19:42 21 Wrzesień 2017
Warszawa+ 12°C
Moskwa+ 14°C
Na żywo
    Spalony samochód

    Prawy Sektor poważnym zagrożeniem dla Polski

    © REUTERS/ Stringer
    Opinie
    Krótki link
    Irina Czajko
    550881513

    Zdaniem politologa Andrzeja Zapałowskiego, walki z policją, które miały miejsce na Zachodniej Ukrainie, są ogromnym zagrożeniem dla Polski. Wiążący się z tym rozwój bandytyzmu oraz niekontrolowany przemyt broni stanowi duże niebezpieczeństwo grożące destabilizacją całego obszaru pogranicza.

    Dwa wybuchy we Lwowie koło komisariatów milicji, w wyniku których zginęli dwaj funkcjonariusze, rozpatruje się jako akty terrorystyczne, związane z wydarzeniami na Zachodniej Ukrainie. Jak wiadomo, w tych dniach w zakarpackim mieście Mukaczewo doszło do zbrojnej konfrontacji między bojownikami Prawego Sektora a milicją i miejscowymi strukturami biznesowymi. Prowadzono ogień z granatników i karabinów. Według najnowszych danych, zginęły trzy osoby, 13 ucierpiało.

    Korespondentka radia „Sputnik” Irina Czajko poprosiła politologa, prezesa rzeszowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego, wykładowcę Wyższej Szkoły Prawa i Administracji w Przemyśle, doktora Andrzeja Zapałowskiego o komentarz na temat tych wydarzeń.

    Chersonez Taurydzki
    © Sputnik. Vladimir Astapkovich
    — Od samego początku konfliktu na Ukrainie było wiadomo, iż wykorzystywanie organizacji skrajnie nacjonalistycznych doprowadzi w przyszłości do kolejnego obszaru konfliktu pomiędzy władzami Ukrainy, niezależnie, jakie one by były, a tymi oddziałami, które są skrajnie nacjonalistyczne. Jeżeli spojrzymy na program tych organizacji, to odwołują się one do działalności terrorystycznej w Polsce z okresu międzywojennego. Dążą do budowy etnicznego państwa narodowego. I oczywiście zakładają, że jeżeli sytuacja ich zmusi, będą nawiązywali do wzorców swoich poprzedników, czyli Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i UPA, także w stosowaniu metod terrorystycznych. Kilka lat przed II wojną światową na terenie Polski nacjonaliści ukraińscy dokonali ponad 3000 aktów terroru.

    Sytuacja w Mokaczewie pokazuje jednoznacznie, że w tej chwili terroryści z Prawego Sektora postanowili zaprowadzić porządek blisko swojego matecznika, czyli Lwowa. Nie uderzyli oni na wschodnich czy południowych obszarach Ukrainy, ponieważ są tam zbyt słabi. A tutaj mają bardzo duże zaplecze i elektorat, który bardzo często głosuje na radykalnych nacjonalistów. Zakarpacie jest takim obszarem, który na zachodniej Ukrainie można nazwać mianem wyjątkowego, ponieważ nie popiera w swojej większości nacjonalistów. Znajduje się tam bardzo duża mniejszość węgierska, mniejszość rumuńska. Duża część społeczeństwa tego obszaru nie określa się jako Ukraińcy, tylko jako prawosławni Rusini karpaccy. W związku z tym, jest to obszar, który należy zmusić do przyjęcia zachodnio-ukraińskiej nacjonalistycznej ideologii. Oni zaczęli wprowadzać swój porządek. Fakt, że doszło do wybuchów we Lwowie — trudno powiedzieć, kto jest inicjatorem – wyraźnie świadczy o tym, że tak naprawdę państwo ukraińskie sobie nie radzi z tego typu oddziałami.

    Należy podkreślić, że nie mówimy o oddziałach, które liczą kilkunastu lub kilkudziesięciu członków. One już liczą tysiące. To jest bardzo poważny problem dla Ukrainy. Problem, który w połączeniu z olbrzymią biedą, w której kierunku zmierza państwo ukraińskie, może w niedługiej przyszłości doprowadzić do tego, że właśnie ci skrajni nacjonaliści będą chcieli wykorzystać nastroje biedy na Ukrainie i na barkach niezadowolenia rozpocząć walkę z obecnym rządem. W ten sposób może dojść do wojny domowej.

    Dla Polski to jest ogromne zagrożenie, ponieważ wydarzenia się dzieją kilkadziesiąt kilometrów od granic Polski, która graniczy z rejonem Zakarpacia. Jeżeli ten konflikt się rozprzestrzeni na większy obszar i ulegnie zaostrzeniu, to możemy się nawet spodziewać prób uciekania do państw Unii Europejskiej, w tym Polski, osób, które będą na Ukrainie podejrzane o terroryzm. Osób, związanych z Prawym Sektorem. Wiążący się z tym rozwój bandytyzmu, niekontrolowany przemyt broni, to bardzo duże niebezpieczeństwo, grożące destabilizacją całego obszaru pogranicza.

    Jest dla mnie szokującą sprawą, że poza małymi wzmiankami w prasie główne polskie media całkowicie o tym milczą. A milczą, bo, w jaki sposób prowadzić politykę, popierającą obecny rząd w Kijowie, jeżeli okazuje się, że na tyłach państwa ukraińskiego dochodzi do sytuacji, które mają znamiona anarchii. To jest bardzo niewygodne. W związku z tym, nie słyszałem, żeby polskie władze wprowadziły wzmocnioną ochronę granicy. Może zrobiono to w sposób nieinformujący społeczeństwo, ale Słowacja i Węgry wprost wzmocniły granicę. Istnieje realne niebezpieczeństwo, że jeszcze kilkunastu banderowców z Prawego Sektora, którzy się ukrywają, mogą chcieć uciec z Ukrainy przez kompleksy leśne właśnie albo do Polski, Słowacji lub na Węgry. Przy czym, to są ludzie z bronią w ręku, stwarzający niebezpieczeństwo w rejonie przygranicznym.

    Zobacz również:

    Basurin: bojownicy Prawego Sektora wyruszyli w kierunku Kijowa
    Komu zależy na upolitycznianiu tragedii w Srebrenicy?
    Konsul Ukrainy w Turcji został zwolniony za podkoszulek z Putinem
    Tagi:
    UPA, Prawy Sektor, Mukaczewo, Lwów, Słowacja, Węgry, Kijów, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz