16:24 18 Wrzesień 2018
Na żywo
    Kreml, Moskwa

    "Rosja zachowała się wielkodusznie"

    © Sputnik . Alexander Vilf
    Opinie
    Krótki link
    Wiktor Bezeka, Tadeusz Iwiński
    35511

    O znaczeniu podpisanego porozumienia w sprawie irańskiego programu jądrowego korespondent radia „Sputnik" Wiktor Bezeka rozmawiał z Tadeuszem Iwińskim, profesorem, wiceprzewodniczącym Komisji do Spraw Międzynarodowych Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej.

    —  Teheran podpisał porozumienie z sześcioma światowymi mocarstwami w sprawie irańskiego programu jądrowego. Media światowe określają to porozumienie, jako historyczne. Czy zgadza się Pan z tą oceną?

    — Zgadzam się z tą oceną. Powtórzę nawet słowa wypowiedziane w polskiej telewizji, że ono z punktu widzenia globalnego jest ważniejsze niż porozumienie z Grecją Unii Europejskiej. Dotyczy ono, w istocie, całego świata w sensie porządku na Bliskim Wschodzie, sprawy zagrożeń związanych z terroryzmem, z funkcjonowaniem tzw. Państwa Islamskiego, z konfliktem palestyńsko-izraelskim, a także, jeżeli chodzi o relacje amerykańsko-rosyjskie.

    Pełniłem funkcję sprawozdawcy Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy właśnie w kwestiach zagrożeń, związanych z irańskim programem nuklearnym. Z pierwszego wykształcenia jestem, inżynierem-chemikiem, mam, więc, niejaką orientację, jeżeli chodzi o kwestie wzbogacania uranu czy plutonu, funkcjonowania wirówek. Nie będzie łatwo to porozumienie wcielić w życie, biorąc pod uwagę, iż amerykańska Izba Reprezentantów, kontrolowana przez republikanów, prawdopodobnie je odrzuci. Ale prezydent Obama, bo demokraci uważają, że to jest sukces, to zawetuje. W każdym razie, poza Izraelem, który uznał, że to porozumienie przybliża dostęp Iranu do broni atomowej, w zasadzie wszyscy uznali je za sukces. Naturalnie, to jest bardzo obszerny dokument, z aneksami ma 16o stron.

    —  Rozmieszczenie amerykańskich systemów obrony przeciwrakietowej w Europie, USA i NATO tłumaczyły zagrożeniem ze strony Iranu i Korei Północnej. Po podpisaniu porozumienia z Iranem ten problem jak gdyby zostaje rozwiązany. Czyżby Iran był tylko pretekstem?

    — To prawda. Wczoraj, dzisiaj nawet niektórzy politycy polscy wyrażali taką opinię, że to porozumienie może skomplikować, albo nawet zniweczyć, cały problem budowy amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Te plany były w Polsce kilka lat temu i rzeczywiście Amerykanie uważali, że głównie chodzi o zagrożenie ze strony Iranu. Sam to słyszałem, kwestie rozmieszczenia w Polsce niedaleko Słupska w Radzikowie, rozmieszczenie w Rumunii. To na pewno jest jakiś argument. Ale powiedzmy sobie szczerze, zaostrzenie stosunków amerykańsko-rosyjskich w kontekście aneksji przez Federację Rosyjską Krymu i nieuznawania przez władzę na Kremlu integralności terytorialnej Ukrainy sprawia, że dziś mało kto, powiedzmy sobie szczerze, mało kto myśli, że tak naprawdę chodziło o Iran. Nawet teraz, gdyby miały być rozmieszczone te instalacje, to na pewno nie chodziłoby o Iran, tylko raczej o kwestię broni rosyjskiej, na przykład, Iskandery w obwodzie kaliningradzkim, chociaż to broń krótkiego zasięgu do pięciuset kilometrów itd. Na pewno, jest to zasadna kwestia, którą Pan poruszył.

    —  Jak Pan ocenia rolę Rosji w tych trwających od 10 lat negocjacjach? Prezydent Obama już ponoć na ten temat się wypowiedział.

    — Prezydent Obama wypowiedział się pozytywnie o roli Rosji. Te negocjacje, to zależy od tego jak to liczyć, one miały tyle faz, że można to nawet na dwanaście lat oceniać. Rosja, uważam, zachowała się bardzo racjonalnie, bo przecież też podjęła określone ryzyko. W tym sensie, że ma dostarczać, i to się nie zmienia, bo to nie było objęte embargiem, systemy rakietowe S-300. Ta współpraca wojskowa może być nadal rozwijana. Zachód znosi sankcje w zamian za rezygnację z broni atomowej. To jest sens tego porozumienia. Z jednej strony porozumienie rosyjsko-irańskie, dotyczące dostarczania ropy za żywność może stanąć pod znakiem zapytania. Z drugiej strony, wyjście na arenę światową 80 milionowego Iranu oznacza też konkurencję w dostawach broni i uzbrojenia dla Iranu ze strony Francji, Niemiec, czy nawet USA. Powiedziałbym, że Rosja zachowała się wielkodusznie w interesie globalnym, bo przecież Iran, to jest tak ogromny producent ropy naftowej, że mogą spaść ceny ropy. A wiadomo, że budżet Federacji Rosyjskiej jest w bardzo dużym stopniu uzależniony od cen ropy. Tu Rosja zdała egzamin. To może prowadzić do polepszenia stosunków Waszyngton-Moskwa.

    Zobacz również:

    Media: S-300 sprawią, że irański system obrony przeciwrakietowej będzie niezniszczalny
    Rosja będzie handlować irańskim gazem
    Irański ekspert: Amerykanie kontrolują afgański przemysł narkotykowy
    Tagi:
    S-300, irański program jądrowy, Daesh (Państwo Islamskie), Unia Europejska, Tadeusz Iwiński, Barack Obama, Grecja, Iran, Francja, Niemcy, USA, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz