01:30 24 Wrzesień 2017
Warszawa+ 14°C
Moskwa+ 6°C
Na żywo
    Flagi Polski

    Dlaczego Polski nie zapraszają na rozmowy na temat Ukrainy?

    © Zdjęcie: roovuu
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    0 28351213

    W rozmowie z korespondentem radia"Sputnik" Leonidem Siganem polski politolog doktor Robert Potocki komentuje polsko-niemieckie rozmowy w Warszawie i ich znaczenie w europejskim kontekście.

    —  Polsko-niemieckie konsultacje na szczeblu rządów odbyły się w Warszawie. Tematów negocjacyjnych było dużo, nie będę ich wyliczał. Na co Pan, z punktu widzenia geopolityki zwrócił szczególną uwagę?

    — Konsultacje polsko-niemieckie odbyły się w cieniu szczytu unijno-ukraińskiego, który miał miejsce w Kijowie, to po pierwsze. Po drugie, chciałbym zwrócić uwagę na zbliżający się szczyt Partnerstwa Wschodniego w Rydze. Jest to pewnego rodzaju eufemizm. Trudno mówić o konsultacjach, skoro, tak naprawdę, polityka polska w okresie prezydentury pana Komorowskiego jest przedłużeniem  do pewnego stopnia polityki Berlina. Za czasów obecnego prezydenta, Polska w ramach Unii Europejskiej, jak też na arenie europejskiej, jako samodzielny podmiot nie rozgrywa żadnej niezależnej polityki. W zasadzie, wpisuje się w kanon polityki Berlina. Pewna doza autonomii, w kontekście, na przykład, antagonizowania Rosji jest oczywiście dozwolona. Ale to służy więcej antagonizowaniu, natomiast w żaden sposób nie przynosi realnych korzyści ani Unii Europejskiej, jako całej, ani też Polsce.

    — Jednocześnie z pobytem pani Merkel w Warszawie w „Gazecie Wyborczej" ukazał się wywiad ministra spraw zagranicznych Niemiec Franka-Waltera Steimeiera. Polityka spytano, między innymi, dlaczego Polska nie bierze udziału w rozmowach w sprawie Ukrainy. Odpowiedź, według mnie, była dość wymijająca. Jak Pan sądzi, dlaczego?

    — Mógłbym ironicznie zapytać,a dlaczego Stany Zjednoczone nie biorą udziału? Chciałbym podkreślić raz jeszcze to, co powiedziałem wcześniej. Polska nie jest samodzielnym podmiotem, który  liczyłby się, czy też rozgrywałby jakąś grę geopolityczną w tym regionie. To jedna rzecz. Po drugie, Polska odgrywa z perspektywy Unii Europejskiej, i nawet Stanów Zjednoczonych, rolę głównego antagonisty Rosji. W tym kontekście, można zapytać: Czy Francuzom, Niemcom, czy też Rosjanom jest potrzebny podmiot, który tak naprawdę będzie na zewnątrz antagonizował. Przecież oni szukają dróg wyjścia z sytuacji patowej, w której jest Ukraina. I nawet, jeśliby Polskę dopuszczono, to jaką rolę — pozytywną, podkreślam — Polska może odgrywać w tym dialogu?  Przecież nawet w drobnych rzeczach, takich jak wjazd motocyklistów, antagonizuje i niepotrzebnie prowokuje Rosję.

    —  Tematem konsultacji w Warszawie był też szczyt Partnerstwa Wschodniego, który odbędzie się w Rydze. Ukraina i Gruzja liczą, że tam zapadną decyzje zniesienia wiz przez Unię dla mieszkańców tych krajów.Są na to szanse?

    — Myślę, że nie. W przypadku Ukrainy sprawa jest dość oczywista. Dlaczego? Ukraina znajduje się w stanie wojny, a równocześnie Unia Europejska boi się napływu nielegalnych imigrantów. Na przykład, wspomnimy to, co się niedawno działo w regionie Morza Sródziemnego. Unia, podkreślam, boi się nielegalnych imigrantów. A tu jest ryzyko, że jeżeli dla Ukraińców wprowadzi się ruch bezwizowy, konsekwencją będzie napływ nie tylko do Polski, ale do Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii biednych emigrantów, którym trzeba będzie zapewnić opiekę. Dlatego na ruch bezwizowy nie ma co liczyć. A w przypadku Gruzji, chciałbym zwrócić uwagę na to, że Gruzja jest  w tej chwili bardzo niestabilna wewnętrznie. Gruzińskie Marzenie, które rządzi, zaczyna powolutku tracić poparcie, i rozpoczyna się walka wewnętrzna między tamtejszym Ruchem Narodowym Saakaszwilego, który przebywa na emigracji w Kijowie, a Gruzińskim Marzeniem. Należy też pamiętać, co ostatnio Rosja zadeklarowała. Otóż, że będzie się przyglądać Partnerstwu Wschodniemu. Unia Europejska nie jest zainteresowana w tym momencie antagonizować Rosję jako całość. Szuka się wyjścia z tej patowej sytuacji. Obydwie strony okopały się na pozycjach i myślę, że sam szczyt ryski będzie miał charakter dekoracyjny. Przyjadą panowie, porozmawiają, wydadzą parę deklaracji i na tym się skończy. Identyczny charakter miał ten szczyt unijno-ukraiński, który odbył się w Kijowie. Należy też nie zapominać, że Unia Europejska postawi i Kijowowi i Tblisi określone żądania, żeby modernizowały gospodarkę, żeby dostosowały system prawny. Z perspektywy unijnej jest czego domagać się. To będzie bardziej szczyt żądań i określonych oczekiwań podmiotów Unii Europejskiej. Poza tym nic się nie zmieni.

    Tagi:
    Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz