12:53 30 Kwiecień 2017
Na żywo
    Znicze przed Pałacem Prezydenckim na znak pamięci o ofiarach katastrofy prezydenckiego samolotu Tu-154

    Ambiwalencja władzy wykonawczej przyczyną katastrofy smoleńskiej

    © AP Photo/ Markus Schreiber
    Opinie
    Krótki link
    Peter S. Rieth
    Śledztwo smoleńskie (81)
    0 1076433

    Tragedia smoleńska miała dwie przyczyny: jedną konstytucyjną, drugą wojskową. Pierwsza przyczyna tragedii polega na braku jednolitej władzy wykonawczej umiejscowionej w konstytucji Polski. Druga przyczyna polega na braku adekwatnych sił powietrznych mogących zapewnić polskiemu Prezydentowi bezpieczny transport.

    Pierwsza przyczyna katastrofy unaoczniła się w postaci jawnego konfliktu pomiędzy ówczesnym prezydentem Polski Lechem Kaczyńskim i premierem Donaldem Tuskiem przed tragedią smoleńską. Konflikt ten mógł powstać na skutek dwuwładzy wykonawczej zawartej w konstytucji Polski, która ustawiła urząd Prezydenta naprzeciwko urzędu Premiera i musiała skończyć się podobnie do losów założycieli Republiki Rzymskiej, Romulusa i Remusa. Druga zaś przyczyna katastrofy unaoczniła się w smutnej historii polskiego lotnictwa wojskowego, które 20 lat po odbudowie III RP wciąż polegało na technologii i logistyce radzieckiej. Obydwie przyczyny łączy to, że brak jednolitej władzy wykonawczej w polskiej konstytucji skutecznie zahamował wszelkie możliwości na rzecz modernizacji polskiej prezydenckiej floty powietrznej. Mamy teraz piątą rocznicę katastrofy, a prezydent RP do dziś nie doczekał się bezpiecznej floty powietrznej.

    Niektórzy stwierdzą, że obarczanie winą za katastrofę smoleńską konstytucji Polski jest nie na miejscu, że przecież w wielu państwach europejskich istnieje „kohabitacja” pomiędzy prezydentem i premierem oraz pewne ambiwalencje w zakresie władzy wykonawczej. Niektórzy mogą nawet stwierdzić, że sądząc po skutkach jednolitej władzy wykonawczej w Stanach Zjednoczonych w postaci „imperialnej prezydentury”, nie należy w ogóle dążyć do ujednolicenia władzy wykonawczej w państwie. Owe głosy przekonywałyby nas, że systemu proporcjonalnej reprezentacji parlamentarnej nie da się połączyć z jednolitą władzą wykonawczą, a jedynie z podziałem na premiera jako głowę rządu i prezydenta jako głowę państwa.  

    Jednak przegląd ustrojów panujących w wielu państwach europejskich skłania do wniosku, że władza wykonawcza w tych państwach jest o wiele bardziej precyzyjnie zdefiniowana, aniżeli w Polsce. Jej zakres w Anglii, we Francji czy w Niemczech określa bogata historia prawna oraz obyczajowa.  Polska konstytucja jest względnie świeża, więc nie można mówić o bogatej historii obyczajów politycznych ani też prawnych. Sławna „bitwa o fotel” pomiędzy prezydentem Kaczyńskim i premierem Tuskiem najlepiej ilustruje tę wadę. Polska praktyka konstytucyjna dopiero się rodzi; gdyby konstytucja RP ustanowiła jednolitą władzę wykonawczą z jasnymi kompetencjami, ów poród byłby zapewne mniej bolesny dla narodu. Póki co, efektem dwuwładzy wykonawczej był dramat podobny do starożytnego Rzymu, w którym dwaj bracia założyciele, Romulus i Remus, zamiast współdziałać dla dobra rzeczypospolitej, wszczęli między sobą krwawą bitwę, która musiała skończyć się śmiercią jednego z nich. 

    Polacy wyobrażają sobie, że konflikt podobny temu, jaki miał miejsce między premierem Tuskiem i prezydentem Kaczyńskim, już więcej się nie powtórzy. Polacy chcieliby wierzyć, że przed takim losem uchroni ich albo interes partyjny w przypadku trwałych rządów jednego obozu politycznego, albo po prostu dobre maniery mężów stanu. Jednak, gdybyśmy mogli liczyć na interes własny lub dobre maniery, nie musielibyśmy w ogóle pisać konstytucji, a co dopiero wpisywać do konstytucji trójpodział władzy na wykonawczą, ustawodawczą i sądowniczą. Jak mawiał autor amerykańskiej konstytucji James Madison, „gdyby człowiek był aniołem, prawo byłoby zbędne.” 

    Sąd Najwyższy w Polsce wprawdzie coś oznajmił na temat zakresu władzy wykonawczej w polskiej konstytucji, niemniej jednak polskie prawo nie dopuszcza precedensu, a polityka tym bardziej, a zatem wykluczyć przyszłych konfliktów o takiej sile jak ten, który doprowadził do katastrofy smoleńskiej nie możemy, chyba, że Polska gruntownie skoryguje ustawę zasadniczą i wprowadzi jasną i klarowną jednolitą władzę wykonawczą. Jestem zdania, że im dłużej trwać będzie dwuwładza wykonawcza w polskiej konstytucji, tym dłużej Polska będzie słabym państwem, niezdolnym do prowadzenia długofalowej polityki międzynarodowej. Nie mając własnej silnej władzy wykonawczej, państwo polskie zdane będzie na podporządkowanie się tym państwom europejskim, w których taka silna władza wykonawcza istnieje i działa sprawnie. 

    Niektórzy samozwańczy miłośnicy wolności i swobody może i teraz stwierdzą, że dwuwładza wykonawcza, która sprawia, że państwo jest słabe, jest rzeczą dobrą, bo państwo, które jest silne może zagrozić wolności obywateli. Jest to kompletny absurd wymyślony przez współczesnych liberałów, którzy nie rozumieją myśli liberalnej. Wszyscy wielcy liberalni myśliciele, od Monteskiusza po Madisona, dążyli do zabezpieczenia wolności nie poprzez stworzenie państwa, które jest wewnętrznie podzielone, tylko poprzez stworzenie państwa ograniczonego. Jest kolosalna różnica pomiędzy państwem ograniczonym a państwem podzielonym wewnętrznie. Trójpodział władzy nie jest podziałem każdej poszczególnej władzy. W Stanach Zjednoczonych i w Europie Zachodniej, (a nawet w Rosji!), nie odnajdujemy np. dwóch Sądów Najwyższych, lub dwóch parlamentów. Czemu więc ma być czymś chwalebnym, że Polacy posiadają dwa urzędy ambiwalentnej władzy wykonawczej? 

    Sam Machiavelli słusznie radził, że książę powinien rządzić „uno solo”, czyli samemu. Współczesna doktryna władzy wykonawczej, która panuje w konstytucji amerykańskiej, i która w wielkim stopniu inspiruje silną władzę wykonawczą w wielu państwach europejskich, ma swoje korzenie właśnie w myśli politycznej Machiavelliego. Ten fakt może budzić niepokój wśród liberalnych miłośników wolności, z uwagi na niesławę otaczającą floreńskiego doradcę tyranów. Jednak uwielbiany przez Machiaveliego starożytny grecki myśliciel Ksenofont również doradzał tyranom; a treścią jego rady była prosta propozycja: tyran, który dzierży samowładztwo odnajdzie swoją chwałę i korzyść w chwale i korzyści swojego państwa. Najwięksi mężowie stanu współczesnego świata korzystali z bogatego zakresu władzy wykonawczej w imię dobra wspólnego, i tym samym do dzisiaj są pamiętani jako wybitni. Ci zaś, którzy działali w ramach dwuwładzy wykonawczej są zapomniani, a ich dzieła pozostają nieznane, lub też polegli w skutek walk wewnętrznych. 

    Tragedia smoleńska, śmierć prezydenta Kaczyńskiego oraz poprzedzająca ją wojna na górze między polskim premierem i polskim prezydentem jest kolejnym bardzo dobitnym przykładem tego, dlaczego państwa, w których nie ma jednolitej i klarownej władzy wykonawczej skazane są na podziały wewnętrzne i słabość zewnętrzną. Fakt, iż w piątą rocznicę katastrofy smoleńskiej polskie elity polityczne szukają winy w Rosji zamiast naprawić swoją wadliwą konstytucję jest wstydliwy. Fakt, że państwo polskie, które nie zdobyło się na zakup bezpiecznej floty powietrznej dla głowy państwa udziela kredytów Ukrainie i rości sobie prawo do mocarstwowych ambicji wschodnich jest  żałosny. Im dłużej polskie elity szukać będą winy za katastrofę smoleńską w Rosji zamiast budować silne państwo i silnego prezydenta, tym dłużej Polska będzie słaba.

    Tematy:
    Śledztwo smoleńskie (81)

    Zobacz również:

    Katastrofa smoleńska: trzeba odejść od absurdalnych teorii spiskowych
    W Smoleńsku uczczono pamięć ofiar katastrofy Tu-154
    Polska: 5. rocznica katastrofy smoleńskiej
    Tagi:
    katastrofa smoleńska, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz