22:59 12 Grudzień 2017
Warszawa+ 5°C
Moskwa+ 1°C
Na żywo
    Mark Rozowski

    Mark Rozowski: jeśli trzeba kogoś zabić w imię wiary, to jest to bezbożna wiara

    © Sputnik. Sergej Piatakow
    Opinie
    Krótki link
    0 141

    W wywiadzie dla RIA NOWOSTI Mark Rozowski, dramaturg, reżyser, kierownik artystyczny Teatru „U Nikickich Worot”, opowiedział o swoim spojrzeniu na terroryzm i pacyfizm, zbrodnię i karę, oraz kulturę jako sposób zwalczenia pokusy wojny. Rozmawiał Wiktor Chrul.

    — Pane Marku, często wspominamy przeszłość, holocoust. Ale do zabójstwa niewinnych ludzi dochodzi i dziś. Co Pana zdaniem należałoby robić z terrorystami?

    — Jestem przeciwnikiem kary śmierci, ale mam szczególny stosunek do terrorystów. Uważałem i uważam, że człowiek, który wziął do ręki broń i poszedł do niewinnych ludzi, żeby do nich strzelać i brać zakładników powinien być sądzony według prawa wojennego. Tacy ludzie powinni być rozstrzeliwani na miejscu i to powinno być uważane za akt samoobrony, a nie karę śmierci. Moja córka przeżyła koszmar zamachu na „Nord-Ost” na Dubrowce, a ja przeżyłem to jako jej ojciec. Na szczęście przeżyła, ale tam było 140 ofiar, wśród nich dzieci. Często człowiek, który bierze do ręki broń, znajduje się we władzy pozorów, którymi go zombują… Propaganda przemocy jest jak promieniowanie – niewidzialna, ale odczuwalna, przemienia człowieka w bezmózgiego zwierza.

    Hospicjum dziecięce w Kazaniu
    © Sputnik. Maksym Bogodwid
    - A gdzie „antidotum” od zombowania? 

    — To zależy od samego człowieka. Mamy obniżony poziom odpowiedzialności. Przeraża mnie, kiedy widzę w telewizji nowe tragedie na wschodzie Ukrainy i ludzie pytają „za co?”. Ludzie nie wiedzą, co z nimi zrobili i co sami robią. Są jak owce, jest ich bardzo żal, ale oni są pozbawieni poczucia współodpowiedzialności za to, co stało się na ich ziemi. Dlatego nie są w stanie rozpoznać, kto doprowadził ich do bratobójczej walki. Ci, którzy z obu stron idą z karabinami walczyć powinni wiedzieć, że spowodują śmierć cywili, którym nikt nie powiedział – po co i dlaczego… Ludzie prowadzeni są do boju, robi się z nich ofary pseudopatriotyzmu i szowinizmu. To jest utrata Boga. W tym sensie jestem zwolennikiem Tołstoja, pacyfistą. Być pacyfistą jest o wiele uczciwiej niż wzywać do wojny i do nowych bohaterskich czynów na sławę tego czy innego państwa. 

    — Niedawne wydarzenia we Francji i w Danii znów ostro postawiły pytanie o granice wolności artysty. Jak przeprowadzić „linię demarkacyjną” między wolnością twórczą i obrazą cudzych uczuć?

    — Sztuka jest wolna. W Europie jest wolna w dwójnasób, albo nawet trójnasób. Nie żyje według prawa szariatu, śmieszne jest mówienie o obrazie uczuć wierzących w państwie Woltera. Jeśli zastanowić się nad fundamentami życia duchowego, to nie zmieniają się one tak szybko, nie idą noga w nogę z życiem. W tym jest ich siła i ich słabość, dlatego, że niektóre aspekty stają się niewspółmierne, przestarzałe. 

    Dziś mamy do czynienia ze strasznym, nieludzkim atakiem ze strony radykalnego świata muzułmańskiego i na prawosławie, i na katolicyzm, na wszystkich chrześcijan. Przeinaczając Mohameta chwytają za nóż, odcinają głowy, palą żywcem tego, kogo uważają za wroga, twierdzą, że dokonują sąd z woli Allaha, a tak naprawdę Allah powinien sądzić ich za to, że zapomnieli o jego miłosierdziu. Nie tworzą miłości, ale szerzą zło. I dlatego w świecie muzułmańskim, jak mi się zdaje, już trwa rozłam, dlatego, że fanatycy błądzą i odstają od reszty ludzkości na setki lat rozwoju.

    Mark Rozowski
    © Sputnik. Sergej Piatakow
    Mark Rozowski

    — Podobnie mówi muzułmańskie duchowieństwo. Ale jego głosu terroryści nie słyszą. 

    — Jest różne duchowieństwo. Dlatego mówię o dwóch islamach: radykalnym i umiarkowanym. Jesli w islamie byłoby poważne pokajanie, jeśli by miliony muzłmanów potępiły i przeklęły tych, którzy naruszyli prawa islamu… Ale tego nie ma widać w samym ciele, w samym jądrze islamu. W tym kryje się główna różnica między nim i chrześcijaństwem. A teraz doszedłem do swojej głównej myśli. Jesli wiara jest skierowana przeciwko życiu ludzkiemu, to jest kłamliwa i grzeszna. Jeśli nie prowadzi do zbawienia, to jest poza Bogiem. Jeśli w imię idei trzeba kogoś zabić, to ta idea nie może być częścią wiary, ale jest częścią wojny, a według mnie wojna jest największym grzechem na świecie. Ludzie, którzy tego nie rozumieją, łapią za broń, sieją śmierć i prowadzeni są przez diabła. 

    — Jak przywrócić im rozum?

    — Gdybym tylko wiedział…Ale wierzę, że sposób jest. Najważniejszy i może jedyny sposób to kultura. Poraziło mnie, że ukrywając sie pod ziemią przed schwytaniem Saddam Hussein czytał „Zbrodnię i karę”. Wydaje mi się, że późno wziął się za lekturę Dostojewskiego, ale sam fakt jest poruszający. 

    Diabeł jest bardzo atrakcyjny, a Bóg często zajmuje pozycję obserwatora. Wyczekuje. Ludzie niekiedy mówią: Bóg śpi, nie widzi. Nie, Bóg nie śpi, On wszystko widzi. Ale nie działa, bo działać powinien ten, komu podarowano wolną wolę. Poszukiwanie Boga to poszukiwanie harmonii. I jesli prowadzisz te poszukiwania na scenie, w literaturze czy w ogóle w kulturze, to ładujesz tym siebie i publiczność. I nie trzeba być kaznodzieją. Dzisiejsza sztuka na ogól należy do diabła, nie ma w niej skupienia na sobie i na bliźnim, na problemie życiowym, a jest realizacja siebie z pomocą diabelskiego samoutwierdzenia, sławy, dla pieniędzy i innych pozorów, którymi tak nas kuszą.

    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz