01:45 24 Wrzesień 2017
Warszawa+ 14°C
Moskwa+ 6°C
Na żywo
    Konrad Rękas

    Zwrot Kresów: Czy Ukraina zapłaci wystawione rachunki?

    © Zdjęcie: Facebook
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    573071408

    O tym i o innych problemach nowo powstałej organizacji "Restytucja Kresów" korespondent radia "Sputnik" Leonid Sigan rozmawia z jej liderem Konradem Rękasem.

    — Panie redaktorze, powstała organizacja „Restytucja Kresów". Pan stanął na jej czele. Jakie cele ona stawia sobie?

    — Inicjatywa restytucji polskiego mienia na Kresach, to inicjatywa stworzenia swojego rodzaju powiernictwa kresowego. Organizacji, która będzie niosła przede wszystkim pomoc prawną i będzie doradcą dla Polaków, dawnych właścicieli majątków na Kresach, a w istocie właścicieli, którzy w sposób prawny być nimi nigdy nie przestali.

    Sprawa ta kształtowała się już od dłuższego czasu, a zwłaszcza od momentu, w którym obecne władze w Kijowie, decydując się na stowarzyszenie ze strukturami europejskimi, zadeklarowały i podjęły już pewne zobowiązania, które otwierają drogę do uznania europejskich standardów, jeśli chodzi o poszanowanie prawa własności. Co więcej, również w świetle prawa obowiązującego wcześniej, Polscy Kresowianie, a więc ci, którzy zostali drogą wymiany ludności czy przesiedleń pozbawieni swoich dawnych miejsc zamieszkania na Kresach, nie uzyskali zadośćuczynienia, przewidzianego prawem.

    Otóż, zawierając tak zwane układy republikańskie jeszcze w czasach Związku Radzieckiego w latach czterdziestych zarówno Warszawa jak i Kijów uzgodniły, że po stronie państwa przyjmującego ta rekompensata będzie udzielona przesiedleńcom. I nic takiego nie nastąpiło. Nie załatwiły tej sprawy tzw. ustawy o mieniu zaburzańskim, o rekompensatach za pozostawione mienie. W obu redakcjach z 1943 i 45 roku wykluczały one bardzo duże, znaczące grupy potomków tych polskich właścicieli. W ogóle nie uwzględniały niektórych sytuacji prawnych, jak na przykład kwestia majątków wywłaszczonych w okresie 1939-41, czyli w okresie włączenia ziem kresowych do Ukrainy i Białorusi. Jednym słowem, były to ustawy niedoskonałe, uniemożliwiające potomkom przesiedleńców ubieganie się o odszkodowanie. Obecnie fakt, że Ukraina zdecydowała się przyjąć na siebie zobowiązania europejskie, stawia przed nią nowe wyzwania.

    W ciągu dziesięciu laty, kiedy nowelizowano ustawę o mieniu zaburzańskim, dokonywano szacunków majątków pozostawionych przez Polaków na Kresach, a przypomnę, że mówimy tutaj nie tylko o wielkich majątkach, o ziemianach. Wręcz przeciwnie, znaczącą część tych majątków stanowiła drobna własność, chłopska, szlachty zagrodowej, urzędników, nauczycieli, kolejarzy, mieszkańców polskich większych miast, ale także polskich wsi, których na Kresach, zwłaszcza na Wołyniu było wiele. Otóż, wartość tego majątku według obecnych cen rynkowych wynosi około pięciu miliardów dolarów. Przesiedleni na tereny polskie to co najmniej 1.200.000 osób. Po kilku miesiącach, a właściwie tygodniach intensywnych przygotowań już teraz wiemy, że około 120-150 tysięcy osób jest w stanie udokumentować swoją własność na Kresach w sposób wymagany na potrzeby postępowania sądowego, czy w Polsce, czy też na Ukrainie. Czyli wykazać się umowami, aktami własności, te osoby figurują ciągle w księgach wieczystych.

    — Jakie są szanse, że roszczenia mogą być uhonorowane przez sądy?

    — W tym przypadku domagamy się od władz w Kijowie prostych konsekwencji. Jeśli deklarują europejską ścieżkę rozwoju, muszą uznać europejskie standardy, w tym kwestię podstawową, że własność jest święta. Będą kolejne etapy działania. Pierwszy etap, który dokonuje się teraz, to zebranie informacji i materiałów, pozwalających na występowanie z pozwami indywidualnymi i zbiorowymi wobec państwa ukraińskiego. Będziemy pozywać państwo ukraińskie, domagając się zwrotu majątków lub wypłaty ekwiwalentów pieniężnych według wartości rynkowej. My i nasi prawnicy będziemy stawać przed sądami ukraińskimi.

    Gaz
    © Sputnik. Aleksandr Demijanczuk
    Jednocześnie, w związku z faktem, że zawierając układy stowarzyszeniowe z Unią Europejską Ukraina uznała również pewną równorzędność systemów prawnych, komplementarność tych systemów prawnych, będziemy stawać przed sądami zarówno w Polsce jak również w tych państwach, których teraz są obywatelami ludzie pozbawieni własności, mówimy o obywatelach Stanów Zjednoczonych, Australii i innych państw. Jesteśmy w kontakcie z podobnym środowiskami, które funkcjonują i organizują się w Rumunii, Bułgarii, na Węgrzech, Czechach, Słowacji, wszędzie tam, gdzie mieszkają dawni właściciele i przesiedleńcy z Ukrainy.

    Kolejnym etapem będzie też pójście do sądów w tych krajach, na przykład Stanach Zjednoczonych, gdzie pozwać można dowolne państwo świata, czy też do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

    —  Proszę mi powiedzieć, czy Pan jest realistą czy romantykiem, wierzącym, że obecne władze Ukrainy zechcą się przystosować do prawa unijnego?

    Amerykańscy żołnierze przy systemie rakietowym Patriot w bazie wojskowej Morąg w Polsce
    © AFP 2017/ WOJTEK RADWANSKI
    — No cóż, jestem spokojnym realistą. W tym przypadku chciałbym wykazać też, łagodnie mówiąc, niekonsekwencję, by nie rzec, nieuczciwość ze strony władz w Kijowie. Oczywiście, można się spodziewać, że te deklaracje, które zawierano przed stowarzyszeniem ze wspólnotami europejskimi są traktowane w Kijowie, jak wszystkie inne deklaracje, które zgłaszają oni przy okazji trwających walk, a więc jako czystą propagandę bez konsekwencji prawnych. Niemniej jednak, w europejskim systemie prawnym słowa zapisane, a zwłaszcza deklaracje, mają swoje znaczenie.

    Na tym właśnie polu będziemy chcieli przygwoździć władze kijowskie, aby powiedziały wprost, czy chcą mieć tylko europejską pozłotkę, a w środku zostać dzikim krajem, rządzonym przez oligarchów i banderowców, czy też uznają, że prawo to jest to, co odróżnia ich upadłe państwo od systemów prawdziwie europejskich i praworządnych.

    Powtarzam jeszcze raz, to jest sprawdzian. W pulach polskich roszczeń jest 5 miliardów dolarów. Unia Europejska ładuje w ten reżim miliardy dolarów i miliardy euro, a więc stać go na to, aby zapłacić za dawne długi, a nie kupować broń przeciwko własnym obywatelom.

    Zobacz również:

    Jaceniuk: Ukraina jest krajem-zwycięzcą w II wojnie światowej
    Ukraina nie zniesie odcięcia gospodarczego od Rosji
    Poroszenko: Ukraina będzie unitarną, z ukraińskim jako jedynym językiem państwowym
    Ukraina w ciągu jednego dnia zmieniła swoją rolę w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej
    Ukraina: polowanie na obywateli, „którym podoba się Rosja”
    Polska wysyła konwój humanitarny do Donbasu
    Polska: 5. rocznica katastrofy smoleńskiej
    Polska zapewni Ukrainie kredyt w wysokości 100 milionów euro
    Bronisław Komorowski: Polska poprze zniesienie wiz do UE dla Ukrainy
    Ambiwalencja władzy wykonawczej przyczyną katastrofy smoleńskiej
    Tagi:
    Konrad Rękas, Białoruś, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz