16:39 21 Lipiec 2017
Warszawa+ 21°C
Moskwa+ 22°C
Na żywo
    Kraków, Plac Mariacki

    "To, co się stało, to jest chwilowa słabość środowisk uniwersyteckich, które uległy zastraszeniu"

    © Sputnik. Władimir Rodionów
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    0 850587

    Zaplanowany na 31 marca wykład ambasadora Rosji w Polsce Siergieja Andrejewa na Uniwersytecie Jagiellońskim został odwołany „w związku z bardzo niezręczną sytuacją”. Profesor UJ Anna Raźny uważa to za zdradę starej tradycji uczelni –zasady „rozum przed siłą”.

    Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego profesor Wojciech Nowak poinformował o rezygnacji z wykładu ambasadora Rosji w Polsce Siergieja Andrejewa. Przeprosiny pana rektora ze zrozumieniem zostały przyjęte w związku z bardzo niezręczną sytuacją i ambasada wyraziła współczucie kierownictwu Uniwersytetu. O opinię na temat zaistniałej sytuacji korespondent radia „Sputnik” Leonid Sigan zapytał profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego Annę Raźny:

    — Ja wyrażam współczucie władzom mojej uczelni, — powiedziała profesor Raźny. Odkąd pamiętam, ona zawsze była przestrzenią dialogu i debaty publicznej, w której brały udział różne strony. To była piękna, stara tradycja, w której zawsze przestrzegano zasady "Plus ratio quam vis" czyli „rozum przed siłą”.

    Ta zasada ułatwiona została w latach 70-80 ubiegłego wieku, dzięki filozofii dialogu, który rozwijali w Krakowie wybitni filozofowie tacy jak Karol Wojtyła, późniejszy papież, obecnie święty, oraz Józef Tischner i jego środowisko. Byliśmy nastawieni na dialog, my, badacze kultury rosyjskiej, rusycyści. Ja należałam wówczas do grona młodszych badaczy i byliśmy nastawieni na to, aby prowadzić dialog również z komunistami. Profesor Ryszard Dłużny ukazywał nam wszystkie elementy rosyjskiej kultury, w tym również jej zakorzenienie w chrześcijaństwie. Stworzył on szkołę dialogu z Rosją. Ja myślę, że to nie zostało zaprzepaszczone.

    To, co się stało, to jest chwilowa słabość Polski, i chwilowa słabość środowisk uniwersyteckich, które uległy zastraszeniu. Co się stało? Zapowiadane były akcje protestacyjne przede wszystkim ze strony, tych, którzy związani są z Ukrainą. To są studenci ukraińscy, studiujący w Polsce, są to różne środowiska związane z tą akcją dozbrajania Ukrainy. Im dialog przeszkadza. Dialog i pozycja w tym dialogu ”rozum przed siłą” przeszkadzają tym ludziom. To jest ich chwilowa słabość i Polski, i Uniwersytetu, który, jak się okazało, został zmuszony do ustąpienia właśnie przed siłą.

    Zrezygnowano z tej zasady, że prowadzimy dialog, prezentujemy nasze poglądy, tak jak tego uczył Michaił Bachtin, pokazując Dostojewskiego jako mistrza dialogu polifonicznego, w którym każdy winien wziąć udział na równych prawach. Nie na prawach ograniczonych przez jakąś partię polityczną, czy jakieś stronnictwo, różne fobie, a w tym wypadku rusofobię.

    Myślę, że jest to chwilowa słabość, że wrócimy do tej pięknej tradycji, a Polska uspokoi się i nadejdzie okres spokoju, który jest konieczny dla rozwoju nauki, kultury i relacji z Rosją.

    Współprzewodniczący Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych Adam Rofield
    © AFP 2017/ Pier Paolo Cito
    Osobiście ubolewam, że nie dojdzie do spotkania. Miałam zamiar w nim uczestniczyć i podnieść sprawę dialogu i pięknej tradycji kontaktów z Rosją. Szkoda, że nastąpiło swojego rodzaju cofnięcie. A przecież osiągnięcia w tym dialogu były ogromne. Uniwersytet Jagielloński prowadził taki dialog między innymi z Uniwersytetem im. Łomonoswa, najstarszym rosyjskim uniwersytetem. Na spotkaniach mówiliśmy o fundamentach naszych relacji między Polską i Rosją. I były już konkluzje, wspaniałe i piękne, że wiele nas łączy. Przede wszystkim łączą nas wysokie wartości, które zawsze powinny być ponad polityką.

    Wierzę, że ten dialog z uczonymi rosyjskimi, dialog z Uniwersytetem im. Łomonosowa, w którym ja także uczestniczyłam, będzie wznowiony, i że krakowska uczelnia powróci do tej tradycji debaty publicznej, w której każdy ma prawo zabrać głos i nie może być w tym prawie ograniczany.

    Mam nadzieję, że polityka przestanie krępować swobodny rozwój wymiany naukowej, kulturalnej, że również te konflikty, które mają miejsce na świecie, i obecnie wojna domowa na Ukrainie, zostaną wyciszone. Również „Porozumienie Mińskie” będzie do końca urzeczywistnione, że ono da nam dodatkowo impuls do dialogu, do powrotu do naszych wspaniałych tradycji w relacjach wzajemnych.

    Myślę, że to chwilowe załamanie. Uniwersytet Jagielloński został poddany presji, w której też uczestniczyli politycy. Nagonka z wyprzedzeniem miała przeszkodzić temu spotkaniu. Być może doszłoby do jakiś wydarzeń, które by przeszkodziły, przyniosły złą sławę dialogowi. Dialog musi mieć atmosferę, nie może odbywać się pod presją siły, powiedziałabym nawet pod presją militarną. Przejazd konwoju amerykańskich pojazdów opancerzonych przez Polskę, obecnie przez Czechy, jest też pokazem siły. Życie publiczne w Polsce toczy się w atmosferze zastraszania, pokazywania tej siły. Ta siła została zademonstrowana też Uniwersytetowi Jagiellońskiemu.

    List w prasie, debata w prasie, która wyprzedzała spotkanie z panem ambasadorem, są przejawem demonstrowania siły. To chęć pokazania, kto tu rządzi? Przypuszczam, że to politycy, zwolennicy banderowskiej Ukrainy chcieli pokazać siłę. Ci, którzy zapowiadali protesty, gwizdy, mające przeszkodzić w tym spotkaniu. Być może to przede wszystkim jest siła ukraińskich studentów, których jest dużo. Polscy studenci nie przeważaliby w tej demonstracji, i to nie oni, na pewno, inicjowali wstępną debatę na temat spotkania z panem ambsadorem FR. Inicjatorzy wywodzą się ze świata polityki.

    Tagi:
    dialog, Rosja, Wojciech Nowak, Siergiej Andriejew, Kraków, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz