02:26 28 Wrzesień 2020
Nauka I tech
Krótki link
0 70
Subskrybuj nas na

Amerykańscy naukowcy oszacowali przybliżoną liczbę samotnych planet „wygnańców” w naszej Galaktyce, które nie są powiązane z żadną gwiazdą. Wyniki ich badań zostały opublikowane w Astronomical Journal.

Obliczenia ekspertów z Uniwersytetu Ohio pokazują, że w samej Drodze Mlecznej mogą istnieć setki takich planet. Ich identyfikację i dokładne zliczenie przeprowadzi teleskop kosmiczny na podczerwień Nancy Grace Roman, którego start zaplanowano na połowę lat 20-ych.

To otwiera nam okno na światy, których wcześniej po prostu nie widzieliśmy – powiedział główny autor badań, doktorant astronomii Samson Johnson w komunikacie prasowym uniwersytetu.

„Wyobraź sobie skalistą planetę tak małą jak nasza, która unosi się swobodnie w kosmosie, a ta misja pomoże nam ją znaleźć”.

Planety wędrowne, czyli planety wygnańce, to niezależne obiekty, których masa jest podobna do masy planet. Pochodzenie takich obiektów nie jest znane, ale możliwe, że wcześniej były związane z gwiazdą.Teleskop, nazwany na cześć pierwszego głównego astronoma NASA, dokona pierwszego spisu planet wygnańców, co według autorów badania przybliży zrozumienie, w jaki sposób te planety powstają.

Autorzy wysunęli kilka hipotez dotyczących powstawania planet wygnańców. Początkowo planety te mogły powstać w dyskach gazu wokół młodych gwiazd, a następnie, w wyniku interakcji z innymi planetami w układzie lub przelatując przez inne układy gwiezdne, mogły zostać wyrzucone w przestrzeń międzygwiezdną. Mogły też powstać bezpośrednio z wirującego pyłu i gazu w procesie podobnym do narodzin gwiazd.

Według Johnsona teleskop Nancy Grace Roman jest przeznaczony nie tylko do określania lokalizacji swobodnie poruszających się planet w Drodze Mlecznej, ale także do testowania hipotez i modeli ich powstawania.

„Wszechświat może po prostu roić się od planet wędrownych, a my nawet o tym nie wiemy” – mówi inny autor artykułu, profesor astronomii Scott Gaudi

"I nigdy się nie dowiemy, jeśli nie przeprowadzimy starannego badania za pomocą mikrosoczewkowania, jak uczyni to teleskop Nancy Grace Roman”.

Mikrosoczewkowanie grawitacyjne polega na grawitacyjnej zdolności planet do zakrzywiania i wzmacniania światła pochodzącego od gwiazd, które przechodzą za nimi. Efekt mikrosoczewkowania, opisany w ogólnej teorii względności Einsteina, pozwala teleskopowi zlokalizować planety oddalone o tysiące lat świetlnych od Ziemi – znacznie dalej niż jakakolwiek inna metoda wykrywania planet.

Ale to wymaga bardzo czułego sprzętu. W badaniu zauważono, że teleskop Nancy Grace Roman jest około dziesięć razy bardziej wrażliwy na takie obiekty niż najlepszy teleskop naziemny.

Misja będzie w stanie zidentyfikować wędrowne planety o masach równych lub większych od Marsa i skupi się na planetach w Drodze Mlecznej – między naszym Słońcem a centrum Galaktyki – w zakresie obejmującym około 24 000 lat świetlnych.

„Jest mało prawdopodobne, aby na tych planetach istniało życie. Prawdopodobnie są bardzo zimne, ponieważ nie mają swojej gwiazdy", zauważa Johnson.  „Ale badanie ich pomoże ogólnie lepiej zrozumieć powstawanie planet."

„W szczególności, jeśli znajdziemy wiele planet wygnańców o małej masie, będziemy wiedzieć, że skoro gwiazdy tworzą planety, prawdopodobnie wyrzucają do galaktyki dużo innego materiału” – mówi naukowiec.

Zobacz również:

Planety zadziwią nas niezwykłą paradą
Na orbicie odległej gwiazdy odkryto jądro gigantycznej planety
Tagi:
NASA, astronomia, kosmos
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz