01:47 19 Sierpień 2017
Warszawa+ 23°C
Moskwa+ 20°C
Na żywo
    Sytuacja w Donbasie

    Komu opłaca się rozpoczęcie trzeciej części wojny na Ukrainie?

    © Sputnik. Dan Levy
    Opinie
    Krótki link
    0 40188610

    Aktywizacja działań wojennych w Donbasie może okazać się tymczasowym zaostrzeniem sytuacji, a może przerodzić się we wznowioną wojnę. Wszystko zależy od tego, czy komuś opłacać się będzie rozpoczęcie trzeciej części wojny na Ukrainie, czy też mamy do czynienia z prowokacją tuż przed szczytem G-7, zastanawia się rosyjska gazeta „Wzgliad”.

    Rozpoczęte w nocy z wtorku na środę działania bojowe cechują się wielką skalą i odbywają się w chwili, kiedy obie strony gotowe są do wznowienia wojny. W walkach o Marinkę udział biorą tysiące ludzi z obu stron, używane są czołgi i ciężka artyleria, która formalnie miała być wycofana z frontu. Obie strony oskarżają się wzajemnie o rozpoczęcie ataku i mówią o zerwaniu porozumień mińskich. 

    Chwila, w której doszło do zaostrzenia się działań wojennych wydaje się być nieprzypadkowa. Niedawno bez skutku zakończyło się kolejne spotkanie trójstronnej grupy w Mińsku, a w weekend w Niemczech zacznie się szczyt G7, na którym temat ukraiński będzie w centrum uwagi. Kto jest zainteresowany teraz, na początku czerwca, nowym zaostrzeniem sytuacji? 

    Przez cztery miesiące nie udało się wcielić w życie porozumień mińskich dotyczących odnowienia jedności Ukrainy poprzez jej reformę i nadanie szczególnego statusu Donbasowi. Jednak porozumienia mińskie dawały szansę na rozejm, z której wszyscy skorzystali. Kijów nie chce powrotu Donbasu w zamian za rezygnację z kursu na atlantyzację. Donbas nie chce znaleźć się pod kontrolą proatlantyckich elit Ukrainy. Trudno o pokój. 

    Wznowienie wojny w tych warunkach staje się nieuchronne, ale obie strony chcą doczekać chwili, kiedy krajowa i zagraniczna sytuacja przeciwnika będzie wyraźnie się pogarszać. Oczywiście obie strony boją się niespodziewanej napaści przeciwnika i nie kłamią, kiedy stale mówią o tym, że „wróg szykuje się do wojny”. Jednak stawka jest wysoka i nikt nie będzie rozpoczynać wojny lekkomyślnie. Donieck i Ługańsk w tej chwili nie mają poważnych powodów do wznowienia wojny, o ile, oczywiście, nie posiadają stuprocentowych informacji o terminie ukraińskiej ofensywy. 

    A co z motywacją Kijowa?

    Kijów, nawet zdając sobie sprawę z beznadziejności nowej wojny, może uderzyć pierwszy, jeśli przekona się, że Donieck zamierza rozpocząć wojnę w najbliższym czasie. Innych poważnych powodów w rodzaju wybadania sytuacji z obronnością Doniecka albo po prostu podtrzymania bojowego ducha w ukraińskim społeczeństwie raczej nie ma, bowiem prowokacja niesie za sobą wielkie ryzyko. 

    Prezydent FR Władimir Putin i papież Franciszek
    © Sputnik. Michaił Klimientiew
    W tej chwili, przed szczytem G7, Kijów prawdopodobnie może zaryzykować i dokonać prowokacji. Kijów nie chce wielkiej wojny, a chce tylko pokazać Zachodowi swoją trudną sytuację i „rosyjską agresję”. Jaceniuk mówi o tym wprost: „oczekuję, że na szczycie G7 wspólnota międzynarodowa da prawidłową i odpowiednią odpowiedź rosyjskiej agresji”. 

    Zobacz również:

    Departament Stanu unika odpowiedzi, skąd bierze informacje o naruszeniach w Donbasie
    Liczba hospitalizowanych po ostrzałach w Donbasie osiągnęła prawie 90 osób
    Hug: obie strony konfliktu w Donbasie nie przestrzegają punku o wycofaniu uzbrojenia
    Tagi:
    konflikt, G7, Arsenij Jaceniuk, Ługańsk, Donieck, Donbas, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz