13:26 24 Listopad 2020
Nauka I tech
Krótki link
40763
Subskrybuj nas na

Twórcom bezzałogowej wersji rosyjskiego czołgu T-14 „Armata” udało się rozwiązać problem tkwiący w każdym zdalnie sterowanym pojeździe. Taką opinię w artykule dla National Interest wyraził amerykański publicysta Peter Suciu.

Wcześniej poinformowano, że najnowszy rosyjski czołg T-14 „Armata” przeszedł testy w trybie bezzałogowym.

Zdaniem publicysty najważniejszą kwestią związaną ze zdalnie sterowanymi pojazdami jest zapewnienie technologii „świadomości sytuacyjnej”. Twórcy T-14 odpowiedzieli na to, umieszczając szerokokątne kamery wideo na całym korpusie czołgu. Zapewniają pokrycie w zakresie 360 stopni i dostarczają załodze dane o „świadomości sytuacyjnej”.

Jako kolejną innowacyjną cechę czołgu publicysta wymienił bezzałogową wieżę. Zawiera zdalnie sterowane gładkolufowe działo główne kalibru 125-mm 2A82-1M z całkowicie zautomatyzowanym systemem ładowania.

Ekspert zwrócił uwagę na zdolność T-14 do poruszania się z prędkością 90 kilometrów na godzinę. Zasugerował, że dzięki temu jest potencjalnie bardziej mobilny niż amerykański czołg M-1 Abrams.

T-14 to jedyny na świecie czołg trzeciej powojennej generacji, który jest przeznaczony do prowadzenia walki w bezpośrednim kontakcie z wrogiem, wspomagania ofensywy zmotoryzowanych jednostek strzeleckich, fortyfikacji i żywej siły wroga zlokalizowanej w schronach i na otwartej przestrzeni.

Zobacz również:

Czołg T-14 „Armata” przeszedł testy w Syrii
Armata przeciwpancerna 53-K kalibru 45 mm
„Mamy wiele do zaoferowania”: Rosja szykuje na eksport czołg „Armata” i nie tylko
Tagi:
technologie, technika, obrona, broń, broń, T-14 Armata, Armata, armata
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz