15:14 25 Listopad 2020
Nauka I tech
Krótki link
Autor
Pandemia COVID-19 na świecie (115)
4313
Subskrybuj nas na

Pierwsze przypadki zakażeń nowym koronawirusem SARS-CoV-2 odnotowano w grudniu 2019 roku. Już po miesiącu naukowcy oceniali stopień jego rozprzestrzeniania (R0) – czyli ile osób może zarazić się po kontakcie z zarażonym, na 1,4 - 4. Obecnie istnieją dane, że wskaźnik ten jest nawet wyższy i wynosi około 5,7.

A to oznacza, że całkowite powstrzymanie epidemii bez szczepionki będzie bardzo trudne. Przynajmniej tak uważa Światowa Organizacja Zdrowia.

Kilka milionów ludzi

Jedną z najbardziej zaraźliwych infekcji na świecie jest odra. Stopień rozprzestrzeniania się jej patogenu, który podobnie jak SARS-CoV-2 odnosi się do wirusów RNA, szacowany jest na 12-18, a niekiedy i więcej. Wirus odry przenosi się drogą powietrzno-kropelkową i żeby się zarazić, nie trzeba mieć nawet kontaktu z chorym, wystarczy wejść do pomieszczenia, gdzie krótko wcześniej przebywał. Przy czym złapać odrę można i pod koniec okresu inkubacyjnego, kiedy chory nie ma jeszcze żadnych objawów.

Właśnie dlatego, kiedy nie było jeszcze szczepionki praktycznie wszyscy ludzie w tej czy innej formie zachorowali na odrę, a 10% z nich zmarło. W cyfrach absolutnych to ok. 2,6 mln zgonów rocznie.

Jedna trzecia zakażonych miała ciężkie powikłania – ślepotę, zapalenie mózgu, wyniszczającą biegunkę i zapalenie płuc. Duże epidemie miały miejsce co dwa-trzy lata.

Wszystko zmieniło się na początku lat 60., kiedy amerykański mikrobiolog Maurice Hilleman opracował łączoną szczepionkę MMR od razu przeciwko trzem niebezpiecznym infekcjom: odrze, nagminnemu zapaleniu przyusznic (śwince) i różyczce. Preparat składał się z osłabionych wirusów tych chorób.

W Stanach Zjednoczonych zaczęto szczepić dzieci w 1963 roku. Już po czterech latach liczba zakażonych odrą w kraju spadła do kilku tysięcy, chociaż wcześniej było to 700-800 tys. rocznie. Według szacunków amerykańskich naukowców, przez pierwsze 20 lat szczepień przeciw odrze w Ameryce udało się zapobiec około 52 mln zachorowań.

Zastrzyk
© Fotolia / DDRockstar
W ZSRR masowo szczepić przeciw odrze zaczęto w 1967 roku. Wcześniej przed ukończeniem 10. roku życia zarażało się nią 9 na 10 dzieci. Dzięki szczepieniom wskaźniki spadły o kilkadziesiąt razy, a śmiertelność 140 razy.

W Rosji i teraz liczba zaszczepionych mieszkańców jest bardzo wysoka – ponad 97% ludności została poddana obowiązkowym szczepieniom przeciw wirusowi. Właśnie dlatego w Rosji nie wybuchła epidemii choroby, która w ubiegłym roku ogarnęła sąsiednią Ukrainę.

Z kolei w Polsce obowiązkowe szczepienia przeciw odrze wprowadzono w 1975 r. 

„Powiększająca się liczba zaszczepionych dzieci przyczyniła się do spadku liczby rejestrowanych przypadków odry.

W latach 90-tych odnotowywano od kilkuset do kilkudziesięciu przypadków między epidemiami oraz około 2 200 przypadków w czasie ich trwania. Epidemie pojawiały się coraz rzadziej. W ostatnich latach rejestrowano 100-130 zachorowań na odrę. W 2015 r. i 2016 r. odnotowano odpowiednio 110 i 133 zachorowania na odrę, głównie wśród osób ubiegających się o status uchodźcy

- czytamy na stronie Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego.

Kaszel, który zabija

© AP Photo / Ng Han Guan
Nie mniej zaraźliwa niż odra jest inna choroba dziecięca – krztusiec (koklusz), wywoływany bakterią Bordetella pertussis, która również przenosi się drogą powietrzno-kropelkową. Jedna osoba może zarazić aż do 17 osób, a zachorować mogą nawet noworodki, ponieważ człowiek nie ma nabytej odporności na tę infekcję. Głównym objawem kokluszu jest przede wszystkim uporczywy kaszel, który niekiedy nie mija miesiącami, możliwe są również poważne powikłania– zapalenie płuc i zapalenie mózgu.

Zanim wynaleziono szczepionkę i zaczęły się masowe szczepienia w latach 50. i 60, zachorowalność na koklusz ustępowała tylko odrze. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia Bordetella pertussis zarażało się do 80% ludności, a u połowy choroba przebiegała w ciężkiej formie. Od 1 do 4% zakażonych umierało, przede wszystkim dzieci w wieku do pięciu lat. Epidemie kokluszu miały miejsce raz na trzy-cztery lata.

Pierwsze szczepionki dość szybko obniżyły nie tylko liczbę nowych zakażeń, ale osłabiły także ciężki przebieg choroby. Na przykład w ZSRR, gdzie przeciwko kokluszowi zaczęto szczepić od 1959 roku, już rok później liczba nowych przypadków infekcji spadła prawie dwukrotnie – z 428 do 223 na sto tysięcy mieszkańców. W 1970 roku w kraju odnotowano tylko 17 przypadków zarażenia na 100 tys. ludności.

Jednocześnie ewidentnie spadła śmiertelność– z 2,6 przypadków w 1959 roku do 0,003 w 1969 .

Dziś przeciwko krztuścowi w Rosji zaszczepionych jest ponad 95% małych dzieci i zachorowalność, jak podaje Rospotrebnadzor, to zaledwie 7,1 przypadków na 100 tys. mieszkańców.

W innych krajach sytuacja jest podobna. Na przykład w Stanach Zjednoczonych, zanim pojawiła się szczepionka, co roku na koklusz chorowało 150-300 tys. osób, siedem tysięcy z nich umierało. Dziś podobną diagnozę stawia się w Ameryce tylko 13,5 tys. pacjentom rocznie, a umiera nie więcej niż dziesięć osób.

Obecnie w Polsce każdego roku rejestruje się około 2 000 – 4 000 zachorowań na krztusiec.

Pokonana choroba

W pierwszej połowie ubiegłego wieku choroba Heinego-Medina, na jaką zapadały co roku tysiące dzieci, była katastrofą narodową dla wielu państw. Jej patogen, wirus polio może przetrwać w wodzie do stu dni, a w fekaliach nawet do pół roku, oprócz tego jest niewrażliwy na środki czyszczące i antybiotyki.

W USA na początku lat 50. zaraziło się nim około 58 tys. osób. Od 10 do 30% z nich umierało. 40% chorych na zawsze zostawało inwalidami. Jednak już w 1962 roku liczba przypadków zakażeń spadła gwałtownie do 910, a w 1972 roku w ogóle odnotowano tylko 31 przypadków. Wszystko to zasługa masowych szczepień, które w Stanach Zjednoczonych zaczęto wykonywać od 1955 roku.

Sytuacja w Związku Radzieckim była podobna. Jeśli w latach 50. na ostre nagminne porażenie dziecięce co roku zapadało 10-13 tys. dzieci, to już w 1963 roku było ich tylko 560. A w 1967 w kraju zarejestrowano tylko 67 przypadków.

Masowe szczepienia przeciwko polio zaczęły się w 1960 roku. Innymi słowami, aby definitywnie pokonać tę chorobę potrzeba było tylko trzech lat.

Warto dodać, że to Polak prof. Hilary Koprowski (1916-2013) opracował pierwszą żywą szczepionkę przeciw poliomyelitis (chorobie Heinego –Medina), która zapoczątkowała skuteczną walkę z tą chorobą. 

Dziś WHO uważa wirus polio za praktycznie opanowany. Od 1988 roku liczba zarejestrowanych przypadków spadła o ponad 99%. Jedyne państwa, gdzie do tej pory się rozprzestrzenia, to Afganistan, Nigeria i Pakistan. Właśnie dlatego jest jeszcze za wcześnie, by złożyć „broń”. Pokazuje to przykład Tadżykistanu, który nie wprowadził obowiązkowych szczepień przeciwko chorobie Heinego-Medina i w 2010 roku walczył z ogniskami polio.

Zachorowało wówczas ponad 700 osób, 21 zmarło. Masowe szczepienia dzieci, przeprowadzonych głównie po apelach i przy wsparciu organizacji międzynarodowych, pozwoliły zapobiec wybuchowi masowej epidemii.

Tematy:
Pandemia COVID-19 na świecie (115)

Zobacz również:

Chińczycy przetestowali na małpach szczepionkę przeciw COVID-19
Szczepionka przeciwko gruźlicy dobra na koronawirusa? Polscy naukowcy wyjaśnią
Tagi:
ofiary, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), epidemia, leki, choroba, koronawirus, szczepionka
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz