Widgets Magazine
12:03 26 Sierpień 2019
Biuro Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) w MontrealuZestaw do kontroli antydopingowej

WADA jest gotowa oskarżyć ruch olimpijski

© REUTERS / Christinne Muschi © AP Photo / Matt Dunham
1 / 2
Aktualności
Krótki link
Dmitrij Lekuch
10361

World Anti-Doping Agency (WADA) z poważną troską odnosi się do decyzji CAS w sprawie uznania apelacji złożonej przez 28 rosyjskich sportowców i częściowego odrzucenia apelacji 11 rosyjskich sportowców.

Rosyjska łyżwiarka Adelina Sotnikova w czasie XXII Zimowych Igrzysk w Soczi
© Sputnik . Vladimir Sergeev
„World Anti-Doping Agency (WADA) z poważną troską odnosi się do decyzji CAS w sprawie uznania apelacji złożonej przez 28 rosyjskich sportowców i częściowego odrzucenia apelacji 11 rosyjskich sportowców. WADA stwierdza, że ta decyzja spowoduje niepokój i frustrację wśród sportowców. WADA popiera zamiar MKOl, aby starannie przyjrzeć się tym decyzjom oraz rozważyć wszystkie opcje, w tym odwołanie do Sądu Federalnego Szwajcarii”. 

Tak brzmi oświadczenie okrytej złą sławą WADA, która jest nadal częścią ruchu olimpijskiego, sprzeciwiające się decyzji Sportowego Sądu Arbitrażowego w Lozannie, który zgodnie z Kartą Olimpijską jest najwyższym organem w rozwiązywaniu sporów sportowych. To jest szokujące. Z punktu widzenia prawa wygląda to tak, jakby Komitet Śledczy wciągnął Sąd Najwyższy do arbitrażu.

Co jest najciekawsze w tym wszystkim?

Władimir Putin
© Sputnik . Aleksei Nikolskiy
Oto „wszechmocna” WADA, która sama określa listę substancji zakazanych, sama otwiera i zamyka krajowe centra antydopingowe, sama ustanawia zasady pobierania prób dopingowych, która sama jest i śledztwem, i sądem,  pod względem swoich funkcji początkowo była tylko siecią laboratoriów, stworzonych w celu monitorowania zgodności z przepisami antydopingowymi. To znaczy, miała otrzymać probówkę, zbadać, napisać zaświadczenie. I to wszystko.

Zamiast tego, przez nikogo nie upoważnieni „laboranci” otrzymują, a właściwie „przypisują” sobie pełną władzę i takie uprawnienia, które często nie mają nawet rządy państw narodowych.

A to, co otrzymują, to nie tylko pełnomocnictwa. To jest moc bez jakiejkolwiek odpowiedzialności, czyli można zrobić cokolwiek chcesz, ukarać i wybaczyć na własną rękę, a jednocześnie, nie tylko nie odpowiadać za to, ale i przed nikim nie tłumaczyć się z tego. W dodatku, naruszając wszystkie możliwe normy nie tylko sportowe, ale również obywatelskiego prawa: nie biorąc pod uwagę żadnego „domniemania niewinności”, ani zasady „niedopuszczalności odpowiedzialności zbiorowej”.

Ale to nie wszystko.

Ściśle mówiąc, nawet sam MKOl, który niechętnie odstąpił gigantyczne pełnomocnictwa WADA, działał w ten sposób, nie tylko dlatego, że początkowo był słaby. Jeśli przyjrzymy się dokumentom ustanawiającym, to Międzynarodowy Komitet Olimpijski od statusu zwykłej „organizacji non-profit” (śmieszne?), której zadaniem jest, cytuję, „kierować rozwojem ruchu olimpijskiego i igrzysk olimpijskich zgodnie z Kartą Olimpijską”. Nawet funkcje organizowania i przeprowadzania igrzysk olimpijskich, zgodnie z dokumentami, nie należą do MKOl, ale do Komitetu Organizacyjnego utworzonego w kraju goszczącym Igrzyska.

Ale to tylko zgodnie z ustawą.

W rzeczywistości jest to po prostu gigantyczna korporacja, która zmonopolizowała kontrolę nad ogromnymi „sportowymi” pieniędzmi — zarówno komercyjnymi jak i społecznymi (pomimo faktu, że zgodnie z tymi samymi dokumentami, jedyne źródło finansowania MKOl to sektor prywatny). I właściwie nikomu ona nie podlega. 

I to nie tylko struktura o nieograniczonych „możliwościach korupcji”, tym, jak wiemy z różnych skandali, grzeszą wszystkie międzynarodowe organizacje biurokratyczne począwszy od ONZ i UNESCO, a skończywszy na bardzo zaniepokojonej brakiem rosyjskich składek PACE.

Niestety, nikt nie jest doskonały. A tam, gdzie nie ma spójnej kontroli, możliwości korupcji poszczególnych osób wzrastają wprost wykładniczo. W związku z tym rozszerzają się możliwości różnych zewnętrznych agencji wywiadowczych do zarządzania tymi bardzo międzynarodowymi biurokratami, w tym i sportowymi. Co teraz mamy okazję obserwować.

Ale to nadal jest powszechne zło.

Gorsze jest co innego: wartość tego rodzaju organizacji utrzymuje się tak długo, jak długo wzbudza zaufanie wszystkich uczestników. Jeśli chodzi o MKOl, a zwłaszcza o WADA, teraz, po decyzji arbitrażu sportowego, tracą to zaufanie.

To nie jest tylko założenie. Szwedzkie media, których nie podejrzewa się o miłość do rosyjskich sportowców, piszą: „W rzeczywistości, znaczenie igrzysk to aby najlepsi sportowcy na świecie stanęli do walki o medale A teraz okazuje się, że wiele gwiazd ze świata sportu może być usuniętych z igrzysk z bardzo niejasnych powodów” (Expressen, cytowany przez InoSMI).

I nie ma znaczenia, że Szwedzi oburzają się na "niezrozumiałe powody", a strona rosyjska jest "odsunięta". Niezadowoleni są w rezultacie wszyscy. W tym, nawiasem mówiąc, proamerykańskie klany sportowe ze smutną twarzą profesora McLarena na czele.

Utrata zaufania w tym przypadku oznacza ryzyko zawalenia się całej konstrukcji. Reputacja w tak subtelnych sferach jest kategorią ekonomiczną: nie ma zaufania — nie ma w niej ani pieniędzy, ani niczego.

Dlatego niezależnie od obecnego "rosyjskiego skandalu", jeden wniosek można i należy wyciągnąć już teraz. WADA powinna przynajmniej zostać zreorganizowana, a jej działania podlegać powinny ścisłej kontroli międzynarodowej. I MKOl w jego obecnej formie powinien zostać zreformowany do poziomu "jasności, zrozumiałości i przejrzystości". Wtedy u wszystkich sportowców i drużyn narodowych będą wspólne, przejrzyste i zrozumiałe zasady gry.

A organizacje międzynarodowe, które nie są w stanie zreformować się w takich sytuacjach, zwykle umierają same.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Rosyjskim olimpijczykom zwrócą medale
Media: Nazistowskie symbole u norweskich olimpijczyków
Putin poprosił olimpijczyków o wybaczenie
Tagi:
olimpiada, doping, MKOl, WADA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz