13:21 23 Marzec 2017
Na żywo
    Minister Spraw Zagraniczych Łotwy Edgars Rinkevics (po prawej) i jego duński odpowiednik Bert Koenders na konferencji prasowej w Rydze

    Pęknięcia na fasadzie „Eurodomu”

    © AFP 2017/ ILMARS ZNOTINS
    Opinie
    Krótki link
    Oleg Sewiergin
    0 603210

    „Jedność pod znakiem zapytania”, „Dialog kontynuować, ale utrzymać sankcje”, „USA i Europa muszą być zgodne” - tego typu nagłówki wypełniły strony europejskich gazet po przeprowadzonym 6 i 7 marca w Rydze nieformalnym spotkaniu ministrów spraw zagranicznych UE.

    Wśród tematów, które zostały zaproponowane do dyskusji uczestnikom tego forum, znalazły się kwestie związane zarówno z życiem wewnętrznym Unii Europejskiej, jak i stosunkami międzynarodowymi. Jednakże zgodnie z oczekiwaniami na pierwszym miejscu pojawił się temat kryzysu ukraińskiego i związany z nim problem dalszej przyszłości antyrosyjskich sankcji.

    Według doniesień mediów spotkanie pokazało, że w tej kwestii w stanowisku Europejczyków można zauważyć coraz bardziej widoczne różnice. Być może najbardziej obrazowo wyraziła się na ten temat agencja „Reuters”, która zauważyła w swoim komentarzu, że Europa zaczyna „tracić apetyt” na wzmocnienie sankcji wobec Rosji. Oczywiście nie można mówić o całej Europie, jeśli mamy na myśli 28 państw członkowskich UE. Ale sławnego „unisono”, o którym Bruksela przez długi czas tak bardzo lubiła mówić, w Rydze nie było.

    Jednak łotewski portal internetowy „The Baltic Course” oświadczył o wykazanej przez szefów dyplomacji UE „jedności”. Być może portal miał jednak na myśli wypowiedź ministra spraw zagranicznych Łotwy Edgarsa Rinkevicsa, który na spotkaniu podkreślił, że Unia Europejska jest jednolita i że tę jedność należy utrzymać? Ale jedną rzeczą są życzenia, a inną rzeczywistość. W związku z tym, zdaniem wielu ekspertów, obecnie w Unii Europejskiej wyłaniają się trzy grupy państw, które różnią się w podejściu do kwestii stosunków z Rosją.

    Jedną z nich jest grupa „realnej polityki”. To są ci, którzy uważają porozumienia z Mińska za główne narzędzie rozwiązywania kryzysu na Ukrainie. Na czele tej grupy stoją Niemcy, których stanowisko podziela Francja i częściowo Hiszpania.

    Za to wątpliwości w związku ze zwiększeniem nacisku na Moskwę nie mają przedstawiciele „jastrzębi” — przede wszystkim Wielkiej Brytanii, a także Polski i krajów bałtyckich. Bardziej wyważone stanowisko zajmują ci, których co niektórzy zaliczają do „przyjaciół Rosji”. Są to Węgry, Austria, Cypr i częściowo Włochy. Szczególnie ostro przeciwko dalszemu rozgrzewaniu antyrosyjskiej wojny na sankcje opowiadają się nowe władze Grecji. Jak zauważył na spotkaniu minister spraw zagranicznych tego kraju Nikos Kodzias, temat Ukrainy był omawiany na posiedzeniach ministrów 14 razy. „Czy nie mamy innych problemów w Europie”, — zapytał z irytacją. Kodzias przypomniał o problemie Cypru Północnego, okupowanego przez Turcję od 1974 roku. O tym, jak powiedział minister, się milczy, chociaż Cypr jest członkiem UE, za to wzywa się do rozwiązania problemów kraju spoza Unii Europejskiej. Według Kodziasa​jest on przeciwny „podwójnym standardom”, a także sankcjom, jeżeli są podejmowane tylko dlatego, aby komuś zrobić na złość.

    W ogóle, jak wyraził się portal internetowy radia „Deutsche Welle”, spotkanie w Rydze ujawniło wyraźne pęknięcia na fasadzie elewacji zjednoczonej Europy. Przyznał to także przewodniczący Rady Europy, były premier Polski Donald Tusk. W przeddzień swojej wizyty w Stanach Zjednoczonych 9 marca oświadczył on, że na razie w UE nie można osiągnąć jedności w kwestii sankcji wobec Rosji. „Próbuje się nas podzielić”, — poskarżył się. Kto i w jaki sposób — te pytania pozostają bez odpowiedzi. Za to od gospodarza Białego Domu Tusk otrzymał pełne wsparcie. Biorąc pod uwagę nacisk na Europejczyków ze strony głównego atlantyckiego partnera, eksperci na razie nie są skłonni do żadnych złudzeń co do uznania przez Brukselę istniejących w Europie realiów. Szczególnie powściągliwy w swoich ocenach w rozmowie z nami był wicedyrektor Instytutu Analiz Politycznych i Wojskowych Aleksandr Chramczichin.

    „Realne różnice zdań są dość wyraźnie, — mówi Chramczichin. — Pytanie brzmi, co to spowoduje. Wydaje mi się, że na daną chwilę osiągnięto pewną równowagę wewnątrz UE. Oznacza to, że z jednej strony sankcji jeszcze nie można znieść, ale z drugiej strony nie można ich już rozszerzyć.”

    Co do rzekomej „rosyjskiej agresji”, to przecież właśnie kijowski reżim ma na rękach krew tysięcy zabitych przez niego własnych obywateli. Prędzej czy później będzie musiał za to odpowiedzieć. W tym także ci, którzy zachęcali prawdziwego przestępcę.

    Przy okazji, dopiero co Kijów ogłosił przerwanie wycofania ciężkiej broni, co było przewidziane w porozumieniach z Mińska. Co także trzeba było dowieść.

    Zobacz również:

    Basurin: Kijów koncentruje sprzęt i żołnierzy w pobliżu linii frontu
    Kijów nie wycofa całego ciężkiego uzbrojenia z linii frontu
    Tagi:
    Unia Europejska, MSZ, Edgars Rinkevics, Nikos Kodzias, Donald Tusk, Łotwa
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz