22:43 27 Lipiec 2017
Warszawa+ 20°C
Moskwa+ 23°C
Na żywo
    Donetsk

    Kijów obwinia Rosję za pomocą amatorskiego raportu

    © Sputnik. Mikhail Voskresenskiy
    Opinie
    Krótki link
    Andrew Korybko
    0 25559528

    Ogromna porażka Kijowa w obwinianiu Rosji pokazuje realne koszty jego wojny na Wschodzie. Ukraiński rząd wydał amatorski raport, który rzekomo wskazuje na wszystkie szkody, które Rosja wyrządziła w kraju. Chodzi o to, że to nie Moskwa zrujnowała Wschód Ukrainy, a Kijów.

    Danyło Łubkiwski, wiceminister spraw zagranicznych Ukrainy, przedstawił tzw. „Czarną Księgę Kremla” przygotowaną przez „Departament Informacji i Komunikacji”, która najwyraźniej została stworzona, aby podkreślić wszystkie zniszczenia, które Rosja rzekomo dokonała na Wschodzie Ukrainy. Jeśli odłożymy na bok stereotypową i bezpodstawną narrację „winy Rosji”, dokument zaskakująco może być jak na razie najbardziej wszechstronną oceną wszystkich szkód, które wojna domowa w tym kraju dokonała w infrastrukturze Wschodu i dla całej gospodarki Ukrainy. W ten sposób cała sprawa może mieć całkowicie odwrotny skutek dla „informacyjnych i komunikacyjnych” celów Kijowa, ponieważ to nieumyślnie wskazało na jego udział poprzez zbieranie i publikowanie wszystkich danych o zakresie jego zbrodni.

    Status amatorski

    Zanim spojrzymy na drobiazgowe dane, które Kijów nieumyślnie zebrał na temat własnych zbrodni, konieczne jest, aby rozwiązać niektóre z amatorskich aspektów jego sprawozdania. Na początek, wyróżnia się ono jako zbyt desperackie w próbie przekonania co do antyrosyjskiej narracji, którą próbuje przepchnąć.

    W przeciwieństwie do „dużych ryb” manipulacji informacji, które przynajmniej adresują niektóre z bardziej znanych, ale „niewygodnych” realiów przed ich odrzuceniem, Kijów nawet tego nie próbuje. Dla ukraińskiego rządu takie przedwczesnej fakty, jak wielkoskalowe powstanie ludowe na Wschodzie przeciwko zamachowi stanu a następnie walka o autonomię nie istnieją. Jak i Prawy Sektor i inne skrajnie neonazistowskie elementy, które przede wszystkim motywowały obawy mieszkańców.

    Według nich wszystko jest winą Rosji i jej „terrorystów”, w tym także tragedia MH-17, choć żadna władza na świecie oprócz Kijowa nie mówi, że Rosja wspiera terrorystów, albo że była odpowiedzialna za katastrofę lotniczą. Mimo, że Kijów ma pewnych zwolenników na Zachodzie, którzy mówią, że Rosja „najechała” i „zajęła” Ukrainę, nie przedstawiono nawet śladu niepodważalnego dowodu w celu poparcia tej fantazji i ci, którzy wierzą w ten mit, również zazwyczaj odrzucają rzeczywisty dowód głębokiego i autochtonicznego oporu wobec Kijowa. Połączmy te oczywiste braki informacyjne z dziecięcą czerwoną i czarną tonacją raportu (rozpaczliwa próba „wystraszenia” czytnika), a całość okazuje się zbyt amatorska i zbyt chętna do lansowania jednostronnego programu.

    Straty gospodarcze

    Po przejściu przez antyrosyjskie kłamstwa przedstawione w raporcie można teraz przejść do rzeczy jak zła kijowska wojna na Wschodzie zaszkodziła gospodarce Ukrainy. Dokument stwierdza, że 20% potencjału gospodarczego kraju zostało zniszczone, co spowodowało 124% wskaźnik inflacji w 2014 roku. Rezerwy walutowe Ukrainy zmniejszyły się trzykrotnie a jej dług publiczny wzrósł o 88,4%. Produkcja przemysłowa spadła o 10,7%, a przewieziono 10,1% mniej towarów przez teren kraju, co pokazując, że handel rzeczywiście ucierpiał. Ogólnie rzecz biorąc te i inne fakty pokazują dlaczego kraj pilnie błagał o ogromną pożyczkę w wysokości 40 miliardów dolarów od MFW, której wierzyciele Kijowa nie chcieli w pełni dostarczyć do skorumpowanych i podżegających do wojny władz.

    Płac Niepodległości w Kijowie
    © Sputnik. Andrej Stenin
    Między wierszami można jednak zauważyć inną, aczkolwiek zupełnie niezamierzoną, wyłaniającą się narrację. Gdy fałszywe oskarżenia o rosyjski współudział zostaną odsunięte na bok jest jasne, że wszystkie te makroekonomiczne zniszczenia są winą Kijowa, i to dotyczy zarówno buntowniczego Wschodu, jak i prorządowego Zachodu. To nie są rzekome „rosyjskie wojska” na Wschodzie, które bezpośrednio niszczą kufry Zachodu, ale siły Kijowa, które mają obsesję na punkcie kontynuacji konfliktu za wszelką cenę, w tym gospodarczą. Zamiast pragmatycznie zdać sobie sprawę, że żaden rząd nie może ujarzmić ludzi, którzy nie chcą być rządzeni przez niego i cięcia ich strat z góry, Kijów zdecydował się kontynuować użycie siły z własnych nacjonalistycznych i ideologicznych pragnień z wszystkimi negatywnymi konsekwencjami dla reszty Ukrainy.

    Katastrofa infrastrukturalna

    Realną wartością w dokumencie Kijowa jest ocena szkód dla Doniecka i Ługańska ze szczególnym naciskiem na infrastrukturę mieszkalną i energetyczną. To jest być może pierwsze tak kompleksowe badanie przeprowadzone przez ukraiński rząd czy jakiekolwiek prozachodnie źródło i rzeczywiście to może być zdumiewająco odczytane jako kompilacja zbrodni wojennych Kijowa (co oczywiście nie było intencją). Oto, co to pociąga za sobą:

    Zniszczenia mieszkalne:

    Raport dokumentuje, że 489 budynków mieszkalnych w Ługańsku i 9215 w Doniecku (12% całości) zostało zniszczonych lub poważnie uszkodzonych na początku lutego 2015 roku.

    Pomyśl o tym — jeśli to, co Kijów twierdzi o „rosyjskiej inwazji” jest prawdą, to dlaczego Rosja niszczyłaby domy tak wielu tych samych ludzi, których zamierza podbić i anektować? Czy to nie wywołałoby natychmiastowej odporności na „okupację”, dało początek grup partyzanckich takich jak za II wojny światowej, które walczyłyby do autentycznej śmierci za ich wyzwolenie?

    To nie ma sensu, prawda? Ale teraz rozważmy ten scenariusz — nacjonalistyczny rząd prowadzi ataki odwetowe przeciwko większościowej-mniejszościowej ludności w dwóch zbuntowanych prowincjach z zamiarem ukarania ich za ich opór i de facto urzeczywistniając czystkę etniczną zmusza wielu z nich do ucieczki do sąsiedniego państwa dla ich bezpieczeństwa. Co jest bardziej prawdopodobne?

    Sabotaż energetyczny:

    To jest śmieszne, ale Kijów chce, aby ludzie wierzyli, że „Rosja” zbombardowałaby domy ludzi, których pewnego dnia ma nadzieję „okupować”. Oni chcą także, aby świat sądził, że zrobiłaby to samo wobec infrastruktury energetycznej na tym terytorium. Według raportu 239 gazociągów dystrybucyjnych w Ługańsku i 2772 w Doniecku zostało albo poważnie uszkodzonych, albo zniszczonych przez „Rosję”, co oznaczałoby, że gigant energetyczny jest na tyle masochistyczny, aby celowo zaszkodzić własnej gospodarce (co Zachód niedokładnie charakteryzuje jako „energiocentryzm”), aby w jakiś sposób zrobić na złość Ukrainie.

    Nawet jeśli te wierutne kłamstwa byłyby prawdziwe, czy „zła Rosja” nie poszłaby po prostu na całość i nie odcięłaby całego gazu na Ukrainę, albo nie zniszczyłaby każdego rurociągu do Europy, kiedy jest w szale?

    Oczywiście to w ogóle nie jest to, co się stało, ale prawda jest w rzeczywiści bardziej przerażająca. Dokument słusznie zauważa, że 9360 konsumentów (zarówno domów prywatnych jak i budynków mieszkalnych) w Ługańsku i 43300 w Doniecku zostało dotkniętych tym sabotażem, i że doprowadziło to do niepohamowanej katastrofy w tym ostatnim, ze 117000 ludzi pozbawionymi prądu i 515000 bez wody. Co ciekawe, ten kryzys humanitarny w dużej mierze prześlizgnął się przez zachodnie media, a tylko RT i inne rosyjskie źródła konsekwentnie składały sprawozdania z tego, co się stało. Dlaczego więc Zachód milczał na temat tej tragedii? Ano dlatego, że to Kijów zniszczył rurociągi i stworzył kryzys humanitarny ze wszystkimi jego konsekwencjami czystek etnicznych. Gdy prozachodnie wojsko popełnia takie przestępstwa, a reszta świata ignoruje je, to o wiele gorzej, niż widmo rosyjskiej „inwazji”, której nigdy nie było.

    Oryginał: http://sputniknews.com/columnists/20150218/1018435327.html

    Tagi:
    Rosja, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz