08:15 23 Październik 2017
Warszawa+ 8°C
Moskwa0°C
Na żywo
    Chiny

    USA nazwały Chiny „zagrożeniem dla międzynarodowego porządku”

    © Sputnik. Maria Tschapligina
    Opinie
    Krótki link
    0 17572543

    Waszyngton nie zamierza łagodzić swojej polityki i chce pozostać jedynym mocarstwem – podkreśla amerykański politolog.

    Europa powinna wreszcie uświadomić sobie, kto jest prawdziwym zagrożeniem – Rosja czy Waszyngton, czyja polityka popycha Stary Świat ku nikomu nie potrzebnym problemom, pisze amerykański politolog i były działacz państwowy Paul Craig Roberts na swoim blogu. 

    Politolog przypomina, że w czerwcu mija termin obowiązywania sankcji przeciwko Rosji, o ile członkowie Parlamentu Europejskiego nie podejmą jednomyślnej decyzji o ich przedłużeniu. Zauważa on, że szereg państw opowiada się przeciwko takiej decyzji, przede wszystkim negatywne stanowisko wobec antyrosyjskich sankcji zajmują Czechy i Grecja. 

    „Sekretarz stanu USA John Kerry wie o rosnącej opozycji wobec polityki sankcji. Wykorzystując trzy główne narzędzia amerykańskiej polityki  - lobbyzm, groźby i nacisk – Waszyngon już uprzedził europejskich protegowanych o potencjalnych skutkach odmowy przedłużenia sankcji przeciwko Moskwie. W czerwcu zobaczymy, czy USA udało się stłumić protest z pomocą zastraszania” – pisze Paul Craig Roberts. 

    Europa powinna zastanowić się, pisze politolog, czy „zemsta za nieposłuszeństwo rzeczywiście będzie odczuwalna. Zdaniem Paula Craiga Robertsa, konfrontacja z Rosją we wszystkich aspektach będzie niekorzystna dla państw Unii Europejskiej, ponieważ, jeśli dojdzie do konfliktu, to „zniszczy on samą Europę”. 

    „Skala konfliktu z Rosją, do którego Europę popycha Waszyngton, może osłabić wpływ Stanów Zjednoczonych na państwa europejskie. Rozdmuchując „rosyjskie zagrożenie” Ameryka próbuje utrzymać Europę pod swoimi skrzydłami. Jak by nie było, Waszyngton na tyle jawnie wyreżyserował to „zagrożenie”, że w samej Europie zaczęto już rozumieć, że polityka Stanów Zjednoczonych doprowadzi Stary Świat do bezpośredniej konfrontacji z Rosją”. Zdaniem amerykańskiego politologa, Europa powinna wreszcie się zdecydować, kto stanowi większe zagrożenie dla bezpieczeństwa światowego: Waszyngton czy Moskwa.  

    Zauważa on, że pod stwierdzeniami Stanów Zjednoczonych o „zagrożeniu” nadal nie ma żadnych faktów: nie ma żadnych dowodów na militarną obecność Moskwy na Ukrainie albo próby Moskwy zagrażania państwom Europy Wschodniej. 

    Konstrastowo wobec tej retoryki, jak pisze politolog, Waszyngton kontynuuje rozwijanie tzw. doktryny Wolfowitza: o ile wcześniej „celem” amerykańskiej polityki była Rosja, to teraz dołączyły do niej także Chiny. 

    Roberts zwaraca uwagę na raport CMO USA, w którym Pekin został oznaczny jako „zagrożenie dla porządku międzynarodowego”. Innymi słowy, Waszyngton nie będzie tolerować pojawienia się rosyjskiej lub chińskiej strefy wpływów, gdzie by to nie było, a w raporcie CMO taka polityka USA delikatnie nazwana została utrzymaniem świata „wolnego od czyjejkolwiek hegemonii”, za wyjątkiem, rzecz jasna, Waszyngtonu, zauważa politolog. 

    „Jak generał Breedlove (dowodzący siłami NATO w Europie – przyp. red.) domaga się zwiększenia wydatków wojskowych dla przeciwstawienia się „rosyjskiemu zagrożeniu”, tak CMO chce zwiększenia budżetu wojskowego na na walkę z „chińskim zagrożeniem”. Raport kończy się słowami: „Kongres powinien rozpatrzyć możliwość rezygnacji z sekwestowania budżetu i powinien znacznie zwiększyć budżet wojskowy Stanów Zjednoczonych” (…). „Oczywiście, Waszyngton nie zamierza złagodzić swojej polityki i chce pozostać jedynym supermocarstwem” – podsumowuje amerykański politolog. 

    Zobacz również:

    Analityk: zafascynowane wojnami USA nastawiły przeciwko sobie cały świat
    Mogherini: odizolowana Rosja nie leży w interesie UE
    Kerry obawia się sprzeczności między USA i UE w kwestii sankcji wobec Rosji
    Tagi:
    NATO, Paul Craig Roberts, Chiny, USA, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz