15:33 25 Styczeń 2021
Opinie
Krótki link
Autor
9562
Subskrybuj nas na

Pałac Kultury i Nauki w Warszawie obchodzi 60 urodziny. To obiekt szczególny pod względem historycznym, architektonicznym, ale także emocjonalnym, bo budzi diametralnie odmienne uczucia zarówno podziwu jak i dezaprobaty, ponieważ niektórzy traktują go jako symbol stalinizmu.

Premier ZSRR Nikołaj Tichonow i  przewodniczący Rady Państwa PRL general Wojciech Jaruzelski podczas rozmów na Kremlu, rok 1981
© Sputnik . Władimir Rodionow
Pałac został wybudowany w latach 1952-1955. Ma 3288 pomieszczeń na 42 kondygnacjach i mierzy 237 metrów, co czyni go najwyższym budynkiem w Polsce. Leżąca w gruzach powojenna Warszawa, otrzymała go w darze od narodu radzieckiego.  Tym niemniej w 2007 roku był wpisany do rejestru zabytków. Argumentując ten krok, wybitny polski architekt Stefan Kuryłowicz powiedział:

„Pałac Kultury i Nauki spełnia warunki, żeby znaleźć się w rejestrze zabytków. Czy tego chcemy, czy nie jest przestrzenną ikoną Warszawy, obecną na pocztówkach, zdjęciach, filmach i w programach telewizyjnych. Przykre jest dla mnie tylko to, że nie udało nam się stworzyć nic konkurencyjnego. Główną zaletą Pałacu jest jego skala, bo takich obiektów nie ma na świecie wiele. Nie do powtórzenia są także detale jego wykończenia. To symbol starej epoki i powinien być pod ochroną, nawet, jeśli kojarzy się z Sowietami".

22 lipca rozpoczął się tydzień obchodów jubileuszu Pałacu Kultury i Nauki. Przygotowano szeroki wachlarz imprez: wystawy, konkursy, koncerty, pokazy filmowe, specjalne programy dla dzieci i wędrówki po tajemniczych zakątkach budowli.

Udało się nam porozmawiać z mieszkańcem Warszawy panem Janem Kacprzakiem, który widział jak budowano Pałac Kultury i Nauki i losy tej budowli są mu nieobojętne.

—  Pałac Kultury i Nauki towarzyszy Warszawianom już od 60 lat. W dobrych i złych chwilach obserwuje jak zmienia się stolica i jej mieszkańcy.  A Pan obserwował narodziny Pałacu?

Petro Poroszenko
© Zdjęcie : Ukrainian Presidential Press Service / Mikhail Palinchak
— Tak. Nie pamiętam dokładnie daty, ale był to zaawansowany okres budowy Pałacu Kultury. Rok 1954-55. Mieszkałem wtedy naprzeciwko prowadzonej budowli. Kilka nocy miałem nawet bezsennych z tego powodu.

— Dziennikarze piszą o hucznych obchodach i imponującej skali imprez. Jak Pan sądzi, czy można liczyć na aktywny udział warszawian? Przecież Pałac Kultury odbierany jest niejednoznacznie. Jest przedstawiany czasami jako symbol radzieckiej dominacji nad Polską.

— Trzeba odróżnić dwa elementy. Pierwszy element — skrajnie prawicowych polityków, którzy zieją antysowieckością, antyrosyjskością. I jest naród, zwykli obywatele, którzy żyją, normalnie funkcjonują w państwie. To są dwa oddzielne elementy. Społeczność warszawska zaakceptowała Pałac. Dla nich to już nie jest synonim ucisku, uzależnienia, to nie Pałac imienia Stalina. To jest Pałac dla kultury i młodzieży, który funkcjonuje w sercu miasta. Mieszczą się w nim liczne instytucje kulturalne, rozrywkowe, naukowe. On służy mieszkańcom. Dlatego, moim zdaniem, społeczność  warszawska generalnie lubi Pałac Kultury. A pojedyncze głosy polityków, przedstawicieli skrajnej prawicy giną wśród słów aprobaty. Na uroczystości rocznicowe związane z Pałacem Kultury warszawiacy idą tłumnie. Odwiedzają, zwiedzają, z tarasu podziwiają panoramę Warszawy. Przecież okres powojenny, o którym trzeba wspomnieć, a który nam wykreślają z życiorysu, to był okres ciężkiej pracy, odbudowy miasta z gruzów. I za to, że przyjechała delegacja rosyjska zbudować Pałac w samym sercu Warszawy, powinniśmy być wdzięczni. Można było wybrać inną lokalizację, ale całe miasto było w gruzach i postanowiono, że będzie on tutaj. W tym okresie, Polski jako państwo nie było stać na tego typu gigantyczną budowę.

—  Czyli niedawne propozycje zburzenia PKiN jako przypomnienia o czasach stalinowskich nie mają szans. Były też idee utworzenia w nim muzeum komunizmu, lub żeby bluszcz rósł wokół budowli i w centrum Warszawy pojawił się zielony obiekt. Co Pan o tym sądzi?

— Są to głupie pomysły właśnie tych oszołomów, którzy mają skrajne poglądy. Są to najczęściej ludzie, którzy nie wiedzą, jak wyglądała zniszczona po wojnie Warszawa. Ludzie, którzy dzisiaj, nie wiem, czym uraczeni, gdzie wychowani, prawdopodobnie na uczelniach zachodnich, gdzieś w Londynie, mają takie poronione pomysły. Nawet fizycznie i materialnie jest to nie do zrealizowania. Pomysł, zgłoszony swego czasu przez byłego ministra Sikorskiego, o zburzeniu oznaczałby takie koszty, że nasze państwo  by tego nie udźwignęło. Proszę sobie wyobrazić, w sercu Warszawy spróbować rozebrać Pałac Kultury i Nauki! I tak go otaczają wieżowcami, żeby zmniejszyć panoramę widoku przestrzennego miasta. Ale to jest związane z trendem dużych współczesnych miast, miast prężnie rozwijających się. Budowle idą wysoko, działki są drogie. To nie przeszkadza istnieniu Pałacu. Na pewno dopóki ten Pałac stoi, nikt go nie rozbierze.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Rusofobia daje radość z życia
Anatomia rusofobii
W czyim interesie ma powstać rosyjskojęzyczna telewizja?
Tagi:
Pałac Kultury i Nauki, Radosław Sikorski, ZSRR, Warszawa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz