05:57 10 Lipiec 2020
Nauka I tech
Krótki link
Autor
0 40
Subskrybuj nas na

Amerykańscy naukowcy odkryli na Hawajach wrzuconą wiele lat temu butelkę z listem. Pomoże to lepiej zrozumieć mechanizm Prądu Północnopacyficznego. Już starożytni Grecy próbowali w taki sposób sporządzić mapę Morza Śródziemnego. Obecnie stosuje się do tego zautomatyzowane boje.

Przypadkowe znalezisko wśród śmieci

Pod koniec dnia pracy biolog morski Paige Mino z Narodowej Agencji Oceanów i Atmosfery (NOAA) wylądowała na maleńkiej Wyspie Ptasiej Archipelagu Hawajskiego, aby policzyć foki mniszki.

Początkowo nie zwracała uwagi na butelkę w wodzie: śmieci są tutaj powszechne. Jednak coś było w środku widoczne. Okazało się, że jest to notatka napisana przez nauczyciela przedszkola z miasta North Bend 15 czerwca 1998 roku. Mino odnalazła autora, aby dowiedzieć się dokładnie, jak wiadomość znalazła się w oceanie.

Okazało się, że butelka z pytaniami od dzieci i zdjęciami została wrzucona do wody w trakcie rejsu jachtem, który wypłynął z San Francisco. Przez 21 lat wiadomość przemieściła się na odległość prawie 5 tys. km wraz z Prądem Kalifornijskim i dotarła do jednej z wysp na północnym zachodzie Hawajów.

To terytorium należy do amerykańskiego pomnika narodowego na Oceanie Spokojnym Papahānaumokuākea Marine National Monument, wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Przez większość roku nie ma tu ludzi. Niemniej jednak wyspy dosłownie toną w plastikowych śmieciach – zasysa je tutaj Wir Północnopacyficzny.

W imię nauki

W 1906 roku George Badder z Towarzystwa Biologów Morskich Wielkiej Brytanii wrzucił do Morza Północnego butelkę z wiadomością, zgodnie z programem mapowania prądów oceanicznych i szlaków rozprzestrzeniania się narybku. Po 108 latach, w kwietniu 2015 roku, butelkę znalazła turystka na wyspie Amrum (Niemcy), 500 km od miejsca startu.

Naukowcy twierdzą, że w latach 1904-1906 członkowie Towarzystwa Biologów Morskich wrzucili do morza ponad tysiąc butelek. W każdej z nich była pocztówka z wyjaśnieniem, że znalazcy przysługuje nagroda w wysokości jednego szylinga.

Obecnie najstarszym tego typu znaleziskiem jest butelka, którą wyłowiono u wybrzeża Australii w mieście Perth w styczniu 2018 roku. Wrzucono ją do wody 132 lata temu z pokładu niemieckiego żaglowca „Paula” w ramach długoterminowego programu naukowego badania globalnych prądów Oceanu Światowego.

Wewnątrz znajdował się formularz, który należało wypełnić i odesłać do Obserwatorium Morskiego w Hamburgu lub najbliższego niemieckiego konsulatu. Autorem programu był niemiecki naukowiec Georg von Neumayer. W latach 1864-1933 do morza wrzucono tysiące butelek, wróciło 662.

Kaczuszki pomagają naukowcom

„Butelkowe schematy” tak nazywano mapy prądów. Hydrografowie porównywali miejsca i czas, gdzie butelka lądowała w wodzie oraz była wyławiana. Te dane następnie publikowano, np. w czasopiśmie „Maritime Journal” oraz „Naval Chronicle”, wydawanych od 1832 roku w Cambridge.

Podobne metody stosuje się też obecnie, często w ramach inicjatyw „nauki obywatelskiej”. Na przykład, naukowcy ze Stanów Zjednoczonych pod kierownictwem oceanografa Curtisa Ebbesmeyera przeanalizowali informacje na temat 1187 butelek, które wrzucili do wody w latach 2000-2007 studenci u wybrzeży Kanady i Grenlandii (większość znaleziono na wybrzeżu europejskim) i zapisy historyczne.

Uzupełnili to wszystko torami dziesięciu tysięcy dryfujących map wyrzuconych z półwyspu Labrador w latach 1979-1987, kierunkami GPS prądów Atlantyku Północnego uzyskanymi za pomocą dryfujących boi w latach 1990-2000.

W rezultacie obliczono prędkość prądów i ustalono, że wyciek ropy naftowej z platform wydobywczych na szelfie Kanady, jeśli do niego dojdzie, z dużym prawdopodobieństwem może wypłynąć na brzeg, pokonać Atlantyk i dotrzeć do Europy na północ od Kanału La Manche.

W 1992 roku na statku handlowym u wybrzeży Japonii został uszkodzony kontener i 29 tys. plastikowych kaczuszek, bobrów i żab popłynęło w świat. Ich trasę również monitorował Ebbesmeyer. Zabawki odnajdowano na całym wybrzeżu Pacyfiku, najczęściej w Kanadzie. Pozwoliło to na lepsze zrozumienie tego, jak przemieszczają się śmieci z tworzyw sztucznych w Oceanie Spokojnym i jak przedostają się do Atlantyku.

Zresztą, butelkowe badania już nie są potrzebne. Żadnych nowych super globalnych prądów i wirów w Oceanie Światowym już się nie odkryje, a nie ma potrzeby zwiększać ilości plastikowych śmieci. 

Przepisy dotyczące ochrony wybrzeży wielu mocarstw morskich zabraniają wyrzucania czegokolwiek do wody. Naukowcy obecnie wykorzystują zautomatyzowane boje z GPS, które komunikują się z satelitami.

W ten sposób gromadzone są informacje nie tylko o kierunkach, ale także o temperaturze, wietrze, zasoleniu, stężeniu tlenu i ilości fitoplanktonu.

Zobacz również:

Mrozy w Jakucji: jak żyć w temperaturze -50°C?
Dlaczego w ONZ nie używa się WhatsApp'a?
„Gra o tron” będzie miała nowy finał
Tagi:
Kanada, Kanał La Manche, Ocean Atlantycki, ocean, śmieci, prąd, nauka, ocean światowy, butelka
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz