Widgets Magazine
00:04 13 Listopad 2019
Marsz poparcia dla UPA, 2014 rok

Chopin, Kennedy, Bandera

© AFP 2019 / Anatolii Stepanov
Opinie
Krótki link
Autor
0 1562
Subskrybuj nas na

Podczas niedzielnej (17.05) debaty prezydenckiej, Prezydent RP - Bronisław Komorowski, stwierdził, że w polityce zagranicznej nie powinniśmy być „bardziej ukraińscy od Ukraińców". Nie wiem skąd ta zmiana i jawny antyukraiński gest. Oj, mogą nas te słowa sporo kosztować...

Nikt nie każe Polakom być bardziej ukraińskimi niż sami Ukraińcy. Oczywiście prócz polskich elit politycznych.

Warto wspomnieć dyskusję, a potem debatę w Sejmie, jaka toczyła się w 2013 r. Jej temat: czy rzeź naszych Rodaków w 1943 i 1944 r. dokonana rączkami ukraińskich patriotów pod sztandarami ukraińskich „żołnierzy wyklętych" — UPA, powinniśmy nazywać ludobójstwem? Stanęło na tym, że nie powinniśmy. Ówczesny minister spraw zagranicznych, a obecny marszałek Sejmu RP przekonywał, że taki gest mógłby „urazić Ukraińców", jest niezgodny z naszymi interesami i pozostaje w sprzeczności z poprawnością polityczną.

„Święto bohaterów” UPA-OUN we Lwowie
© Sputnik . Paweł Palamarczuk
W ramach poprawności politycznej, już rok później nasze elity występowały na kijowskim Majdanie zagrzewając aktywistów rebelii do walki. Robili to między flagami UPA; ich przemówienia były przerywane banderowskimi hasłami i okrzykami — oczywiście ku uciesze i dumie polskich polityków.

Kiedy już obaliliśmy legalnego ukraińskiego Prezydenta i jego rząd, szybko nam za to podziękowano. Jedną z pierwszych ustaw była tzw. ustawa językowa znosząca przywileje mniejszości narodowych w Ukrainie, w tym oczywiści mniejszości polskiej.

Inny policzek miał miejsce 11 dni temu. „Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko w czasie wczorajszego spotkania na Westerplatte, siedząc pomiędzy prezydentem Bronisławem Komorowski a Donaldem Tuskiem, miał wpięte w klapę marynarki kilka emblematów. Jednym z nich była rozetka w czerwono-czarnych barwach. Barwy te używane były przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów, która w okresie międzywojennym pod przywództwem Stepana Bandery dokonała wielu terrorystycznych zamachów na przedstawicieli Drugiej Rzeczypospolitej. Barwy te były także barwami Ukraińskiej Powstańczej Armii, dowodzonej przez Romana Szuchewycza,która dokonała w latach 1942 — 1947 ludobójstwa na Polakach, Żydach i Ormianach oraz obywatelach polskich innych narodowości" — pisał przerażony ks. Tadeusz Isakowicz — Zaleski, duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, publicysta, opozycjonista z czasów PRL.

Okładka tygodnika Do Rzeczy
© Zdjęcie : Do Rzeczy
Jeszcze wcześniej, 9 kwietnia br. w parlamencie Ukrainy przemawiał Prezydent RP — Bronisław Komorowski. Ledwie wyjechał z Kijowa do Bykowni by złożyć kwiaty na grobach ofiar NKWD, ten sam parlament (tego samego dnia, w tym samym miejscu!) przyjął ustawę w której uznał za „bojowników o wolność i niezależność Ukrainy" między innymi członków Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii, odpowiedzialnej za mordy na Polakach. Parlament zagroził też karami tym, którzy będą negowali cel walk żołnierzy między innymi UPA.

„Bardzo trudno byłoby uznać, że to przypadek i Polska jest w bardzo trudnej sytuacji. Z jednej strony wspieramy przemiany na Ukrainie, jej dążenie do Unii Europejskiej. Natomiast nie możemy akceptować odrzucania prawdy o Zbrodni Wołyńskiej, prawdy o zbrodniach Ukraińskiej Powstańczej Armii" - komentował to wydarzenie Łukasz Kamiński, prezes Instytutu Pamięci Narodowej.

Okręty wojenne Rosji i Chin na Morzu Śródziemnym
© Sputnik . Julia Kaminskaya
Przed kilkoma dniami, 15 maja, ustawę gloryfikującą OUN i UPA podpisał prezydent Ukrainy Petro Poroszenko. Zrobił to w trakcie drugiej tury wyborów prezydenckich w Polsce. Ot, taki pocałunek wdzięczności od jednego prezydenta dla drugiego — starającego się o reelekcję… Pikanterii sprawie dodaje jeszcze fakt, że projekt ustawy wniósł wpływowy ukraiński polityk — syn komendanta UPA Jurij Szuchewycz.

Przywołanie tych wydarzeń nie jest przypadkowe. W czwartek, 14 maja, parlament Ukrainy zmienił nazwę rosyjskiego lotniska „Symferopol" w stolicy Krymu, nadając mu imię „Sułtana Amet-Chana". W ZSRR był on znany jako lotnik z czasów Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, zasłużony pilot doświadczalny, dwukrotny Bohater Związku Radzieckiego. W 2013 r., Ukraińcy zachwyceni biografią radzieckiego lotnika, tatarskiego pochodzenia, nakręcili o nim film biograficzny.

Zmiana nazwy cudzego lotniska to albo objaw jakiejś głębokiej choroby, albo skrajna arogancja. Nie słyszałam, żeby naszemu parlamentowi przychodziło do głowy zmieniać nazwę lwowskiego Placu „Rynek" na Plac Piłsudskiego. Jako, że każdy antypolski gest Ukraińców odbierany jest przez nas jak wiosenny deszczyk — z uśmiecham, radością i traktowany jak mało istotne i w sumie miła zdarzenie — radziłabym już dziś zastanowić się nad ewentualną polską reakcją na inne mogące nastąpić wydarzenia. Jeśli otóż Ukraińcy doszli do wniosku, że zamiast B. Komorowskiego wolą jako partnerów do uprawiania antyrosyjskiej polityki Jarosława Kaczyńskiego z Antonim Macierewiczem, mogą „coś" zrobić już w najbliższych dniach, jeszcze przed rozstrzygnięciem drugiej tury wyborów prezydenckich w Polsce.

Osobiście oczekuję następujących zmian:

— nadanie krakowskiemu Wawelowi imienia Stepana Bandery;

— zmiana nazwy warszawskiego Placu Piłsudskiego na Plac im. Stepana Łenkawskiego;

— zmiana nazwy Trasy Armii Krajowej na Trasę Ukraińskiej Powstańczej Armii.

Nie wykluczam też, zmiany nazwy warszawskiego lotniska im. Fryderyka Chopina na lotnisko im. Romana Szuchewycza — komendanta i naczelnego dowódcy UPA.

Decyzja ukraińskich parlamentarzystów usiłujących zmienić nazwę lotniska w Symferopolu spotkała się z reakcją. Władze Krymu zasugerowały Kijowowi przemianowanie lotniska im. Johna Kennedy'ego w Nowym Jorku na lotnisko im. Stepany Bandery. Jaka im różnica? Może i skorzystają z niej, choć tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że brak jest polskiej reakcji na gloryfikację OUN i UPA usprawiedliwiającą tym samym mord na ponad 100 tysiącach naszych Rodaków.

Aniela Bilewicz, polska publicystka

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Poroszenko uznał OUN-UPA za bojowników o wolność
Awakow: u napastników na milicjantów w Kijowie znaleziono naszywki UPA
UPA przyznała się do zamordowania Ołesia Buziny
Polscy socjaldemokraci uznali decyzję Rady Ukrainy ws. gloryfikacji OUN-UPA za „spoliczkowanie"
Tagi:
NKWD, OUN, UPA, Armia Krajowa, Roman Szuchewycz, Stepan Bandera, Bronisław Komorowski, Petro Poroszenko, ZSRR, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz