15:21 23 Październik 2017
Warszawa+ 9°C
Moskwa+ 1°C
Na żywo
    Listy z frontu II wojny światowej, złożone w trójkąt

    My nie znamy tej wojny. Możemy tylko wspominać tych, którzy ją znali

    © Zdjęcie: Jekaterina Biespałowa
    Opinie
    Krótki link
    Jekaterina Biespałowa
    Na szlaku Zwycięstwa (10)
    0 847461

    Nie znamy my, ani nasi rodzice. Moi dziadkowie i babcie opowiadają, co to wojna, kiedy wspominają swoje dzieciństwo. Ci, którzy walczyli na wojnie to dla mojego pokolenia pradziadkowie.

    Maj, pomagam córce w zadaniu domowym. Prezentacja w Power Point poświęcona II wś pt. „Pamiętam, jestem dumna”. 7-letnie dzieci opowiadają o swoich przodkach, którzy walczyli w latach 1941-1945. Oglądamy stare fotografie, skanujemy, podpisujemy, niekiedy dzwonimy do babć lub dziadków, żeby o coś dopytać. Dobry pomysł, myślę sobie. Jak inaczej podejść do tego tematu? Jak uczynić go zrozumiałym, bliskim tym, którzy urodzili się w XXI wieku? Tylko poprzez historię rodzinną. Wówczas historia staje się osobistym przeżyciem. 

    Próba generalna parady zwycięstwa na Placu Czerwonym
    © Sputnik. Host Photo Agency / Vladimir Vyatkin
    Jeden ze slajdów prezentacji – drzewo genealogiczne. Pośrodku moja córka, potemy my, jej rodzice, potem nasi rodzice – jej babcie i dziadkowie. Potem babcie i dziadkowie moi i męża. To ich, urodzonych w latach 30-ych, nazywa się „dziećmi wojny”. I jeszcze jedno pokolenie wstecz. Ośmiu mężczyzn – moi i męża pradziadkowie. — Mamo, a kto z nich był na wojnie?— Wszyscy. Wszyscy bez wyjątku. Jeden przeżył całą wojnę, doszedł do Berlina i powrócił do domu. Inny został ranny i został na całe życie inwalidą. Inny zaginął. Jeden zginął pod Stalingradem. Jeszcze inny przeżył Stalingrad, został ranny, wyszedł ze szpitala i znów został wysłany na front. Zginął w Polsce, w 1945 roku, cztery miesiące przed końcem wojny. 

    Jego żona przeżyła go o prawie 50 lat, wychowała czworo dzieci. Fotografia pradziadka zawsze wisiała u niej w domu na honorowym miejscu. Rozmawiała z nim. Umrę i wtedy się spotkamy, mówiła. Jej synowie śmiali się: on cię nie pozna, młody był, kiedy umarł, a ty już masz ponad 90 lat! Prababka milkła. Nie wiedziała, gdzie zginął. Całe życie modliła się za niego. Przechowywała jego listy z frontu, złożone w trójkąt. Chciała wziąć w ręce grudkę ziemi, w której został pochowany. 

    Przykro czytać, kiedy w mediach piszą, że żołnierz radziecki niósł do Europy niewolę. Boli, kiedy mówią, że w bój żołnierze szli „za Ojczyznę, za Stalina”. Nie, odszedł z innymi słowami, wiem to z jego listów, ze wspomnień. 

    „Dzień dobry,  moja droga rodzino! W pierwszych słowach listu zawiadamiam, że jestem żywy i zdrowy, czego i wam życzę – zdrowia i prawdziwego życia”. Dziwne uczucie po tylu latach trzymać w rękach pożółkłe od upływu czasu kartki. To nie strona z podręcznika i nie strona z gazety. 

    Towarzysze broni pochowali go na wzgórzu w lesie: „postawili krzyż i poszli dalej walczyć z wrogiem z jeszcze większą nienawiścią”. 

    Udało mi się odnaleźć i odwiedzić wieś, w której zginął. Udało się odszukać jego grób. Pod koniec wojny system rejestracji ofiar w ZSRR jako tako działał, a znaleźć w archiwach informacje o uczestnikach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, którzy zginęli w latach 1944-1945 było o wiele łatwiej, niż o tych, którzy zostali zabici lub zaginęli w latach 1941-1942. Miałam szczęście, mieszkańcy tej wsi opowiedzieli mi, że żołnierzy, którzy zginęli w tym rejonie zimą 1944/1945 po wojnie pochowano ponownie w ośrodku rejonowym, na specjalnie zbudowanym dla żołnierzy radzieckich cmentarzu. 52 mogiły z betonowymi nagrobkami.  Na niektórych są imiona i nazwiska, na innych tylko napis „tylu to nieznanych żołnierzy Armii Radzieckiej”. Nazwiska pradziadka na mogile nie ma. 

    Pośrodku cmentarza stoi biały obelisk z napisem po polsku i po rosyjsku: „Wieczna sława żołnierzom radzieckim, którzy zginęli w walce o wolność Polski”. Słowa „o wolność Polski” zostały zamazane cementem. Tak, wiem, że TAKA wolność dziś Polsce nie jest potrzebna. Przykro mi, że w tym sensie jego ofiara była poniesiona na próżno.  Żal jego dzieci, czworga bliskich mi ludzi, którzy żyli bez ojca. Wszystkich ich znam o wiele dłużej, niż było jemu dane ich znać. Znam jego wnuków i prawnuków. Jestem dumna z tego, że udało mi się dowiedzieć choć trochę więcej o jego ostatnich dniach. Pamiętam o nim.

    Pomnik na cmentarzu żołnierzy radzieckich w Stopnicy
    © Zdjęcie:
    Obelisk na cmentarzu żołnierzy radzieckich w Stopnicy

     

    Tematy:
    Na szlaku Zwycięstwa (10)

    Zobacz również:

    W II wojnie światowej zwyciężył ZSRR, czy to się podoba Europie, czy nie
    Sondaż: mieszkańcy Europy nie wiedzą o roli ZSRR w II wojnie światowej
    Prezydent Niemiec: milczy się o śmierci radzieckich jeńców w niemieckich obozach
    Tagi:
    rocznica zakończenia II wojny światowej, Dzień Zwycięstwa, II wojna światowa, ZSRR, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz