22:01 13 Listopad 2019
Tomaszem Jankowski

"Rosyjska V kolumna" w Polsce?

© Zdjęcie : Aniela Bilewicz
Opinie
Krótki link
Autor
182098
Subskrybuj nas na

Sputnik Polska rozmawia z Tomaszem Jankowskim, Sekretarzem Generalnym partii ZMIANA - partii, która sama siebie określa jako "pierwszą nieamerykańską partią w Polsce", jednak nieskrywana sympatia do Władimira Putina zaskarbiła członkom ugrupowania miano "rosyjskiej V kolumny".

Uczestnicy organizacji „Prawy Sektor” na placu Niepodległości w Kijowie
© AFP 2019 / Sergei Supinsky
Niechęć do Zmiany łączy wszystkie bez wyjątku partie parlamentarne. Główne postulaty ZMIANY to zerwanie Traktatu Północnoatlantyckiego i zastąpienie go Europejskim Systemem Bezpieczeństwa, nacjonalizacja strategicznych sektorów gospodarki, zapewnienie minimum socjalnego wszystkim obywatelom. 

—  Co chce zmienić ZMIANA?

— Prawie wszystko.

—  A czego nie chce zmienić?

— Funkcjonującej dziś państwowości polskiej. Chcemy żeby ta państwowość zaczęła funkcjonować realnie, nie tylko formalnie. Sprzeciwiamy się też dalszej prywatyzacji spod znaku Balcerowicza. Chcemy zachować te szczątki, które jeszcze są w rękach państwa.

—  Brzmi jak „komuno wróć!". Co wy jesteście — lewica czy prawica?

— Ani-ani. Prawa strona mówi, że jesteśmy komunistami, a lewa, że faszystami.

—  Mogę się mylić, ale to pewnie dlatego, że waszym wiceprzewodniczącym jest szef Falangi. Po co wam to?

— Bartosz Bekier, bo o nim mowa, jest reprezentantem kręgu narodowo-rewolucyjnego, który chyba po raz pierwszy postanowił otworzyć się na współpracę z innymi środowiskami — w ramach naszej formacji. W mojej ocenie to wręcz historyczny przełom.

 Serio? Ten Pan odstrasza od was absolutnie wszystkich, od prawa do lewa.

— I bardzo dobrze! Odrzuca wszystkich sekciarzy, którzy koniecznie chcieliby nam przypiąć ideologiczną łatkę. Mamy kilka punktów programowych, które chcemy zrealizować. Każdy, kto się pod nimi podpisze, może czuć się zaproszony do współpracy. A potem w kwestii niuansów możemy się już dzielić do woli.

—  Oskarżenia o faszyzm to nie są niuanse. Możecie powiedzieć z całą odpowiedzialnością, że odcinacie się od neonazistów, od antysemityzmu, negowania Holokaustu?

— My jako formacja — tak. Natomiast w naszych szeregach są zarówno narodowcy, katolicy, jak i agnostycy, ateiści, muzułmanie, rodzimowiercy, komuniści, mniejszości narodowe, geje i przeciwnicy gejów. Dlatego ta inicjatywa tak wszystkich boli. Przyjęliśmy zasadę, że póki co o światopogląd nie pytamy. Większość „ideowych" środowisk politycznych chętnie wykorzystuje to przeciwko nam.

 Wejdźmy do krainy fantazji: wchodzicie do Sejmu. Macie większość i co wtedy? Wychodzimy z Unii? Wychodzimy z NATO?

— Z NATO na pewno. Ten sojusz to fikcja. Służy tylko temu, żeby Amerykanie mogli rozmieszczać swoje wojska po całym świecie. Podstawą systemu bezpieczeństwa — co nam akurat nie raz udowadniała historia — powinny być dobre stosunki z sąsiadami.

—  „Dobre stosunki z sąsiadami" — czytaj: „alternatywny sojusz z Rosją"?

— Oczywiście. Jeśli tylko będzie to możliwe. Jesteśmy za budową Europy od Władywostoku po Lizbonę.

—  Ciekawe, że punkt wyjścia umieszczacie akurat na wschodzie. Będzie nam lepiej niż jest teraz?

— Na pewno nie gorzej. Wschodni kontynentalizm zawsze wygra z zachodnim atlantyzmem. Niestety nie rozumie tego 90 proc. polskiej sceny politycznej. Natomiast rozumie to już polskie społeczeństwo. Rynki wschodnie są bardzo chłonne i otwarte na naszą produkcję. Sęk w tym, że dzisiaj nie produkujemy nic, bo jesteśmy uzależnieni: politycznie od USA i gospodarczo od Niemiec. W naszym regionie Unia jest wyłącznie przedłużeniem niemieckiej polityki gospodarczej.

—  Czyli, jak powiedziałby Korwin-Mikke, jesteśmy pod okupacją unijną.

— Może nie pod okupacją, bo Unia nie jest dziś na tyle rozwiniętym tworem żeby kogokolwiek okupować. Za to wejście do niej okupiliśmy my — wielkimi wyrzeczeniami. Wystarczy spojrzeć na Grecję: zmusza się ją do cięcia własnego ustawodawstwa socjalnego tylko dlatego, że banki po 2008 r. potraciły swoje fortuny. Ten kraj przez ostatnie 5 lat zadłużył się jak nigdy. I teraz Unia, w dodatku w osobie Donalda Tuska, zachowuje się wobec nich jak kat.

Rosyjski klub motocyklowy Nocne Wilki
© Sputnik . Ilja Pitalev
 Nie boicie się, że zamienimy siekierkę na kijek? Że Mateczka Rosja przywiezie nam w prezencie zestaw własnych przyjaciół i wrogów politycznych?

— Wręcz przeciwnie. Spójrzmy na współpracę w ramach Unii Euroazjatyckiej — z Kirgistanem, Kazachstanem czy Białorusią. Ogranicza się ona do współpracy ekonomicznej i do budowania — owszem — wspólnej strefy bezpieczeństwa, natomiast Rosja absolutnie nie ingeruje w sprawy wewnętrzne sojuszników. To podstawowy czynnik, który pozwala dziś różnym formacjom politycznym patrzeć na wschód przychylniej. Rosja nikomu nie mówi, jak przestrzegać praw człowieka i jak kształtować ustrój. A Stany nie tylko to mówią, one zrzucają bomby, jeśli nie spodoba im się odpowiedź. Proszę zwrócić uwagę, że jeszcze podczas tych gorących dni majdanowych ambasador Stephen Mull poinformował — nie zapytał, nie uprzedził — tylko poinformował, że przybędą tu amerykańskie posiłki. Nawet kolonie się o takie rzeczy formalnie pyta!

—  Po co jeździcie do Donbasu?

— Żeby świat poznał prawdę na temat tego konfliktu. Od roku jesteśmy bombardowani propagandą płynącą z Waszyngtonu i Kijowa na zmianę z Brukselą. Wmawia się nam przerażające bzdury. A prawda jest taka, że Ukraina poddając się pod dyktat Wujka Sama, zmarnowała swoją wielką szansę, by być największym i najbogatszym po Rosji państwem Europy Wschodniej. Od lat rządzą nią oligarchowie — kiedyś nieformalnie, dziś już zupełnie otwarcie. W naszym interesie jest doprowadzenie do pokoju na Ukrainie. Tymczasem polskie władze ustawiły się na pozycji prowojennych jastrzębi, przez co pośrednio odpowiadają za eskalację konfliktu — konfliktu, którego zwykli Ukraińcy nie chcą!

—  Zaraz, sprzeciwiacie się eskalacji konfliktu, popierając powstańców?

— Paradoksalnie może to jest właśnie jedyna droga do tego, by na Ukrainie zapanował pokój — uznać republiki ludowe na wschodzie. Ciężko sobie wyobrazić, żeby powstańcy tak po prostu złożyli broń i uwierzyli władzom w Kijowie, powołanym zresztą w wyniku zamachu stanu. Ludzie w Donbasie nie chcą żyć z jedynie słuszną, banderowską wizją Ukrainy. To, czy jest tam wsparcie Rosji, nie ma żadnego znaczenia dla charakteru tego konfliktu. To jest wojna domowa.

 Wzięliście udział w rozmowach Zjednoczonej Lewicy?

— Nawet nas oficjalnie nie zaproszono. Zresztą nie chcemy mieć nic wspólnego z systemową lewicą, której chodzi tylko o stołki. Który z naszych postulatów mógłby zrealizować Leszek Miller? Nacjonalizację banków? Nie ma szans. Przecież oni w tych bankach siedzą.

—  A jednak napisaliście „list do przyjaciół z SLD". Zachęcaliście ich do współpracy i do mobilizacji po prezydenckiej porażce Ogórek.

— Tak, do działaczy, tych na dole — nie do kierownictwa. Do tych, którzy jeszcze nie są skompromitowani. Kierownictwo SLD to masa upadłościowa po nieboszczce PZPR — to ludzie, którzy sami się uwłaszczyli, a swoich dawnych towarzyszy po prostu oszukali.

—  A to nie jest ściema? Udajecie, że dostajecie kosza od lewicy, żeby ze spokojnym sumieniem uderzać na prawo.

— Nie, na prawo mamy Kaczyńskiego, który oszukuje koalicjantów i Ewę Kopacz, której partia jest w rozpadzie, tymczasem ona zajmuje się wąchaniem ludziom kotletów w pociągu. Marny wybór.

—  Wielu z was wyszło z Samoobrony. Do Kaczyńskiego macie po prostu gulę o Leppera.

— Oczywiście, wówczas pokazał, jak traktuje koalicjantów. Ale nie tylko o to chodzi. PiS jest najbardziej proatlantycką formacją w Polsce. To Lech Kaczyński błagał Obamę przez telefon, żeby czasem nie zrezygnował z postawienia tu tarczy antyrakietowej. Ta partia to dopiero jest ściema — nazywają się opozycją „patriotyczną", „niepodległościową" — a tak naprawdę są awangardą sił proamerykańskich i wpuszczają tu Waszyngton!

 Jesteś ruskim szpiegiem?

— Jasne. Gdybym był, z pewnością bym o tym powiedział w wywiadzie. Jak słucham takich głosów, że Federacja Rosyjska werbuje szpiegów poprzez ludzi, którzy publicznie pokazują się z tym, co głoszą — to zastanawiam się jak bardzo propaganda może przeżreć komuś mózg. Jeśli my jesteśmy agentami Rosji bo sprzeciwiamy się obecności wojsk amerykańskich w Polsce, to czyimi agentami są w takim razie ci, którzy opowiadają się za ich obecnością?

Aniela Bilewicz, polska publicystka, Warszawa

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Rusofobia daje radość z życia
Anatomia rusofobii
Opinia: w Europie wkrótce z powodu sankcji popłyną mleczne rzeki
Tagi:
partia polityczna, Zmiana, NATO, Tomaszem Jankowski, UE, Europa, Białoruś, USA, Rosja, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz