08:29 22 Lipiec 2018
Na żywo
    Grecja jest gotowa cierpliwie czekać, aż wierzyciele nie wrócą do realności - Aleksis Tsipras

    Moja wielka Grecka żałoba

    © Sputnik .
    Opinie
    Krótki link
    Jakub Korejba
    0 401

    Dzień dzisiejszy jest datą o historycznym znaczeniu. Stało się bowiem to, co jeszcze niedawno było nie do pomyślenia: rozwinięty europejski kraj, członek UE i NATO znalazł się za burtą europejskiej łodzi, tonie i nikt nie chce podać mu ręki.

    Ateński rynek
    © AFP 2018 / Louisa Gouliamaki
    W kwestii przyczyn greckiego kryzysu ścierają się dwa poglądy, z których każdy wyjaśnia tylko cześć problemu. Jedni twierdzą, iż wszystkiemu winni są sami Grecy, którzy z lenistwa i lekkomyślności przespali okres dobrobytu, przejedli unijne dotacje i zmarnowali finansowa pomoc wydzieloną przez rządy i międzynarodowe instytucje finansowe. Są więc sami sobie winni, a upór w niechęci dokonania głębokich reform jest prostą drogą w przepaść finansowego krachu i poniżenia cywilizacyjnego statusu do poziomu sąsiednich państw Półwyspu Bałkańskiego. Inni, odrzucając te narrację mówią o spisku międzynarodowego kapitału, który wykorzystując transnacjonalne powiązania naciska na kredytodawców i samych Greków, aby przerzucić na podatnika skutki własnych błędów biznesowych i jeszcze bardziej wzbogacić się na ich niedoli.

    Niezależnie jednak od tego, czy w rozgrywającej się na naszych oczach greckiej tragedii więcej zawinili sami Grecy czy międzynarodowa finansjera, jest on mementem zgrozy dla wszystkich tych, którzy przez wiele ostatnich dziesięcioleci wierzyli w wartości w imię których budowana była Unia Europejska: konsensus, wzajemność i solidarność. Przy całej złożoności technicznych kwestii stojących między rządami, bankami i społeczeństwem, kryzys finansowy w Grecji jest bowiem poważną próbą europejskiej jedności — testem na to, na ile poważnie europejskie państwa traktują projekt wspólnej odpowiedzialności za siebie nawzajem w imię trwania wielkiego europejskiego projektu. I od tego jak postąpią w kwestii Grecji zależy dalsza perspektywa trwania lub rozpadu całej Wspólnoty, która póki co wspólnotą okazała się tylko z nazwy. Bo nie jest przecież żadną sztuką deklamować frazy o jedności i braterstwie wtedy gdy wszystko idzie dobrze, kraje członkowskie notują nieprzerwany wzrost gospodarczy, ludzie mają pracę a rządy bez problemów dopinają budżety. Prawdziwa solidarność polega na pomaganiu sobie w chwilach trudnych, kiedy duch wspólnoty i trwałość jej instytucji wystawione są na próbę: właśnie wtedy, kiedy, aby uratować coś wspólnego, należy zdecydować się na poświęcenie czegoś swojego. Fakt, iż żaden kraj europejski nie zdecydował się na podobną wielkoduszność dużo mówi o naturze „zjednoczonej Europy", która na użytek wyborców okrzyknięta została projektem tysiąclecia i bezprecedensowym osiągnięciem człowieczeństwa. I póki co wszystko wskazuje na to, iż Europa nie zda greckiego egzaminu ze wszystkimi tego konsekwencjami dla swojej przyszłości jako zjednoczonego bytu politycznego, gospodarczego i duchowego.

    Bo wbrew pozorom, które stwarzać mogą dramatyczne wyliczanki premierów, kanclerzy, bankierów i spekulantów, w greckim kryzysie najważniejsze wcale nie są pieniądze. Oczywiście, utrata płynności finansowej jednego z członków UE czy nawet jego bankructwo będzie miało wpływ na kurs euro i stabilność rynków finansowych, ale oczywiste jest, iż zarówno wspólna waluta, jak i cała wspólnota gospodarcza kontynentu te wstrząsy przetrwają. Co więcej, można uznać, iż grecki kryzys spełni rolę szczepionki, która z jednej strony pozwoli wyeliminować z organizmu chore komórki, a z drugiej zabezpieczy Europę na przyszłość. Mimo więc, iż ktoś w Atenach nie dostanie emerytury, ktoś we Frankfurcie będzie musiał przepisać biznesplan a ktoś w Londynie zarobi parę miliardów mniej, gospodarcze skutki obecnej sytuacji nie są wcale tak dramatyczne, jak głoszą najbardziej rozhisteryzowani z komentatorów. Tym, co może nie przetrwać greckiego kryzysu jest wiara w sens istnienia Wspólnoty Europejskiej opartej na deklarowanych przez jej przywódców wartościach. A, że, jak wiadomo, świadomość określa byt, można spodziewać się, iż wraz z utratą wiary we wspólny los Europy, powoli zaczną się sypać kolejne filary zjednoczonego kontynentu. Nie to bowiem Europa obiecywała Grekom i innym narodom. Miała być integracja na dobre i na złe a wyszło cyniczne drenowanie jednego z narodów w imię zachowania zysków międzynarodowych bankierów i wielkich korporacji.

    Jeżeli po dzisiejszej odmowie spłaty kredytu MFW, w niedzielnym referendum Grecy wypowiedzą się przeciwko podporządkowaniu warunkom międzynarodowych instytucji, można oczekiwać katastrofy greckiej gospodarki i nie tylko gospodarczego ale i politycznego oddalania się tego kraju od Europy, co będzie miało ciekawe skutki geopolityczne. Nie jest bowiem tajemnicą, iż Rosja zawsze pomagała i gotowa jest pomagać krajom w kłopotach, tym bardziej, jeżeli chodzi o narody połączone z nią wielowiekową przyjaźnią, bliskością kulturową czy wyznaniem. Rozwód Grecji z Europą może więc stać się początkiem miodowego miesiąca w relacjach z Rosją i zalążkiem istotnych przemian geopolitycznych na Bałkanach. Bo, jak doskonale rozumie to premier Tsipras, wcale nie jest tak, iż w Europie wszystkie drogi prowadzą do Berlina a UE i NATO na zawsze zabetonowały polityczny i gospodarczy układ sił na kontynencie.

    Stare przysłowie mówi, iż prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie a nie ma wątpliwości, iż ojczyzna demokracji jest dziś właśnie w takiej sytuacji. Fakt, iż nie znalazła w Europie przyjaciół dobrze ilustruje zasady na których oparta jest ta wspólnota brukselskich muszkieterów: jeden za wszystkich, każdy dla siebie. Warto, aby Polska wyciągnęła z tego wnioski, zanim z „prymusa transformacji" zmieni się w pogardzanego wyrzutka przed którym, jak już wiele razy w historii bywało zatrzaskiwać będą się drzwi gabinetów możnych tego świata.

    Zobacz również:

    Bez przedpłaty Gazprom nie dostarczy Ukrainie gazu za żadną cenę
    Finlandia odmówiła Naryszkinowi wjazdu
    Tom Dispatch: USA zaplątały się w wyborze wroga – Rosja czy Chiny
    Tagi:
    bankructwo, Unia Europejska, Ateny, Europa, Grecja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz