13:05 24 Październik 2017
Warszawa+ 6°C
Moskwa+ 0°C
Na żywo
    Pożar w Domu Związków Zawodowych

    Spaleni żywcem. Tragedia, o której się nie mówi.

    © Sputnik. Anton Kruglov
    Opinie
    Krótki link
    Wiktor Bezeka
    263871754

    Równo rok temu, 2 maja, w Odessie miały miejsce tragiczne wydarzenia. W tym dużym ukraińskim mieście spalono żywcem ponad 50 osób. O przyczynach tego zajścia i o jego echach w mediach zachodnich, a raczej ich braku, rozmawiamy z historykiem i politologiem Olegiem Niemieńskim.

    Oleg Niemieński jest historykiem i politologiem, pracuje w Rosyjskim Instytucie Badań Strategicznych. W rozmowie z korespondentem „Sputnika" Wiktorem Bezeką politolog opowiedział o tym, jaką logiką kieruje się świat zachodni w sprawie Ukrainy. Zdaniem eksperta, jest to logika nader wątpliwa w ramach niby dominującego systemu wartości humanitarnych oraz respektowania praw człowieka.

    —  Jak, Pana zdaniem, mogło dojść do podobnego bestialstwa w dobie obecnej w środku Europy?

    — Niestety, często jesteśmy skłonni bardzo dobrze myśleć o dzisiejszych czasach. Okrucieństwo, świadkami którego stajemy się bardzo często nie przekonuje nas, że nasze czasy muszą być lepsze. Wręcz odwrotnie — widać, że z roku na rok okrucieństwa jest na świecie coraz więcej, a także nie maleje liczba prób rozstrzygania problemów za pomocą radykalnych, drastycznych środków, ponieważ, niestety, ludobójstwo i często po prostu unicestwianie ludzi w myśl zasady — „nie ma człowieka — nie ma problemu" — jest bardzo skutecznym sposobem na rozstrzygnięcie problemów, i jest to bardzo smutne. Więc nie zakładam, że wydarzenia z dnia 2 maja w Odessie da się potraktować jako coś wyjątkowego dla doby obecnej.

    Z drugiej strony, na Ukrainie czegoś takiego jeszcze nie było. Rok temu było to wstrząsem dla świadomości społecznej. Obecnie zaś na Ukrainie ludzie zaczynają przyzwyczajać się do czegoś takiego i to jest bardzo źle. Oprócz tego, ludzie mają do czynienia z nowymi nieszczęściami.

    —  Dlaczego, Pana zdaniem, ukraińskie organy ścigania dotychczas nie wykryły tej zbrodni i nie ujawniły jej sprawców?

    — Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta. Jeszcze rok temu mówiliśmy o tym, że to dochodzenie nie uwieńczy się żadnym powodzeniem.

    Gdy dochodzenie w sprawie zbrodni prowadzą sami sprawcy, to zazwyczaj nie bardzo to im się udaje. Przecież bardzo trudno oskarżać samego siebie.

    W cywilizowanym, demokratycznym społeczeństwie każda przemoc wywołuje zdecydowane oburzenie i potępienie. Natomiast masową masakrę ludzi w Odessie zagraniczne media praktycznie pominęły milczeniem. Losy ludzi spalonych żywcem w Domu Związków Zawodowych nie spotkały się z żadną reakcją na Zachodzie.

    Stanowi to dowód tego, że idee humanizmu i praw człowieka w rzeczywistości mają znaczenie drugorzędne wobec geopolitycznych celów i zadań. Można uznać, że likwidacja obozu antymajdanowego w Odessie była sukcesem dla władz ukraińskich: w wyniku tego wydarzenia faktycznie nastroje opozycyjne w Odessie udało się stłumić. Teraz w Odessie w atmosferze terroru psychicznego i realnego prawie nie ma wystąpień antyrządowych. Takie nastroje nawet są raczej słabo formułowane. Można zakładać, że była to nieźle zorganizowana operacja. Mówimy, jak to jest potwornie, że zwykli ludzie za ich poglądy, za wyrażanie własnego stanowiska zostali po prostu zlikwidowani fizycznie w sposób wyjątkowo okrutny.

    A dla tak zwanego „narodowego projektu ukraińskiego" okazało się to nawet bardzo pożyteczne, ponieważ pomogło to Kijowowi w utrzymaniu Odessy w swoich rękach. A na Zachodzie okrutne, ale skuteczne środki akceptują, ponieważ cele geopolityczne są ważniejsze, niż życie i cierpienia ludzi…

    Co wydarzyło się w Odessie?

    Kilkudziesięciu działaczy Antymajdanu zginęło 2 maja podczas pożaru w budynku Domu Związków Zawodowych, który prawdopodobnie podpalili ekstremiści z radykalnego Prawego Sektora i ich zwolennicy. Według niektórych informacji bojownicy Prawego Sektora nie przepuszczali karetek pogotowia ani straży pożarnej na miejsce tragedii. Milicja zaś nic nie robiła w tym kierunku.

    Według najnowszych danych, zginęło 48 osób, a 214 zostało rannych. Jednak z innych źródeł wynika, że kolejne 48 osób przepadło bez wieści. Deputowany odeskiej rady obwodowej Wadim Sawenko oświadczył, że kijowskie władze skrywają prawdziwe dane o ofiarach pożaru wśród działaczy Antymajdanu w Domu Związków Zawodowych. Według posiadanych przez niego informacji, zginęło 116 osób. Wcześniej poinformowano, że 48 osób uznano za zaginione bez wieści.

    Zobacz również:

    Politolog: Ukraina przekształca się w mało rozwiniętą kolonię
    Szczyt Ukraina-UE: europejskie perspektywy Ukrainy
    Sondaż: prezydent Polski nie zostanie wybrany w I turze
    Z okazji 70. rocznicy zwycięstwa DRL „zmieniła” nazwę stolicy
    Ukraina może doprowadzić do wojny jądrowej
    Poroszenko zapowiedział, że za pięć lat Ukraina spełni warunki członkostwa Ukrainy w UE
    Tagi:
    Prawy Sektor, Odessa, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz