13:56 16 Grudzień 2019
Chińskie czołgi w bazie Shenyang

Chiny nie będą handlować bronią jak tanimi bułeczkami

© Zdjęcie : US Department of Defense / US Air Force Staff Sgt. D. Myles Cullen
Opinie
Krótki link
0 354
Subskrybuj nas na

Według danych Stokholmskiego Instytutu Badania Problemów Świata (SIPRI), Chiny za zeszły rok osiągnęły trzecie miejsce na świecie po USA i Rosji pod względem eksportu broni. Sukcesy Chin w dziedzinie produkcji broni i eksportu sprzętu wojskowego rodzą na Zachodzie mroczne prognozy.

„Co się stanie, jeśli Chiny napełnią świat tanimi samolotami i okrętami bojowymi?” – takie pytanie zadaje, między innymi, amerykańskie pismo «Foreign policy». Na ile uzasadnione są obawy związane ze wzrostem sprzedaży chińskiej broni na świecie? Na to pytanie odpowiada ekspert Centrum Analizy Strategii i Technologii Wasylij Kaszyn. 

Mroczne prognozy biorą się z tego, że chińska broń jest tania, a jej poziom techniczny, w odróżnieniu od minionych lat, jest porównywalny z poziomem wiodących producentów światowych. Jednocześnie zakłada się, że Chiny zamierzają sprzedawać broń na prawo i na lewo. 

Reputacja Chin na światowym rynku broni była stworzona w latach 80-ych. Wówczas zakłady chińskiego przemysłu wojskowego zetknęły się z gwałtownym spadkiem zamówień krajowych i próbowały wyżyć poprzez eksport. Wartość siły roboczej w Chinach była niezwykle niska, nawet w porównaniu do innych państw rozwijających się. Chiny zachowały stworzone w latach 1950-70-ych proste systemy broni. Zdobyły reputację państwa, które gotowe jest handlować bronią na prawo i lewo oraz zdolne jest dostarczać masowe partie sprzętu wojskowego po niskich cenach. 

Bez względu na gwłatowny spadek chińskiego eksportu broni w latach 90-ych i na początku 2000-ych, stworzona reputacja zachowała się. Jednocześnie ekonomiczne i polityczne czynniki, które przyczyniły się do jej powstania, już dawno zniknęły. 

Przede wszystkim nie ma żadnych przyczyn, aby chińska broń była niezwykle tania. Pensje w chińskim przemyśle szybko rosną. W poszczególnych sektorach chińskiego przemysłu obronnego, na przykad w lotniczym i rakietowym, pensje sięgają poziomu państw Europy Wschodniej i nadal rosną. Rosną również ceny wynajmu pomieszczeń, energii elektrycznej i usług komunalnych. Rośnie import w sferze wykorzystywanych w przemyśle obronnym materiałów i surowców. 

Cena wczesnych modyfikacji myśliwców J-10A zbliżała się do 30 milionów dolarów. To porównywalne z ceną ciężkiego i silnego rosyjskiego dwusilnikowego myśliwca MiG-29SMT. A raczej było porównywalne do momentu ubiegłorocznej  dwukrotnej dwaluacji rubla, która spowodowała, że rosyjska produkcja stała się jeszcze tańsza. Tegoroczny seryjny J-10B powinien być znacznie droższy. 

Ponadto chiński przemysł obronny zależy w poważny sposób od eksportu broni. Chiński budżet wojskowy sięga 144 miliardów dolarów i nieco mniej niż 1/3 wydawana jest na zakup seryjnego sprzętu i broni. Poszczególne pozycje budżetu wojskowego przeznaczają znaczne sumy na nowe opracowania. W porównaniu z tymi sumami eksport wojskowy jest nieznaczny. 

Wreszcie, chiński system kontroli eksportowej stał się znacznie surowszy. W tej chwili dowolna transakcja w zakresie eksportu broni wymaga przejścia dość skomplikowanego, trzystopniowego systemu akceptacji. Chińskie podejście do eksportu jest w tej chwili o wiele bardziej powściągliwe niż niegdyś. 

Chiński eksport broni w najbliższych latach będzie raczej wzrastać. Ale to będzie planowy proces, ściśle związany ze wzrostem chińskiego politycznego i gospodarczego wpływu w różnych częściach świata. Eksport broni będzie nadal dla Chin nie tyle celem samym w sobie, co narzędziem umocnienia prestiżu i wpływu nowego mocarstwa. 

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

WSJ: Chiny prowadzą mądrą grę ściągając na swoją stronę sojuszników USA
Rosja postanowiła dołączyć do chińskiego odpowiednika MFW
Diplomat: postęp Rosji i Chin w kosmosie wzbudza strach Pentagonu
Tagi:
broń, Wasylij Kaszyn, Chiny
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz