01:13 20 Wrzesień 2020
Nauka I tech
Krótki link
0 170
Subskrybuj nas na

Kasze stają się coraz bardziej popularnym produktem. Zarysowuje się też dość ciekawa tendencja: poza wszystkim znaną kaszą gryczaną i ryżem konsumenci coraz chętniej sięgają po egzotyczne zboża, takie jak bulgur, kuskus i komosę ryżową.

O korzyściach płynących ze spożywania „rodzimych” i zyskujących coraz większą popularność egotycznych kasz opowiada dietetyk Jelena Sołomatina.

– Wśród kasz są takie, które niosą dużą korzyść dla organizmu, ale są też takie, od których przybywają nam kilogramy i zwiększa się prawdopodobieństwo zachorowania na cukrzycę – mówi dietetyk w artykule opublikowanym na portalu „Wieczerniaja Moskwa”.

Najzdrowsza

Zanim sięgniesz po „egzotykę” warto zrobić rozeznanie w temacie kasz typowych dla danej kuchni. Jeśli brać pod uwagę korelację „cena-jakość”, to najlepszym wariantem będzie kasza owsiana i gryczana – tłumaczy Jelena Sołomatina.

Kasza gryczana na przykład zawiera dużo białka – 12,6 procent, jest w niej witamina P, bardzo ważna dla naczyń krwionośnych, a także kwercetyna – związek oczyszczający naczynia krwionośny. Udowodniono ponadto jej właściwości przeciwutleniające, dlatego powinna trafiać do naszego organizmu w ramach profilaktyki antyrakowej. Kasza gryczana to także rekordzista wśród wszystkich popularnych kasz pod względem zawartości żelaza.

Sto gram pokrywa 37,2% zapotrzebowania na ten mikroelement. Żelazo pomaga przywrócić prawidłowy poziom hemoglobiny we krwi. Kasza gryczana powinna być spożywana przez osoby, które cierpią na anemię. W swoich doskonałych właściwościach gryczanej nie ustepuje kroku kasza owsiana.

– Zawiera wiele włókien pokarmowych, które potrafią pochłaniać i wyprowadzać z organizmu zbędne tłuszcze. Jest też bogata w witaminy z grupy B i magnez, odgrywający ważną rolę w funkcjonowaniu układu nerwowego – wyjaśna Jelena Sołomatina. 

– W owsiance są ponadto betaglukany – substancje aktywne biologicznie, zdolne do obniżania poziomu cholesterolu. 

Nie tylko do piwa

Kasza jęczmienna zajmuje trzecie miejsce pod względem korzyści dla zdrowia. Produkt składa się w 11% z białka roślinnego, które wchłania się łatwiej niż białko zwierzęce, dlatego potrawy z jęczmienia szybciej przywracają siły. Kasza jęczmienna zawiera też 10 procent błonnika i nawet 66 procent węglowodanów złożonych.

– Ostatnie wchłaniają się wolno, nie dopuszczając do gwałtownych skoków cukru we krwi. Kasza jęczmienna powinna gościć na stołach diabetyków i sportowców – uważa Jelena Sołomatina.

Outsiderzy

Niestety nie wszystkie kasze można uznać za zdrowe. Kasza manna i biały ryż znajdują się na szczycie listy produktów, którymi nie należy się zajadać.

– Zawierają węglowodany proste – podnoszące poziom cukru we krwi. Kasze te zawierają bardzo mało witamin i substancji mineralnych. Ich spożycie zalecałabym jedynie przy różnych schorzeniach układu pokarmowego. Kasza manna to w istocie rzeczy produkt uboczny produkcji mąki pszennej. Po zmieleniu zawsze pozostaje jakieś dwa procent drobnych odłamków ziarna, niewiele większych niż mączny pył. To właśnie jest kasza manna. Co się tyczy ryżu polerowanego, to w trakcie obróbki traci on wszystkie korzystne dla zdrowia substancje, w tym błonnik i bardzo wartościowy olej ryżowy.

Obecne w nich witaminy i minerały występują w mizernych ilościach – wyjaśnia dietetyk. – Wszystkie substancje odżywcze znikają razem z otrębami, pozostawiając w ziarnach samą skrobię.
Modna egzotyka

Bulgur - ta kasza jako produkt spożywczy istnieje już około czterech tysięcy lat! Bulgur to pszenica, zbierana w czasie dojrzałości mlecznej. Potem ziarna są suszone, oczyszczane i fasowane.

– Bulgur jest bogaty w białko i zawiera wiele włókien pokarmowych, które działają jak miotełki w naszych jelitach – mówi Jelena Sołomatina. – Do tego bulgur wykazuje właściwości przeciwzapalne, dlatego produkty z tej kaszy są szczególnie zalecane w czasie przeziębienia.

Kuskus - o też kasza pszenna, która w czasie przygotowywania podlega długiemu procesowi suszenia.

Zawiera węglowodany złożone, witaminy, minerały, błonnik. Jest niestety dość kaloryczna. 100 gram kaszy zawiera 73 gramy węglowodanów i 370 kilokalorii – wyjaśnia Sołomatina.

Komosa ryżowa - to roślina zbożowa zaliczana do rodziny szarłatowatych (czyli daleka krewna szpinaku i buraka). Po raz pierwszy zaczęli ją hodować Indianie, wykorzystując do wypieku chleba i placków. Potem komosa zaczęła być stosowana w kuchniach wielu narodów świata. Quinoa, jak wyjaśnia Sołomatina, jest bogata w witaminy A, E, C i witaminy z grupy B. W jej skład wchodzą też żelazo, wapń, magnez, potas, cynk i fosfor.

Do tego w 100 gramach produktu znajduje się 15 gramów białka, co jest istotną informacją dla wegetarian – wyjaśnia Sołomatina.

Według niej wszystkie egzotyczne dla nas kasze są sprzymierzeńcami naszego zdrowia. Minusem jest tylko ich cena

Kasze egzotyczne to dobry sposób na urozmaicenie swojej diety. Ale miejmy na uwadze, że tańsze i typowe dla naszej szerokości geograficznej kasze: gryczana, owsiana, jęczmienna, orkiszowa i, powiedzmy, kasza perłowa, pod względem składu nie niosą dla zdrowia mniej korzyści. Wybór należy do konsumenta.

Niebezpieczeństwo ukryte w kaszach

Niestety nie jest do końca tak kolorowo. Rynek jest pełen kasz błyskawicznych, dietetycy jednoznacznie odradzają ich spożywanie. Na przykład zdrowy owies producenci oczyszczają z zarodka łupinki i bielma, zawierającego błonnik i witaminy. Pozostaje „gołe” jądro. Do kaszy dodawane są aromaty – na przykład kokosa lub truskawki. Taką mieszaninę producent proponuje zalać wrzątkiem i po paru godzinach „kasza” gotowa, ale w produkcie niestety nie zostało nic wartościowego. Zawiera on za to wiele monocukrów podwyższających poziom cukru we krwi. Częste sięganie po takie dania jest po proste niebezpieczne.

Kolejnym zagrożeniem mogą być pozostałości w kaszach substancji chemicznych o czym było głośno ostatnio w Polsce. Przypomnijmy, w sieci pojawił się niepokojący raport autorstwa FoodRentgen i Fundacji Konsumentów dotyczący kasz gryczanych trafiających na polskie stoły. Produkt różnych marek testowano na obecność glifosatu – herbicydu używanego do suszenia zbóż, który spożywany przez człowieka zwiększa ryzyko zachorowania m.in. na raka. Wyniki nie były zadowalające – niektóre produkty w ogóle nie powinny trafić do sprzedaży, w mediach rozpętała się prawdziwa burza.

Istotne jest równiez to jak gotujemy kasze. Okazuje się, że popularny plastikowy woreczek z kaszą to siedlisko związków chemicznych. W materiale wp.pl dr n. med. Aleksandra Rutkowska biotechnolog, prezes Detoxed, spółki spin off Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego i Politechniki Gdańskiej wypowiedziała się właśnie na temat gotowania kasz w plastikowych woreczkach. Według niej wraz z ugotowaną kasza dostajemy „w pakiecie” cały zestaw substancji chemicznych, które podczas gotowania przenikają do potrawy. W wysokiej temperaturze plastikowy woreczek może wydzielać toksyczny bisfenol.

Zobacz również:

Lepsze niż viagra: kasze, które zwiększają potencję
Dlaczego należy jeść kasze
„Afera gryczana”: kasza z glifosatem trafia na stoły Polaków czy nie?
Nie tylko glifosat: co jeszcze czyha w woreczkach z kaszą gryczaną?
Co z tym glifosatem? Czym jeszcze zaskoczy nas kasza gryczana
Tagi:
zboże, jedzenie, produkty, popularność, kasza gryczana, kasza owsiana, kasza manna
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz