03:31 15 Grudzień 2017
Warszawa+ 2°C
Moskwa+ 1°C
Na żywo
    Sahra Wagenknecht

    Sahra Wagenknecht: Pod hasłami wolności i demokracji USA walczą o surowce

    © AP Photo/ Hermann J. Knippertz
    Opinie
    Krótki link
    21297

    W kwestii antyrosyjskich sankcji Europie nie warto byłoby znów działać na swoją niekorzyść, uważa pierwsza wiceprzewodnicząca frakcji „Die Linke” w Bundestagu Sahra Wagenknecht.

    W rozmowie ze „Sputnikiem” Wagenknecht powiedziała, dlaczego Stany Zjednoczone i ukraińskie władze są zainteresowane działaniami wojskowymi na Ukrainie i dlaczego USA zawsze walczą przeciwko dyktatorom właśnie tam, gdzie realizują własne interesy gospodarcze.

    Na ostatnim szczycie UE omawiano sankcje przeciwko Rosji. Ich termin wygasa latem, a prawdopodobieństwo, że sankcje zostaną wydłużone, jest duże. Jak Pani ocenia tę sytuację?

    Moim zdaniem to jest absurd. Od samego początku uważałam sankcje za błąd. Nie będzie lepiej, jeśli one zostaną przedłużone. Ponadto kwestia sankcji została związana z procesem w Mińsku. Jestem za realizację postanowień z Mińska oraz za tym, aby niemiecki rząd nalegał na kontynuowanie tej drogi. Ale ktoś próbuje podważyć tę umowę i proces pokojowy — przede wszystkim mam na myśli dostawców broni i doradców wojskowych z USA i Wielkiej Brytanii. Jeśli na to wszystko reagować sankcjami, to wkrótce będziemy mieć tylko sankcje gospodarcze. To nie jest rozsądna strategia.

    Czy twierdzi Pani, że sankcje niosą więcej szkody niż pożytku?

    W pierwszej kolejności one szkodzą europejskiej gospodarce, szkodzą gospodarce Niemiec. USA doskonale ułożyły się w tej sytuacji. One i tak nie miały silnych więzi gospodarczych z Rosją. Wiadomo także, że USA są bardzo zainteresowane wyparciem rosyjskiego gazu z Europy, bo tylko wtedy będą w stanie sprzedawać swój o wiele droższy gaz łupkowy. Tutaj są zaangażowane konkretne interesy gospodarcze. Wierzę, że Europa nie jest tak głupia, aby znów działać na swoją niekorzyść. Sankcje gospodarcze są wyraźnie sprzeczne z interesami Europy.

    Przemawiając niedawno w Bundestagu powiedziała Pani również, że zamiast nakładać sankcje wobec Rosji warto byłoby nałożyć sankcje przeciwko Stanom Zjednoczonym i Wielkiej Brytanii. Jak mogłaby Pani je uzasadnić?

    Widzę, kto jest zainteresowany porozumieniami z Mińska, kto chce podążać drogą pokojową, a kto jest zainteresowany kompleksowymi działaniami wojennymi. Na przykład, w Stanach Zjednoczonych już się nie omawia, a praktycznie postanowiono wysłać doradców wojskowych i broń na Ukrainę. Broń jest już dostarczana, a dostawy prawdopodobnie będą się zwiększać. To oczywiście nie sprzyja procesowi pokojowemu, lecz go torpeduje.

    Na początku tego tygodnia Izba Reprezentantów przyjęła rezolucję, która żąda od prezydenta Obamy dostaw śmiercionośnych broni dla Ukrainy. Czy Obama zdecyduje się na to i jakie będą tego konsekwencje dla Ukrainy?

    W tej kwestii Obama do tej pory próbował prowadzić równomierną politykę. Na razie nie mam poczucia, aby rwał się do dostaw broni. Jest na niego wywierany nacisk. A tak zwaną broń nie służącą do zabijania już dostarczano. Dlatego uważam za oczywiste, że w USA istnieją potężne siły, które chcą podważyć proces pokojowy i wolą zwiększyć wpływ wojskowej retoryki. Podobne nastroje można zaobserwować także w kręgach ukraińskiego rządu. Słychać stamtąd głosy, które w rzeczywistości trudno uznać jako silne poparcie dla umowy z Mińska i procesu pokojowego.

    Dokument Izby Reprezentantów mówi o tym, że niezależna, demokratyczna i robiąca postępy Ukraina odpowiada interesom Stanów Zjednoczonych. Jaki sens kryje się pod tymi słowami?

    Jest to zwykły frazes. Gdy USA mówią o demokracji i prawach człowieka, zazwyczaj skupiają się na interesach gospodarczych i na prawie do wydobycia surowców. Ukraina nie jest wyjątkiem. Wiadomo także, że zięć amerykańskiego wiceprezydenta jest członkiem rady dyrektorów ukraińskiej spółki gazowej. Wiadomo, że amerykańskie, a także nawiasem mówiąc brytyjskie koncerny, interesują się ukraińskimi złożami gazu łupkowego. Koncerny rolne również pragną mieć dostęp do Ukrainy, jej żyznych ziem. Zamierzają eksploatować Ukrainę. Wątpię, że jest to w interesie jej ludzi i naprawdę sprzyja polityce pokojowej i społecznej.

    Czy to oznacza podwójne standardy?

    Widzimy to w wielu decyzjach USA w polityce zagranicznej. Irak też był okupowany w celu zniszczenia nieistniejącej broni masowego rażenia. Czy to nie zadziwiające, że USA zawsze walczą przeciwko dyktatorom właśnie tam, gdzie one realizują interesy gospodarcze i dobrze współpracują z dyktatorami w innych regionach, na przykład w Arabii Saudyjskiej. Tak więc „dwulicowość” to jeszcze dość przyjazny opis.

    Premier Ukrainy Jaceniuk powiedział, że z powodu konfliktu gospodarka kraju skurczyła się o jedną czwartą. Jak możemy pomóc jej stanąć na nogach?

    Problemem jest to, że ukraińska gospodarka poniosła ogromne straty nie tylko przez wojnę, ale także przez odepchnięcie Ukrainy od współpracy z Rosją. Przemysł ciężki na wschodzie Ukrainy ma swoje rynki zbytu w Rosji, a nie w UE. I nie znajdzie on rynków zbytu w UE. Jeśli zerwie się i zniszczy więzi gospodarcze z Rosją, to Ukraina nie ma perspektyw. To, czego kraj naprawdę potrzebuje, to powrót do wspólnej przestrzeni gospodarczej. To nie wyklucza współpracy gospodarczej z UE, ale nie kosztem konfrontacji z Rosją. Ukraina powinna, tak jak poprzednio, pracować w obu kierunkach. A teraz przede wszystkim potrzebuje ona pokoju, konieczne są inwestycje, reindustrializacja. Ale przyznane teraz ramowe warunki MFW nie przyczyniają się do takiego rozwoju. Wszystko, co znajduje się w tych warunkach, jeszcze bardziej zwiąże i zadusi kraj.

    Zobacz również:

    Szef Parlamentu Europejskiego: kryzys ukraiński to sprawa Europy, a nie Stanów Zjednoczonych
    Tagi:
    Bundestag, Die Linke, Sahra Wagenknecht, Niemcy, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz