13:08 17 Lipiec 2018
Na żywo
    Amerykańscy żołnierze podczas ćwiczeń an Litwie

    Daniel McAdams: sojusznicy USA i NATO nie wierzą w „rosyjskie zagrożenie”

    © AP Photo / Mindaugas Kulbis
    Opinie
    Krótki link
    0 582

    Budżety obronne państw europejskich są ograniczane wbrew zaleceniom NATO, a obywatele unikają służby wojskowej. Nie zbyt przypomina to Europę, która na poważnie rozpatruje zagrożenie ze strony Rosji – pisze Daniel McAdams.

    Na spotkaniu ministrów obrony państw członkowskich Paktu Północnoatlantyckiego sekretarz generalny Jens Stoltenberg po raz kolejny mówił o „aktywności militarnej Rosji, która zagraża bezpieczeństwu euroatlantyckiemu”. Ale bardzo niewiele osób przyjęło na poważnie jego słowa – pisze dyrektor wykonawczy amerykańskiego Ron Paul Institute Daniel McAdams.

    Według amerykańskiego analityka, jeśli wsłuchać się w słowa Stoltenberga, to logicznie jest założyć, że członkowie NATO, którzy stanęli w obliczu „agresji” ze strony Rosji, powinni za wszelką cenę rozbudowywać budżety obronne, inaczej trudno będzie przeciwstawić się Moskwie. Jednak obserwujemy przeciwstawną tendencję.

    — Mimo żarliwej retoryki ze strony Stoltenberga, NATO coraz trudniej przekonać sojuszników do „rosyjskiego zagrożenia”. Członkowie Paktu północnoatlantyckiego, w tym te kraje, które geograficznie są najbardziej narażone na hipotetyczne „zagrożenie” ze strony Moskwy, nie tylko nie zwiększają wydatków na obronę, ale w niektórych przypadkach nawet  zmniejszają budżety – pisze komentator polityczny.

    McAdams stwierdza, że Wielka Brytania, która w zasadzie zawsze popiera amerykańskie interwencje wojskowe, wyprowadziła z równowagi Waszyngton tym, że redukuje wydatki na obronę. Podobnie rzecz się ma w Niemczech, dokąd po drodze na spotkanie ministrów obrony krajów natowskich zajechał szef Pentagonu Ashton Carter, aby przekonać Berlin do odniesienia się w sposób poważny do „rosyjskiego zagrożenia”.

    „Wydatki Niemiec na obronę w ubiegłym roku zmniejszyły się o 1,3%. Berlin bez szczególnego entuzjazmu odniósł się do planów rozmieszczenia przy rosyjskiej granicy nowego kontyngentu sił szybkiego reagowania liczącego 40 tys. żołnierzy. Może chodzi o to, że wciąż pamiętają one historię?”.

    Według autora artykułu, nawet Litwie, której władze regularnie ostrzegają przed potencjalną „rosyjską inwazją”, trudno jest zmobilizować obywateli, aby szli do wojska. Wilno musiało ponownie wprowadzić obowiązek służby wojskowej, aby choć trochę zwiększyć liczebność swoich wojsk. Ponadto Litwa nie wydaje 2% PKB na obronę, co uporczywie rekomenduje NATO.

    Daniel McAdams uważa, że nie tylko państwa, ale i obywatele sceptycznie odnoszą się do tego zagrożenia. Odpowiedź z pozycji siły na hipotetyczne agresywne działania Rosji w stosunku do państw natowskich może poprzeć mniej niż połowa Europejczyków. Statystyka podważa jeden z punktów statutu NATO, a mianowicie o kolektywnej obronie każdego członka sojuszu w przypadku agresji.

    — Czy przypomina to, aby Europa bała się rosyjskiej agresji i widzi w niej zagrożenie dla swojego istnienia? Czy jakikolwiek rząd, który na poważnie rozpatruje zagrożenia inwazji będzie ograniczał wydatki na obronę? Czy obywatele będą unikać służby wojskowej, jak dżumy, jeśli kraj rzeczywiście jest zagrożony okupacją lub inwazją? – pyta ekspert.

    Pomimo kampanii medialnej przeciwko Rosji ze strony Amerykanów i NATO Europejczycy są świadomi tego, że istnieje, według McAdams, głęboka przepaść między wyolbrzymionym a realnym zagrożeniem dla europejskiego bezpieczeństwa. 

    Zobacz również:

    Media: Rosja będąc w recesji ma lepsze wskaźniki niż państwa zachodnie
    Hammond: brak porozumienia w sprawie Iranu jest lepszy, niż złe porozumienie
    Steinmeier: Niemcy nie mogą dopuścić do izolacji Rosji
    Tagi:
    NATO, Europa, USA, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz