zaopatrzonych w transparenty, wuwuzele, gwizdki, opony i inne rekwizyty.

Od końca stycznia w kopalniach PGG działało pogotowie strajkowe. Protestujący górnicy domagali się podniesienia płac oraz podjęcia konkretnych działań na rzecz poprawy sytuacji w polskim górnictwie. Wśród postulatów protestujących związkowców były m.in. zagwarantowanie zbytu wydobywanego w Polsce węgla oraz zmniejszenie jego importu z zagranicy. Jak twierdzili protestujący górnicy, w Polsce mamy obecnie do czynienia z cichą likwidacją kopalń. 

Zobacz również:

Dane MZ o ogniskach nowych zarażeń: Po weselu, górnicy, zakłady opiekuńcze
Dlaczego górnicy otrzymują całą wypłatę, a inni „siedzą” na najniższej krajowej?
Ostrołęka na gazie. A komu górnicy mają sprzedawać wydobywany węgiel?
W kopalni Budryk wybuchł metan. Ranni górnicy
Tagi:
górnictwo, kopalnia, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz