12:36 18 Sierpień 2017
Warszawa+ 26°C
Moskwa+ 26°C
Na żywo
    Demonstracja przeciwko TTIP

    Opinia: Priorytety Turcji są nie na korzyść UE, która sama „pęka w szwach”

    © flickr.com/ Global Justice Now
    Opinie
    Krótki link
    0 28620

    Turcja nie przyjmie umowy handlowej pomiędzy USA i UE, jeśli zostanie ona podpisania nie biorąc pod uwagę interesów kraju, powiedział turecki wicepremier Numan Kurtulmus. Jednocześnie dla Turcji to nie rokuje żadnych negatywnych konsekwencji, uważa ekspert Walerij Korowin.

    Ankara nie przyjmie porozumienia między USA a UE w sprawie Transatlantyckiego Partnerstwa w dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP), jeśli zostanie ono podpisane bez uwzględnienia interesów kraju, powiedział wicepremier Turcji Numan Kurtulmus. Opierając się o dane badań zaznaczył on, że podpisanie dokumentu może doprowadzić do skurczenia tureckiej gospodarki o 2,5% i wzrostu bezrobocia o 0,4%.

    Oprócz tego Ankara stara się o renegocjację warunków unii celnej z UE, zgodnie z którymi Turcja musi otworzyć swoje rynki dla krajów trzecich, które zawrzą umowę o wolnym handlu z UE. Jednocześnie tureckie towary nie będą mogły wychodzić bez cła na rynki krajów trzecich, ponieważ Turcja nie jest członkiem Unii Europejskiej. Wcześniej turecki minister ds. UE Volkan Bozkır oświadczył, że Ankara może wyjść z unii celnej z UE, jeśli jej interesy gospodarcze przy podpisaniu TTIP nie zostaną uwzględnione.

    Oburzenie Turcji w związku z TTIP ma poważne podstawy, uważa dyrektor Centrum Ekspertyz Geopolitycznych Walerij Korowin.

    „Ankara stanie się w pełni podporządkowana i całkowicie konsumpcyjnie uzależniona od UE. To nie jest żadne partnerstwo. To wykorzystanie Turcji jako „cysterny” do reeksportu niskiej jakości towarów ze Stanów Zjednoczonych i Europy. W rzeczywistości powtarza się ta sama historia, która w zeszłym roku doprowadziła do Majdanu, gdy Ukrainę, którą wciągnięto w stowarzyszenia z UE, próbowano wykorzystać do reeksportu towarów z Europy do Rosji. A dziś w tej samej sytuacji co Ukraina znalazła się sama Europa, która będzie swojego rodzaju tranzytowym interfejsem towarów idących, między innymi, z USA do Turcji”, — powiedział Walerij Korowin na antenie radia Sputnik.

    Jeśli zaś chodzi o negatywne konsekwencje, których może spodziewać się Turcja, jeśli nie uda jej się załatwić wszystkich szczegółów z UE, to jest to fikcja, uważa ekspert.

    „Myślę, że negatywne skutki dla tureckiej gospodarki są mitem. Po prostu jest to umiejscowienie jej w zakresie innych wartości. W rzeczywistości Turcja będzie w stanie zmobilizować się i zmienić swoje priorytety. Na przykład zdecydować się na rozszerzenie współpracy z Rosją i Euroazjatycką Unią Gospodarczą. To, co się dzieje, rzeczywiście wskazuje Turcji na to, jak Zachód ją ocenia, a także na potrzebę zmiany punktów orientacyjnych. A one dają kolosalne możliwości integracji w euroazjatyckie ponadnarodowe struktury gospodarcze”, — uważa ekspert.

    Turcja, jego zdaniem, znajduje się teraz w obliczu poważnego wyboru.

    „To jest suwerenne państwo z wielowiekową historią, z imperialną przeszłością, z dumą narodową. Upokarzająca pozycja „kraju na posyłki” dla UE zupełnie nie odpowiada jego statusowi historycznemu. A Turcja o wiele łatwiej niż inni może dokonać demarche’u i opuścić te struktury. Zmiana orientacji na euroazjatycką przestrzeń gospodarczą da wzrost, który pokryje wszystkie straty z nawiązką. Mowa o strategicznym wyborze, o globalnych priorytetach. A obecnie nie są one z korzyścią dla UE, która sama „pęka w szwach””, — powiedział Walerij Korowin.

    Zobacz również:

    TTIP: wszystko co tajne staje się jawne
    Pertraktacje UE-USA: zerwanie na finiszu?
    Tagi:
    TTIP, Unia Europejska, USA, Turcja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz