05:20 22 Wrzesień 2018
Na żywo
    Kamil Stoch na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich-2018 w Pjongczangu

    Polacy - najwięksi pechowcy Pjongczangu

    © Sputnik . Aleksiej Filippow
    Aktualności
    Krótki link
    Tomasz Dudek
    8280

    Mówi się o tym, że to wina prezydenta Andrzeja Dudy, którego obecność na trybunach zawsze przynosi pecha. Ale niezależnie od tego, medalu dla biało-czerwonych jak nie było, tak nie ma.

    Rosyjscy sportowcy Anastazja Bryzgałowa i Aleksander Kruszelnicki - zdobywcy brązowych medali w curlingu
    © Sputnik . Alexey Filippov
    Na czele klasyfikacji medalowej wciąż stoją Niemcy, Holendrzy i Norwegowie, zaś Polakom na razie nie udało się zdobyć ani jednego krążka. Mimo tego, że obiektywnie radzą sobie całkiem nieźle, naród przed telewizorami śpiewa raczej „Polacy, nic się nie stało" niż „Polska mistrzem Polski".

    W czwartek 15 lutego Polska była jednak bardzo blisko medalu — i to w dyscyplinie, która wcale nie jest naszą olimpijską specjalnością (bo wszyscy wypatrywali przede wszystkim sukcesu polskich skoczków narciarskich). Ale to biathlonistka Monika Hojnisz w biegu na 15 kilometrów uplasowała się na szóstej pozycji. To świetny wynik, choć ostatecznie złotu medal wygrała Szwedka Hanna Oeberg. Hojnisz była najlepsza z Polek — i w porównaniu z występem na igrzyskach w Soczi sprzed czterech lat — zrobiła postępy. Wtedy była dwunasta.

    Polscy saneczkarze zajęli ósme miejsce. W tej dyscyplinie prym wiedli Niemcy, natomiast ekipa z Polski pokonała Rumunów, Słowaków, Czechów oraz… gospodarzy igrzysk. Wprawdzie ósma pozycja to żadna rewelacja, ale akurat w przypadku tej drużyny można mówić o tym, że się obroniła. Polscy saneczkarze nie mają bowiem własnego toru w kraju i korzystają z zagranicznych — zwykle na Łotwie, ale tym razem do igrzysk przygotowywali się u gościnnych Niemców.

    Mecz Rosja-Słowenia, hokej
    © Sputnik . Aleksandr Wilf
    Wreszcie to, na co wszyscy czekali: skoki narciarskie. Start na standardowej skoczni nie był w wykonaniu Polaków powalający. Ale w piątkowej konkurencji na dużej skoczni zajęli całkiem niezłe miejsca… poza podium. Było blisko. Pierwszy skok Stefana Huli na 111 metrów dał mu niezaprzeczalne zwycięstwo. Na drugim miejscu uplasował się Kamil Stoch. Należy pamiętać, że duża skocznia w Pjongczangu to obiekt, na którym Stoch czuje się jak „ryba w wodzie" — bowiem jest bardzo podobna do tej w Garmisch-Partenkirchen, gdzie polski skoczek wygrał w tym roku podczas Turnieju Czterech Skoczni. Niestety, przez ciągle zmieniające się warunki pogodowe, druga seria skoków poszła Polakom bardzo przeciętnie jak na ich możliwości (obaj skoczyli na około 105,5 metrów). Więc z medalu na razie nici. Ale nie wszystko stracone. Jest jeszcze szansa na rewanż w sobotę: w konkursie indywidualnym na dużej skoczni. Podczas treningów Kamil Stoch osiągał rekordowe rezultaty (nawet 139,5 metra!).

    Największą sensacją tych igrzysk jest jednak rewelacyjna wręcz forma rosyjskich hokeistów występujących pod olimpijską flagą. Nie milkną komentarze i słowa uznania po tym, jak dosłownie rozgromili Słowenię, wbijając aż osiem bramek. W najbliższą sobotę zmierzą się z USA — szykuje się prawdziwy pojedynek tytanów.

    Cała Polska tymczasem trzyma kciuki za Kamila Stocha — pan prezydent przecież wrócił już do Warszawy…

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zapraszamy do śledzenia aktualności z Igrzysk Olimpijskich w naszej specjalnej rubryce: IO 2018.

    Zobacz również:

    Srebro dla Rosjan
    Najpiękniejsza curlerka w historii (foto)
    Tagi:
    Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2018, Andrzej Duda, Pjongczang, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz